Zamknij
REKLAMA

Jedyna kobieta w ośrodku w Gostyninie. 'Bestia? To słowo do mnie nie pasuje'

16:51, 31.10.2019 | K.B
REKLAMA
Skomentuj

O Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie znów zrobiło się głośniej. Tym razem za sprawą jedynej w tym miejscu pacjentki. 26-letnia pani Janina, zdaniem psychiatrów, w ogóle nie powinna się tam znaleźć, ponieważ jest chora psychicznie.

Pani Janina jest jedyną kobietą w miejscu, w którym znajduje się kilkudziesięciu mężczyzn (łącznie 74 osoby). A przypomnijmy, że to nie jest pierwszy lepszy ośrodek, przebywają w nim osoby skazane za przestępstwa seksualne, w tym mordercy, osoby, które zdaniem sądu, nie powinny wyjść na wolność.

Lekarze psychiatrzy z Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym stwierdzili w swojej opinii z listopada 2016 r., skierowanej do sądu w Płocku, że pobyt kobiety w ośrodku jest nieadekwatny do jej stanu zdrowia (uważają, że choruje na schizofrenię). Poruszyli sprawę objawów psychopatologicznych, w tym halucynacji słuchowych namawiających do popełnienia samobójstwa (kobieta próbowała już parokrotnie zrobić sobie krzywdę), stąd kwalifikuje się do leczenia psychiatrycznego. Co 6 miesięcy wnioski trafiały do sądu w Płocku. Również ekspertka Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, psychiatra i biegła sądowa, stwierdziły, że kobieta choruje na schizofrenię paranoidalną i "powinna być leczona w szpitalu psychiatrycznym, w którym poza leczeniem farmakologicznym będzie mogła być poddana odpowiednim oddziaływaniom terapeutycznym”. Rzecznik Praw Obywatelskich apelował o przeniesienie kobiety do szpitala psychiatrycznego. Sytuację kobiety opisywał wiele razy portal Prawo.pl.

Pani Janina jest w pełni ubezwłasnowolniona. Ma 26 lat, a była już sześciokrotnie hospitalizowana w szpitalach psychiatrycznych – pierwszy raz w wieku 15 lat (jej historię opisano w Onecie, Janina ma za sobą trudne dzieciństwo, trafiła do domu dziecka, gdzie zaczęła się samookaleczać, dwukrotnie próbowała się powiesić, później poderżnąć sobie gardło, uratowali ją lekarze, podobnie po tym, jak nałykała się tabletek, z kolei przebywając w domu siostry zostawiła np. kartkę, na której napisała, że pozabija wszystkich i podpali mieszkanie, innym razem na widok matki z 2-letnią córką machała 25 cm nożem, miała widoczne rany cięte, z których leciała krew, a to zaledwie kilka zdarzeń z wielu - kobieta jednocześnie często zarzeka się, że "nie chce zrobić krzywdy, chce się leczyć", są dwie Janiny, dobra i zła). Rozpoznano u niej m.in. zaburzenia schizotypowe i zaburzenia osobowości. Do placówki w Gostyninie trafiła po odbyciu kary za zaatakowanie dwóch kobiet na oddziale psychiatrycznym (pacjentki powiedziały, że kobieta próbowała je udusić). Janina rozmawiała z dziennikarzami Onetu. Mateusz Baczyński i Janusz Schwertner opisywali w materiale "Dobra i zła Janinka. Dlaczego państwo zawiodło obie", że zjawiła się w dużej bluzie, obcięta niemal na łyso, co zresztą wyjaśniła: – Mężczyźni się tu ślinią i masturbują na mój widok. Staram się ukryć, że jestem kobietą. (...) Ja mam sumienie. Ludzie, którzy tu siedzą, nie mają wyrzutów sumienia. Czasem opowiadają mi o sobie. O tym, co zrobili, o tych, których zgwałcili i zamordowali. A ja nie mogę zrozumieć, jak można było zabić dziecko, a potem je zakopać. Często zamykam się w pokoju i nie chcę mieć z tymi ludźmi nic wspólnego. 

Przeniesienie pacjentki proponowali psychiatrzy, RPO, dyrektor ośrodka, a mimo to płocki sąd pozostał niewzruszony w swojej decyzji, powołując się opinie biegłych, których sam powołał. Kłopot polega na rozbieżności opinii. Wspomniani biegli uważają, że pani Janina "nie cierpi na chorobę psychiczną w postaci schizofrenii" tylko na "zaburzenia osobowości chwiejnej emocjonalnie typu borderline". – Zdajemy sobie sprawę z tego, że ocena stanu zdrowia tej pacjentki może nie być prosta. Dlatego zasadne byłoby uzyskanie opinii jeszcze jednego zespołu biegłych – sąd jednak się na to nie zgodził – powiedziała w rozmowie z portalem Prawo.pl dr Ewa Dawidziuk, szefowa Zespołu do spraw Wykonywania Kar Biura RPO.

[ZT]23182[/ZT]

Prof. Janusz Heizman, dyrektor Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie oraz kierownik Kliniki Psychiatrii Sądowej, przypomina, że ośrodek powstał z myślą o osobach zdrowych psychicznie, u których nadal po wyjściu z więzienia istnieje „wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu zabronionego, zagrażającego życiu, zdrowiu lub wolności seksualnej innych osób”. Jeśli doszło do rozpoznania choroby psychicznej, wówczas taka osoba powinna zostać skierowana do szpitala psychiatrycznego, a nie do ośrodka, by nie pogorszyć sytuacji i nie pogłębiać choroby. Obecnie ośrodek w Gostyninie już jest przeludniony, a jak twierdzi Heitzman, "osób z zaburzeniami osobowości nie brakuje", stąd spodziewa się, że dojdą kolejni pacjenci. Jego zdaniem KOZZD powinien podlegać pod Ministerstwo Sprawiedliwości, a nie pod Ministerstwo Zdrowia. W artykule na portalu Prawo.pl profesor wypowiada się wprost, w obecnej sytuacji Gostynin to "fikcja działająca w obszarze medycznym": – System służby zdrowia nie może być odpowiedzialny za ochronę społeczeństwa przed czynami osób, które nie są chore psychicznie i były poczytalne w chwili popełnienia czynu, co do których istnieją wątpliwości, że one mogą ujawniać np. zaburzenia osobowości albo upośledzenie umysłowe.

Rzecznik Praw Pacjenta niedawno przypominał o tym, że kobieta rozpoczęła głodówkę z powodu „braku sprawiedliwości sądowej” i „w poczuciu bezsilności i braku zainteresowania jej losem”. W tym roku we wrześniu - jak poinformował portal Onet – przesłał pismo do Sądu Apelacyjnego w Łodzi rozpatrującego zażalenie pełnomocników rodziny Janiny na wyrok Sądu Okręgowego w Płocku - to on zdecydował o konieczności dalszego przebywania 26-latki w ośrodku w Gostyninie. Sąd skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia przez Sąd Okręgowy w Płocku. Płocki sąd będzie ponownie rozstrzygać, czy kobieta powinna zostać w ośrodku, tyle że nadal nie ma wyznaczonego terminu rozprawy. W biurze RPP obiecują, że jeśli tylko rozprawa będzie, pojawi się na niej ich przedstawiciel. Nie mają jednak możliwości być stroną postępowania.

Minister zdrowia, Łukasz Szumowski przyznaje, że sprawa pani Janiny jest nie tyle skomplikowana, co "na poziomie ludzkim dramatyczna". – Natomiast z punktu widzenia medycyny i przepisów prawa trudno przed poznaniem szczegółów o jednoznaczną ocenę – powiedział w  rozmowie z dziennikarzem Onetu, dodając, że o jej pobycie w ośrodku zdecydował niezawisły sąd na podstawie opinii biegłych. – Nie można wkraczać w kompetencje władzy sądowniczej i podważać wyroków, jakie w tej sprawie zapadły.

Minister obiecał, że zleci konsultantowi zbadanie sprawy. Co więcej, zapowiedział zmiany, jak chociażby zajęcie się sprawą odizolowania mężczyzn od kobiet. – W nadchodzącej kadencji zajmiemy się rozbudową ośrodka w Gostyninie. Z całą pewnością istnieje konieczność jego modernizacji.

Zapytany przez Prawo.pl krajowy konsultant ds. psychiatrii, prof. Piotr Gałecki zwrócił uwagę, że trzeba się na coś zdecydować. Przypomniał sprawę zabicia prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. – Zaczęła się dyskusja na temat zmian przepisów dotyczących osób chorych psychicznie. Tutaj mamy młodą kobietę, która wielokrotnie groziła zabójstwem innym przypadkowym osobom, także dzieciom - to wiem z doniesień medialnych - i opinia społeczna oczekuje jej wypuszczenia, bo ona chciałaby się leczyć. Gdyby ją wypuścili i doszłoby do tragedii, to wtedy wszyscy podnosiliby larum, dlaczego ktoś ją wypuścił skoro była agresywna wobec siebie i wobec otoczenia.

REKLAMA
(K.B)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone