Zamknij
REKLAMA

22:30, 18.05.2019
Książnica Płocka nie zawodzi. Nie bez powodu również i w tym roku stała długa kolejka chętnych a ul. Kościuszki, aby poczuć się jak we wnętrzu stacji kosmicznej, poznać Wokulskiego, zobaczyć te wszystkie piękne przedmioty wystawione w oszklonych witrynach. Paniom zainteresowanych zdobyciem serca jakiegoś mężczyzny doradzano noszenie... rękawiczek, które były wyznacznikiem stylu. W osobnej sali czekał dobrze wszystkim znany Ambroży Kleks przydzielający w swojej akademii kolejne piegi. Na końcu trafiało się do ogrodu, gdzie do Trylogii Henryka Sienkiewicza podeszli na wesoło. W saniach - tych samych Kmicica i Oleńki, czekał... niedźwiedź, który najwyraźniej pożarł białogłowę. Wołodyjowski się przebranżowił, otworzył studio tatuażu. Chętni mogli liczyć na wróżbę, pajdę chleba ze smalcem albo zacięty pojedynek na szpady. A kto wychodził, stojących w kolejce zwykle zapewniał, że warto chwilę poczekać na wejście.
REKLAMA
Jeżeli Twój wizerunek przypadkowo znalazł się na tych fotografiach, a nie wyraziłeś na to zgody, prosimy zgłoś to na adres: biuro@portalplock.pl
REKLAMA
REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone