Zamknij
REKLAMA

21:44, 15.08.2018
Czasem "Czerwony Atrament" gościł twórców, innym razem oni pokazywali to miejsce. Polecał je Filip Springer w "Mieście Archipelagu", chwalił Mariusz Szczygieł. W środę obaj wsiedli do auta i zjawili się w Płocku, aby po raz ostatni wypić tu kawę i się pożegnać. Zresztą nie tylko oni. Tego dnia do kasy w "Czerwonym Atramencie" ruch był niesamowity. Tylko sam Springer podszedł z wysokim naręczem książek. - Wielka szkoda, że w jednej z byłych stolic nie mogła utrzymać się taka księgarnia, ambitna, alternatywna, autorska - komentował z kolei Szczygieł na Facebooku.
REKLAMA
Jeżeli Twój wizerunek przypadkowo znalazł się na tych fotografiach, a nie wyraziłeś na to zgody, prosimy zgłoś to na adres: biuro@portalplock.pl
REKLAMA
REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone