Zamknij
REKLAMA

Na scenie wali się niemal wszystko. Nic nie gra, oni grają do końca

16:12, 18.01.2019 | K.B
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Waldemar Lewandowski

Płocka filia Politechniki to najprawdziwsza kuźnia talentów. Żadnych tam wizjonerów czy wielkich budowniczych. Nic z tych rzeczy. Zebrały się tam na wydziale jednostki przeświadczone o posiadaniu smykałki do aktorstwa, którą oczarują wszelką widownię, gdyż sam spektakl uda się w każdym calu.

Powstanie ich najlepsze dzieło. A błędy? Te, no cóż, każdemu się zdarzają. Póki zgromadzona podczas premiery łaskawa publiczność przymknie oko i nie wybiegnie z te pędy z sali, oni zamierzają brylować na scenie płockiego teatru, aby opowiedzieć o zbrodni w wyższych sferach, morderstwie w domu Haversham. Będzie śledztwo, mylenie tropów, w tle miłosny wątek, może nawet pikantne momenty i pantomimiczne wstawki budujące klimat niczym w opowieści z dreszczykiem. Czy coś się tu może nie udać podczas pierwszego spektaklu?

Bądźmy brutalnie szczerzy, mamy do czynienia z amatorstwem, ale czego wymagać od wystawiającego przedstawienie Amatorskiego Kółka Teatralnego z Wydziału Budownictwa, Mechaniki i Petrochemii Politechniki Warszawskiej... Nazwanie ich grupy zbiorowiskiem antytalentów czy drewnem to zbyteczna uprzejmość. Kwestii dialogowych nie znają, inteligencją czy rozgarnięciem nie grzeszą, jeszcze przy ludziach na widowni po głowach się naparzają zbitką kartek papieru. Nawet pulsu nie zmierzą i psa nie upilnują. Scenografia, tak istotna podczas spektaklu, to wręcz majstersztyk niechlujstwa. Wykonana przez stolarza, który to – najwyraźniej – dwie lewe ręce ma i na oczy młotka zbyt często nie widział. Parapet odlatuje, podobnie balustrada, podłoga zapada... Bieda aż piszczy w tym naszym teatrze, patrząc na wielce umowne rekwizyty. Przyznać należy zarazem, że potrafią podnieść temperaturę na scenie. Po kilku minutach już przydałby się strażak do interwencji.

To nie wszystko. Nasi aktorzy lubią degustować alkohol o podejrzanym kolorze w zawrotnym wręcz tempie. W każdym razie podziwiamy ten rodzaj zaangażowania w role. Bohema artystyczna nam się na tej scenie zebrała, "psiakrew", cytując z piosenki Mariana Hemara. Panie reżyserze Stefanie Friedmannie, znany z poczucia humoru, po co pan się zjawił w tym naszym Płocku? W dodatku po raz siódmy. Nic tu przecież nie gra. No ale uznajmy, że pewien sukces odniesiono, widzowie z sobotniej premiery nie uciekli już po pierwszym akcie. Jeszcze znów ta farsa oparta na ogranym schemacie. Zamierzaliście rozśmieszyć widza? Przecież, rzec by można, to takie proste. A tu – powtórzę – dosłownie nic nie gra. Jest tak źle, że ten biedny widz... po raz wtóry ociera łzy ze śmiechu. Zawodowi aktorzy bawią się kryminalną konwencją, z wdziękiem udając amatorów. Postacie są przerysowane, bo takie miały być, a widz tę konwencję przyjmuje bez mrugnięcia okiem. Stefan Friedmann w wywiadzie dla Aktualności Teatru Płockiego powiedział: – Żeby nic nie grało, musi wszystko zagrać – jak wszystko w tej sztuce.

Zagrało momentami wręcz wystrzałowo. Bardzo udany początek roku pomimo że patent nieco podobny do „Szalonych nożyczek”, z płockimi akcentami. Przekonajcie się sami, że na deskach płockiego teatru „gorzej już być nie może” by zapewnić sobie porcję dobrej rozrywki. A będzie działo się tyle, że nawet scenografia zwycięsko z tego starcia nie wyjdzie. Nie zapomnijcie o płockim teatrze w 2019 r. Zapraszają na spektakle „Nic nie gra” 19 stycznia (po zakończeniu żałoby narodowej), a także 20 i 27 stycznia.

Obsada:

Sylwia Krawiec – ANNA (studentka pierwszego roku), gra INSPICJENTKĘ

Magdalena Tomaszewska – WIOLA (Pani dziekan), gra FLORENCE COLLEYMOORE (narzeczoną Charlesa i siostrę Thomasa)

Piotr Bała – MICHAŁ (absolwent), gra CECILA HAVERSHAMA (brata Charlesa) i ARTHURA (ogrodnika w dworze Haversham)

Stefan Friedmann (gościnnie) – KAROL (profesor), gra CHARLESA HAVERSHAMA (zmarłego właściciela)

Szymon Kołodziejczyk – JANEK (student pierwszego roku), gra OŚWIETLENIOWCA i DŹWIĘKOWCA

Łukasz Mąka – ADAM (asystent nauk), gra PERKINSA (kamerdynera Charlesa)

Mariusz Pogonowski – ROMAN (student trzeciego roku, przewodniczący kółka dramatycznego, reżyser sztuki), gra INSPEKTORA CARTERA (szanowanego inspektora lokalnej policji)

Marek Walczak – ROBERT (prodziekan), gra THOMASA COLLEYMOORE’A (szkolnego kolegę Charlesa)

(K.B)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

człowiek z człowiek z

3 6

rewolwerem , a nie jest to promocja nienawiści!? Przecie człowiek z pistoletem jest bardziej groźny niż człowiek z nożem !!!! 19:46, 18.01.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

to terazto teraz

2 0

pora wreszcie otworzyć wydział aktorski a może nawet filię łodzkiej szkoły filmowej .To w branży budowlanej bardzo przydatna umiejętność bowiem np część absolwentów znajduje pracę w charakterze inspektorów nadzoru . To praca o wiele bardziej ryzykowna od inspektora Scotland Yardu a może nawet Państwowej Inspekcji Handlowej. Wymaga umiejętności kamuflażu i aktorstwa. Na przykład po to aby sprawić wrażenie że jest dobrze kiedy jest źle . I to jest słuszna linia kształcenia polegająca na dopasowaniu kierunków do potrzeb rynku pracy , któż bowiem bardziej zadowoli przedsiębiorcę jak aktor charakterystyczny udający fachowca a pracodawcę samorzadowego bardziej niż pajac !? 19:36, 19.01.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone