Zamknij
REKLAMA

Uczył się w Płocku. Chce zagrać dla Polski na Igrzyskach Olimpijskich

14:30, 10.08.2019 | M.S
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Paweł Skraba

Przygodę z siatkówką rozpoczynał w SP nr 22, Gimnazjum nr 8 i Małachowiance. Grał już w Czechach i w Niemczech, a w najbliższym sezonie będzie zawodnikiem Trefla Gdańsk.To płocczanin Paweł Halaba, który z reprezentacją Polski zdobył niedawno srebrny medal podczas Uniwersjady we Włoszech.

Niespełna 24-letni siatkarz ma 195 cm wzrostu, występuje na pozycji przyjmującego. W Neapolu student warszawskiej Akademii Leona Koźmińskiego był chorążym reprezentacji Polski podczas ceremonii otwarcia Letniej Uniwersjady 2019.

- Na chorążego wybrał mnie trener Paweł Woicki. Niesienie polskiej flagi to dla mnie ogromne wyróżnienie, nobilitacja, powód do dumy - podkreśla Paweł Halaba. 

Polacy szli w turnieju w Neapolu jak burza. Wygrywali mecz za meczem, a poziom był wysoki, bo w grupie rywalizowali m.in. z  Francją, Brazylią, Iranem, Kanadą. Wygrali tam wszystkie mecze, a w półfinale po dramatycznej końcówce pokonali Rosję 3:2. 

- Naszym celem było złoto. Nie udało się, byliśmy o włos, ale przegraliśmy w finale z gospodarzami 2:3 - mówi płocczanin. - Dziwiliśmy się, że na tak ważnej imprezie nie ma systemu challenge, czyli możliwości sprawdzania spornej akcji na wideo. Nam to z pewnością nie pomogło. Wiedzieliśmy, że z Włochami musimy wygrać wyraźnie, bo jeśli będzie równo, to presja całej sali, kibicującej gospodarzom, będzie miała znaczenie.

Do 19 sierpnia Paweł Halaba wypoczywa po długim sezonie. Między innymi w rodzinnym Płocku. 

- Spotykam się z rodziną i znajomymi, nadrabiam zaległości, oglądałem też nowe nabrzeże. A na razie babcia dobrze karmi więc na chwilę zapominam o diecie. Zresztą nie mam problemów z masą, wiem, co jest zdrowe no i mam szybką przemianę materii - zaznacza Paweł. 

Skąd w jego życiu poważna siatkówka? Bo wprawdzie z tego miasta pochodzi bodajże trzech medalistów mistrzostw kraju, ale jednak Płock to raczej miasto piłkarzy ręcznych i futbolistów.

- Nie poszedłem do SP nr 23, gdzie była tylko ręczna, ale do SP nr 22. Jestem sąsiadem z Bartkiem Kwolkiem, od małego ciągnęło nas właśnie do siatkówki. Robiliśmy to dla zabawy. W gimnazjum zauważył mnie Jacek Łazowy, nauczyciel  z Małachowianki, tam właśnie trafiłem. W pierwszej klasie trenowałem w Płocku w szkole, a raz na dwa tygodnie także w Warszawie.

W stolicy Halaba ćwiczył pod okiem Wojciecha Szczuckiego, kolegi Jacka Łazowego. Po pierwszej klasie młodzieniec obiecał rodzicom, że nauka będzie dla niego równie ważna jak sport, więc zgodzili się, by kontynuował naukę w stolicy i grę w Metrze Warszawa. Z klubem tym w 2013 r. płocczanin wywalczył brązowy medal mistrzostw Polski juniorów. Świetna gra skutkowała powołaniem do reprezentacji Polski juniorów i wyjazdem na mistrzostwa świata do Meksyku. Piękny kraj, jakie miał wrażenia z wojaży?

- Niewiele zobaczyłem. To tak się mówi: macie tyle wyjazdów, fajne kraje, widoki, turystyka. Otóż nic z tych rzeczy. To jest samolot, autobus, hotel, hala, mecze - rozkłada ręce siatkarz z Płocka. 

Halaba został zawodnikiem Asseco Resovii Rzeszów, ale w kolejnym sezonie zagrał szczebel niżej - został wypożyczony do pierwszej ligi do AGH AZS Kraków.

- To była świadoma ścieżka. Chciałem grać i jednocześnie studiować informatykę. Ale po roku okazało się, że na wysokim poziomie sportowym to niezwykle trudne. Postawiłem na sport - tłumaczy siatkarz. - Kraków to piękne miasto, pozostały świetne wspomnienia.

W Krakowie Halaba był jedną z czołowych postaci, zaowocowało to powołaniem do seniorskiej kadry B Polski. Następnie związał się z ekipą z PlusLigi - Politechniką Warszawa. Niestety, w połowie sezonu doznał poważnej kontuzji stawu skokowego, konieczna była operacja.

- To była długa, ośmiomiesięczna przerwa, zanim znów wróciłem do formy. Psychika jest wtedy bardzo ważna, to ciężka sprawa. Człowiek rwie się do gry, głowa by już chciała, ale ciało nie pozwala - tłumaczy Halaba. 

Po sezonie zdecydował się na wyjazd z Polski. Plan był taki: odbudować się w słabszej lidze, ale dużo grać, być liderem zespołu. I przeniósł się w 2017 r. - czym zaskoczył siatkarską Polskę - do klubu VK Czeskie Budziejowice. Rok później trafił do lepszej ligi niemieckiej, reprezentując... austriacki Hypo Tirol Alpenvolleys Haching. Po fuzji dwóch ekip siatkarze mieszkali i trenowali w Insbrucku, a walczyli w lidze niemieckiej. Halaba rozegrał najlepszy sezon w karierze, a Tirol wywalczył trzecie miejsce. Płocczanina zauważył i docenił także Vital Heynen, trener reprezentacji Polski i (wówczas) VfB Friedrichshafen. 

- Oba mecze z drużyną Vitala wygraliśmy - podkreśla Paweł Halaba. - Grało mi się świetnie. Po drugiej potyczce Heynen dał mi do zrozumienia, że docenia moją postawę i prawdopodobnie zobaczymy się już wkrótce.

Sezon spędzony w Czechach i kolejny w Austrii i Niemczech były okazją do szlifowania języków. 

- Po czesku dużo mówię i prawie wszystko rozumiem, na przykłąd w Neapolu swobodnie rozmawiałem z siatkarzami czeskimi. Za to niemiecki to inna bajka. W zespole mieliśmy tylko jednego Niemca i dwóch Austriaków, więc obowiązywał język angielski, Po niemiecku znam tylko podstawowe zdania i zwroty - opowiada siatkarz.

Vital Heynen powołał Halabę na zgrupowanie szerokiej reprezentacji Polski, co było duży wyróżnieniem dla płocczanina. Ostatecznie w pierwszej reprezentacji Halaba w tym roku nie zagrał, ale grał pierwsze skrzypce podczas Uniwersjady. Dobra gra w lidze niemieckiej spowodowała duże zainteresoweanie przyjmującym.

- Już w marcu pojawiły się oferty z klubów Olsztyna, Będzina i Gdańska - wylicza Halaba. - Gdy usłyszałem, że trenerem Trefla Gdańsk będzie Michał Winiarski, najlepszy przyjmujący w historii polskiej siatkówki, nie wahałem się ani chwili. Wybrałem Trefla. Trener Winiarski widzi mnie w podstawowym składzie, to ma dla mnie ogromne znaczenie.

 A zarobki?

- Mamy takie czasy, że polska jest jedną z trzech najlepszych lig na świecie, wygraliśmy dwa razy mistrzostwo świata, więc kwoty kontraktów znacznie wzrosły. W Niemczech płaci się więcej niż w Czechach, ale oczywiście mniej niż w Polsce - dodaje płocczanin.

Przed laty w jednym z wywiadów Halaba powiedział, że jego marzeniem jest występ z orzełkiem na koszulce podczas Igrzysk Olimpijskich. 

- I to jest nadal aktualne - zaznacza siatkarz. - Konkurencja jest szalona, więc plan trzeba trochę zweryfikować, bo na pewno nie zagram na przyszłorocznych igrzyskach w Tokio. Ale nie rezygnuję z marzeń.

Wszystko możliwe. Kolejne igrzyska zaplanowano w 2024 r. w Paryżu. Spełnienia marzeń!

(M.S)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone