Zamknij
REKLAMA

Wielkie emocje w Orlen Arenie. Daszek na remis w ostatniej sekundzie [FOTO]

22:02, 22.05.2019 | Michał Wiśniewski
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Tomasz Miecznik

Najwyższy światowy poziom w pierwszym meczu finałowym PGNiG Superligi. Orlen Wisła zagrała bardzo dobrą pierwszą połowę, a w drugiej nafciarze podnieśli się w trudnym momencie. Bramkę na wagę remisu niemal równo z syreną zdobył Michał Daszek. Po 60 minutach finału jest remis, a drugi mecz w już w sobotę. Podopieczni Xaviera Sabate udowodnili już w tym sezonie, że niemożliwe nie istnieje. 

Awans do finału nie był dla żadnej z drużyn zbyt wielkim problemem, choć to mistrzowie Polski przegrali mecz w Opolu. W dwumeczu bezdyskusyjnym faworytem są mimo to zawodnicy PGE Vive Kielce, choć ostatnie wyniki nafciarzy mogły napawać kibiców optymizmem. - Wykonaliśmy ogromny postęp. Jesteśmy zupełnie innym zespołem, niż we wrześniu - komplementował swoich zawodników Xavier Sabate, choć nie ukrywał, że Wisłę czeka arcytrudne zadanie. 

W Orlen Arenie stawiło się ok. 3-3,5 tysięcy kibiców i od początku mogli przecierać oczy ze zdumienia. Po dwóch rzutach Zigi Mlakara było 2:0 dla Wisły, kielczanie przez pięć minut nie oddali celnego rzutu na bramkę Adama Morawskiego,a w ataku biegał... Nemanja Obradović. Serb przeważnie gra w defensywie, ale Sabate zaskoczył tym ruchem chyba wszystkich. I działało. Rozgrywający rzucił trzy bramki i wywalczył rzut karny, ale dwukrotnie obił też obramowanie. Obrona gości miała też duże problemy z niezmordowanym Lovro Mihiciem - skrzydłowy biegał po całym parkiecie i nigdy nie można było być pewnym, skąd zaatakuje. Ważne piłki odbijał też Adam Morawski. 

Drużyny grały swoje, ale sędziowanie w pierwszej połowie było skandaliczne. Panowie Andrzej Kierczak i Tomasz Wrona stosowali podwójne standardy- tam, gdzie nafciarze dostawali dwuminutowe wykluczenia, goście mieli odgwizdywany co najwyżej faul. Vladimir Cupara w niemal zapaśniczy sposób faulował Michała Daszka - kary też nie było. Mlakar odrzucił piłkę - kara. Zawodnik Vive odrzucił piłkę - bez kary. Na parkiecie iskrzyło między zawodnikami. 

Niemniej plan Hiszpana w pierwszej połowie działał niemal bez zarzutu, choć w ataku brakowało Renato Sulicia. Na przerwę nafciarze schodzili z trzybramkową zaliczką (14:11). 

Większość drugiej części spotkania to jednak kryzys w ataku Wisły. W zespole wyraźnie brakowało mocy w drugiej linii, a atak gości pociągnęli Alex Dujszebajew i Luka Cindrić, karne pewnie egzekwował Julen Aguinagalde. Siadła skuteczność Morawskiego w bramce i w 41. minucie był już remis 15:15. Wisła między 30. a 45. minutą rzuciła zaledwie dwie bramki, ale Vive też nie błyszczało w ataku. Kiedy podopieczni Talanta Dujszebajewa prowadzili 18:16 wydawało się, że nafciarzom zabraknie sił na odrobienie strat. W płockim zespole brakowało siły ognia w drugiej linii, swojego dnia nie miał Jose De Toledo, zaiskrzyło między Danem Racoteą a szkoleniowcem i Rumun już na parkiet nie wszedł.  

Wisła jednak potrafiła się dźwignąć. Daszek wykorzystał rzut karny, Nacho Moya dorzucił drugą bramkę, a pierwszą(!) karę w zespole Kielc dostał Marko Mamić. Wyrównany bój toczył się do samego końca, a hala zagrzewała Wisłę do walki. W końcówce nafciarze znów gonili jeszcze trzybramkową stratę, ale sporo ożywienia wniósł Ondrej Zdrahala, choć z początku Czechowi też niewiele wychodziło. W ostatniej minucie Wisła musiała sobie radzić jeszcze bez Obradovicia, bo ten dostał trzecią dwuminutową karę i w konsekwencji czerwoną kartkę. Goście popełnili jednak błąd, a bramkę na 26:26 na dwie sekundy przed końcową syreną zdobył Michał Daszek. 

Remis sprawia, że Orlen Wisła nie jest bez szans w rewanżu, choć nadal zdecydowanym faworytem do złotego medalu pozostaje PGE Vive Kielce. Mistrzowie Polski w Hali Legionów w tym sezonie wygrywali już z PSG czy Vardarem Skopje. Z drugiej strony, w sporcie niemożliwe nie istnieje. Rewanż w sobotę o 18:00. Wiśle do końcowego triumfu potrzebna wygrana lub remis wyższy niż 26:26. 

Po meczu kibice długo dziękowali drużynie, a także skandowali nazwisko Marcina Wicharego, dla którego to ostatnie spotkanie w Orlen Arenie w roli zawodnika. "Jesteś legendą, Wichary jesteś legendą" - skandowali fani do 39-letniego bramkarza. 

Orlen Wisła Płock - PGE Vive Kielce 26:26 (14:11) 

Orlen Wisła Płock: Morawski, Borbely, Wichary- Daszek 6, Mihić 6, Obradović 4, Mlakar 3, Moya 2, Zdrahala 2, Piechowski 1, Żabić 1, De Toledo 1, Góralski, Krajewski, Racotea, Sulić. 

Kary: 12 min.

PGE Vive Kielce: Cupara, Ivić - Aguinagalde 5, Dujszebajew 5, Cindrić 4, Kulesz 3, Jachlewski 2, Janc 2, Karalek 2, Moryto 2, Lijewski 1, Bis, Fernandez, Jurkiewicz, Mamić. 

Kary: 10 min. 

(Michał Wiśniewski)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone