Zamknij
REKLAMA

Była walka, były emocje, ale to Vive podniosło Puchar Polski

14:49, 12.05.2019 | M.W
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Tomasz Miecznik

Orlen Wisła Płock zwycięstwo w finale Pucharu Polski miała na wyciągnięcie ręki, postawiła PGE Vive Kielce naprawdę wysoko poprzeczkę, ale w końcówce niewybaczalne błędy popełnił Nemanja Obradović. Nafciarze walczyli z europejskim potentatem jak równy z równym i można nawet powiedzieć, że w ogólnym rozrachunku byli lepszym zespołem, ale ostatecznie to kielczanie wywalczyli puchar. 

Vive triumfuje w rozgrywkach Pucharu Polski nieprzerwanie od 2009 roku, ośmiokrotnie pokonując w finale Orlen Wisłę Płock. Kielczanie przystępują do ostatecznych rozgrywek w kraju opromienieni awansem do Final Four Ligi Mistrzów, po drodze eliminując Paris Saint German. Nafciarze pod wodzą Xaviera Sabate pokazali jednak w tym sezonie, że potrafią grać w piłkę ręczną na najwyższym poziomie, a tego niewątpliwie potrzeba by myśleć o wygranej z kielczanami. 

Wisła miała sporo czasu na przygotowanie się meczu w Poznaniu i widać było, że sztab trenerski odrobił lekcje. Płocczanie grali świetnie w obronie, a rewelacyjnie w bramce spisywał się Adam Morawski, choć równie dobrze wyglądał jego vis a vis Vladimir Cupara. Długo walka toczyła się bramka za bramkę, a to z perspektywy Wisły było bardzo ważne. W przeszłości kiedy tylko Wisła pozwalała rozpędzić się Vive, mecz szybko się kończył. 

W 15. minucie karę dwóch minut zarobił Mateusz Jachlewski i Renato Sulić doprowadził do remisu Sulić (5:5). Podopieczni Tałanta Dujszebajewa dobrze zagrali jednak w osłabieniu i mimo iż nafciarze dwukrotnie rzucali do pustej bramki, to tuż po zakończeniu kary zaczarował Luka Cindrić i było 7:8. Niemiłosiernie pudłować zaczął Dan Emil Racotea i tylko świetne interwencje Morawskiego trzymały Wisłę w grze. W końcówce w drużynie z Kielc coś się zacięło i po dwóch trafieniach Michała Daszka do przerwy było 11:9 dla Wisły. 

Po wznowieniu gry strzelecką passę kontynuował Daszek i było 12:9, ale przewagi nie udało się utrzymać zbyt długo. Petardy w kierunku bramki Morawskiego posyłał Władisław Kulesz i w 36. minucie było już 12:12. Rozpoczął się okres gry bramka za bramkę i na kwadrans przed końcem było 17:17. Renato Sulić z czystej pozycji rzucił jednak wprost w Cuparę i szybko Vive złapało dwubramkową przewagę. Xavier Sabate poprosił o przerwę i błyskawicznie odpowiedział Piechowski. Wisła złapała wiatr w żagle, zwietrzyła swoją szansę i na pięć minut przed końcem nafciarze mieli bajkową sytuację. Na tablicy było 24:22, a w dodatku rywale grali w osłabieniu. Siły szybko się jednak wyrównały, bo już w pierwszej akcji na ławkę kar odesłany został Piechowski, a minutę później znów był remis po trafieniu Blaza Janca do pustej bramki.

Zapowiadały się nieprawdopodobne emocje w końcówce, a w tej Wiśle zabrakło zimnej krwi. Wiślacy wychodzili z kontratakiem 4 na 2, ale w niewytłumaczalny sposób piłkę zgubił Nemanja Obradović. Chwilę później Serb, będąc w polu karnym, faulował jeszcze Alexa Dujszebajewa, a z siedmiu metrów Wicharego pokonał Julen Aguinagalde. Wisła miała jeszcze 10 sekund na przeprowadzenie akcji, Sabate jeszcze raz poprosił o przerwę. Ustawił akcję pod rzut Dana Emila Racoteę, ale to nie był wyraźnie dzień Rumuna. Cupara odbił kolejny rzut i skończyło się 26:25 dla Vive. 

Wiśle należą się brawa za walkę z utytułowanym rywalem. Co więcej można powiedzieć, że nafciarze byli lepszym zespołem w przekroju całego meczu, a o wyniku zdecydowały błędy indywidualne, jak ten przy kontrataku Obradovicia. Trudno też wytłumaczyć ustawienie finalnej akcji pod Racoteę. Rumun wyraźnie jest myślami poza Płockiem. 

Czasu na odpoczynek nie ma zbyt dużo, bo już za trzy dni pierwszy mecz półfinału play-off. Wyjazdowe starcie z MMTS-em Kwidzyn w środę 15 maja o 18:30.

Orlen Wisła Płock – PGE Vive Kielce 25:26 (11:9)

Orlen Wisła Płock: Morawski, Wichary – Daszek 9(3k), Toledo 2, Gębala 3, Krajewski, Mihić 1, Mlakar 2, Moya 1, Obradović, Piechowski 1, Racotea 1, Sulić 5, Zdrahala.

PGE Vive Kielce: Cupara, Ivić - Aguinagalde 3(3k), Cindrić 5, A. Dujshebaev 1, Fernandez Perez 2, Jachlewski 2, Janc 5, Jurkiewicz 1, Karalok 3, Kulesz 3, Lijewski, Mamić 1, Moryto.

(M.W)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (9)

ArooAroo

12 5

1polowa dobra ,wygrywamy. Druga gramy dobrze ale Vive lepiej i odrabia straty końcówka meczu Vive strzela i prowadzi ostatnie sekundy mamy karny i nieudacznik nie strzela i znów kur .. nie mamy nic. Banda idiotów bez osiągnięć . 15:49, 12.05.2019

Odpowiedzi:3
Odpowiedz

Ac.Ac.

10 1

Nie martw Się jeszcze prawdziwi Idioci pokażą klasę we wtorek w Zabrzu i będzie pozamiatane. 17:29, 12.05.2019


JacekJacek

5 0

Jaki pan taki kram ..... 20:19, 12.05.2019


CzytelNIKCzytelNIK

2 2

nie mieliśmy w ostatnich sekundach karnego. Oglądałeś chyba nie ten mecz. On nie sa idiotami więcej szacunku do ludzi 13:08, 13.05.2019


kibickibic

3 2

Gratulację dla zawodników za walkę. 08:29, 13.05.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

czytelNIKczytelNIK

3 2

także chciałbym pogratulować zawodnikom za walkę i podziękować za to, że niemal wszystkim na parkiecie chciało się grać. Jak zawsze ogromne brava dla Daszka, Morawskiego, Toledo, Piechowskiego, i Wichury, który choć wszedł na kilka sekund to widać było, że chciałby tam zostać na dłużej aby pomóc strzec bramki. Zagraliście tak jak trzeba. zdecydowały niestety drobne, choć kosztowne błędy. A jak dodamy do tego, że niestety sędziowie patrzyli przychylnym okiem na grę Kielc, uznając np. bramkę Cindricia rzuconą po 5 krokach z piłką, to mamy odpowiedź, że łatwo nie było wygrać meczu w którym przeciwko było nie 7 lecz 9. Może ta akurat bramka zdecydowała o tym, że wygrali Kielczanie. Podziwiam postęp naszego zespołu i tu brawa się należą dla sztabu szkoleniowego. Nie byłem zadowolony z taktyki Sabate po kilku meczach, ale teraz muszę powiedzieć, że miał wizję, na bieżąco koryguje swój plan i zmierza po zwycięstwo na Vive. Trzeba mu zaufać jak się nie zgubi w pewnym momencie jak Cadenas to stworzy dobra ekipę. Jest stanowczy to widać. Także Panowie szacunek za walkę i powodzenia w następnych potyczkach. Głowy do góry. 13:06, 13.05.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

kopaczankopaczan

0 2

a gdzie wynik kopaczy? XD 07:04, 14.05.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

XdXd

1 1

Nie ma jak to się cieszyć z porażki w dwu zespołowej lidze to tylko śmieszne ręczni potrafią xd 09:50, 14.05.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

a ilea ile

0 0

ważył? Skoro "podniosła", to pewnie będzie wiedzieć. 14:52, 14.05.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone