Zamknij
REKLAMA

Wisła w finale Pucharu Polski. Nafciarze pokonali Azoty

16:28, 06.04.2019 | M.W
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Szymon Łabiński

Niespodzianki w Orlen Arenie nie było. Nafciarze pokonali Azoty Puławy i awansowali do finału Pucharu Polski, gdzie czeka PGE Vive Kielce. Do przerwy Wiślacy gromili gości, ale w drugiej połowie gra w ataku się załamała. Dobrą formą błysnął Michał Daszek, zdobywca dziesięciu bramek. 

To drugi pojedynek pomiędzy zespołami na przestrzeni zaledwie kilkudziesięciu godzin. W Puławach Azoty postawiły Nafciarzom trudne warunki, ale ostatecznie Wisła wygrała 24:21. Spotkanie półfinałowe w Orlen Arenie miało jednak inny ciężar gatunkowy, bo w poprzednim sezonie Orlen Wisła odpadła z Pucharu Polski już na etapie ćwierćfinału. 

W pierwszej połowie na parkiecie całkowicie dominowali gospodarze. Wisła przede wszystkim dobrze grała w obronie, a kolejnych zawodników Azotów do rozpaczy doprowadzał Adam Morawski, którego skuteczność odbitych rzutów po pierwszej połowie była powyżej 50 procent. Marko Panić pierwszą bramkę dla gości rzucił dopiero w 7. minucie, a jego drużyna jeszcze przez kilkadziesiąt sekund potrafiła trzymać dystans.

Przyjezdni mieli jednak ogromne problemy ze sforsowaniem szczelnej defensywy Wisły i przez 30 minut zdobyli zaledwie osiem bramek. Wisła grała za to swoje, choć perfekcji w ofensywie nie było. Podopiecznym Xaviera Sabate zdarzały się błędy podań, grali też z podwójnym osłabieniu po głupim zachowaniu Nemanji Obradovicia. Długo z drugiej linii nie mógł przełamać się Tomasz Gębala, ale kiedy już to zrobił, szybko dorzucił dwie kolejne po 30 minutach miał trzy trafienia na koncie. Do przerwy Wisła prowadziła 16:8 i wydawało się. Puławianie wyglądali na zrezygnowanych i wydawało się, że emocji w tym spotkaniu już nie będzie.

Po zmianie stron zespół wicemistrzów Polski dopadła jednak niemoc w ofensywie. Renato Sulić nie mógł pokonać bramkarza Azotów nawet w dogodnej pozycji, mylili się także pozostali Wiślacy. Grę puławian w ataku rozruszał za to Piotr Masłowski i goście mozolnie niwelowali dystans. W 51. minucie Witalij Titov rzucił do pustej bramki i było tylko 22:20 dla Wisły. 

W końcówce więcej zimnej krwi wykazali jednak gospodarze, a w kluczowych momentach Michał Daszek się po prostu nie mylił. Goście potrafili zgubić piłkę nawet w najprostszej sytuacji, a takich błędów wicemistrzowie Polski nie wybaczają. Skończyło się na 28:24.

Finał Pucharu Polski odbędzie się 12 maja w Poznaniu. Przeciwnikiem Orlen Wisły Płock, triumfator 10 poprzednich edycji. Nafciarze po raz ostatni zdobyli to trofeum w 2008 roku. 

Orlen Wisła Płock - Azoty Puławy 28:24 (16:8)

(M.W)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

txtx

6 3

to juz robi sie nudne................. 17:38, 06.04.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

wywódwywód

0 4

magistra; wróć: rozprawa doktorska! 21:48, 06.04.2019


!!

1 3

A jednak ido na miszcza 21:47, 06.04.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone