Zamknij
REKLAMA

Dobre pół godziny Wisły. Na mistrzów Polski to jednak za mało

14:37, 11.03.2018 | M.W
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Tomasz Miecznik

W pierwszej połowie podopieczni Piotra Przybeckiego udowadniali, że dobra dyspozycja w meczach z Vardarem Skopje czy Barceloną to nie przypadek. Po zmianie stron na parkiet wyszedł jednak zupełnie inny zespół i ostatecznie Wisła wysoko przegrała w Kielcach. 

Teoretycznie dzisiejsze spotkanie w Hali Legionów nie miało zbyt dużego znaczenia. Vive mają zapewnione pierwsze miejsce w grupie granatowej, a Nafciarzy liderowania w pomarańczowej mógłby pozbawić tylko kataklizm. Z drugiej strony święta wojna pomiędzy Płockiem a Kielcami to coś więcej niż zwykły mecz ligowy, mimo iż w ostatnich latach to zawodnicy ze świętokrzyskiego dominują na krajowym podwórku. 

Zdecydowanym faworytem byli gospodarze, ale Nafciarze nie przyjechali do Kielc po jak najniższy wymiar kary. Pierwsza połowa to świetne tempo z obu stron. Gra w obronie nie funkcjonowała dobrze w żadnym zespole, a bramkarze grali na bardzo niskim poziomie skuteczności. Widowisko na tym nie cierpiało, bo raz za razem padały bramki. Obrona Wisły miała ogromne problemy z zatrzymaniem Deana Bombaca, a rzuty karne bezbłędnie egzekwował Karol Bielecki.

Wisła odpowiadała jednak gospodarzom, a po kwadransie kielecka drużyna się zacięła. Nafciarze przechwycili kilka piłek w obronie i sprawnie wypracowali trzybramkową przewagę. Podopieczni Piotra Przybeckiego grali naprawdę dobrze, aż do 27. minuty. Valentin Ghionea nierozważnie zaatakował twarz Michała Jureckiego i sędziowie pokazali Rumunowi czerwoną kartkę. Była to zła wiadomość dla Nafciarzy, bo Michał Daszek nie był jeszcze w pełni sił po kontuzji. Przez ostatnie trzy minuty pierwszej połowy Vive zdołało zmniejszyć przewagę do zaledwie jednej bramki (17:18).

Druga połowa zaczęła się dla gości fatalnie. Błyskawicznie do remisu doprowadził Bombac, a w dodatku w trzy minuty na ławce kar usiedli De Toledo i Tarabochia. Okres gry w podwójnym osłabieniu udało się przetrwać, ale później było już tylko gorzej. Mistrzowie Polski zagęścili obronę, kilka rzutów odbił też Sławomir Szmal. Wiślakom zdobywanie kolejnych bramek przychodziło z ogromnym problemem i to gospodarze na kwadrans przed końcem wypracowali przewagę. Nafciarzy stać było jedynie na pojedyncze zrywy, a to zdecydowanie za mało na osiągnięcie dobrego wyniku w Kielcach. Gospodarze nie pozwolili się dogonić, a pod koniec Alex Dujszebajew jeszcze ją powiększył. Skończyło się na 36:30. 

PGE Vive Kielce - Orlen Wisła Płock 36:30 (17:18)

Wisła: Borbely, Morawski, Wichary – Krajewski 5, T.Gębala 3, Racotea 2, Toledo 5, Ghionea 3(1k), M.Gębala, Duarte 4, Źabić 4(1k), Mihić 2, Daszek 1, Tarabochia 1, Ivić, Obradović

Vive: Kielce: Szmal, Wałach – Jachlewski 2, Kus, M. Jurecki 4, Zorman 2, Bielecki 8, Štrlek 2, Aguinagalde 3, Jurkiewicz, Bombac 5, Djukić 1, Dujszebajew 6, Janc 1, Lijewski 2. 

 

(M.W)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

ZKS ZKS

16 3

Był kiedyś taki klub walczacy z Kielcami jak równy z równym , ambitnie o każdą pilkę o każdy centymetr na parkiecie... Ehh. Łezka się w oku kręci gdy widzi się ten marazm i lansik wyżelowanych panienek na mieście nowymi furami , a w zamian co dostajemy ? Kolejne bęcki od szmaciarzy . 21:55, 11.03.2018

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

kielce panykielce pany

3 4

rycz *%#)!& a szmaciarz to twoja matka i twoj ojciec , dobrze powiedziales ze tylko ci bek pozosal i nadzieja ze z kielcami nie mozecie wygrac juz pare lat hahahhaha ch ci w dupe cwelu 16:39, 12.03.2018


ściśnijściśnij

0 0

*%#)!& kielecka *%#)!& 19:37, 12.03.2018


REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone