Zamknij
REKLAMA

Od zera do milionera? Oni nauczą i Ciebie, jak możesz to osiągnąć!

00:00, 24.04.2020 | artykuł sponsorowany

Jako mały chłopiec zachorował na raka i stracił rodziców. Szybko stał się samodzielny i zaczął pracować. Pierwsze "duże pieniądze" stracił na giełdzie. Tam też zarobił jeszcze więcej. Dziś razem ze wspólnikiem uczy innych, jak odnieść finansowy sukces. Z Damianem Karbowiakiem z firmy Fraktal Trader rozmawiamy m.in. o tym, jak jego doświadczenia pomogły mu zmienić sposób myślenia o finansach i jak inwestować, żeby zarabiać a nie tracić.

Dziś ma pan pracę, która daje panu satysfakcję i przynosi zyski, ale nie zawsze tak było. Jaką drogę przeszedł pan, zanim zajął się giełdą, a następnie szkoleniem jej adeptów?

Jako mały chłopiec wylądowałem w szpitalu w Łodzi chory na nowotwór. Podczas powrotu ze szpitala moi rodzice zginęli w wypadku. Zostałem tylko z babcią i niepełnosprawnym bratem, który również uczestniczył w tym wypadku. Minęło kilka lat nim wyzdrowiałem.

Ponieważ mieszkałem z babcią i niepełnosprawnym bratem, już jako dziecko musiałem robić rzeczy, których normalnie dzieci nie robią. Kiedy moi koledzy szli grać w piłkę lub jeździć na rowerze, ja musiałem kosić trawę lub pomagać w jakichś prostych czynnościach  babci i bratu, który wymagał opieki 24 godziny na dobę. Od najmłodszych lat szukałem jakichś dorywczych zajęć. Zaczynałem od zrywania owoców w wakacje, prostych prac wykończeniowych i budowlanych. Starałem się zarabiać w ten sposób swoje pierwsze pieniądze, żeby mieć oszczędności i trochę odciążyć dom, ale też po to żeby nie mieć zawsze pustego portfela i móc kupić sobie jakieś drobne rzeczy .

Kiedy przyszedł czas na studia, przeprowadziłem się ze znajomymi do Łodzi i zacząłem studia na Wydziale Budownictwa i Architektury Politechniki Łódzkiej. Musiałem też znaleźć jakąś pracę, która pozwoli na wynajęcie mieszkania, studia i zabawę od czasu do czasu. Usłyszałem gdzieś, że można wyjechać do pracy za granicę. Znalazłem pośrednika i wyleciałem do Stanów Zjednoczonych. Byłem tam prawie rok i pracowałem bardzo ciężko - po 12-15 godzin na dobę. Na początku pracowałem na budowie, później w restauracjach - zawsze na dwie zmiany, siedem dni w tygodniu. Wszystko po to, żeby przywieźć jakieś pieniądze do Polski.

To były pierwsze "duże pieniądze", które pan zarobił?

Tak. Dolar kosztował wtedy 3 zł z groszami, a wiadomo, że kiedy wraca się z zagranicy, po powrocie ma się więcej. Kiedy wróciłem, miałem pieniądze, ale nie zmienił się mój sposób myślenia. W związku z tym bardzo szybko wszystko wydałem. Kupiłem wtedy mój pierwszy samochód. Byłem z tego bardzo zadowolony, ale dzisiaj uważam, ze to był błąd - błąd w sposobie myślenia. To ono różni ludzi bogatych i biednych. 

Sprawdź, co różni ludzi biednych i bogatych na fraktaltrader.eu. Zapisz się aa szkolenie on-line i odbierz 50% zniżki, używając promocyjnego kodu: 20000.

 

Kiedy zmieniło się pana podejście do pracy i zarabiania pieniędzy?

To pobyt w Stanach uświadomił mi, że nie chcę tak żyć - że taka ciężka praca nie jest dla mnie. Nie dlatego że jestem leniwy, tylko dlatego że kiedy przestaję pracować, przestaję zarabiać i to co odłożyłem, zaczyna znikać. Stwierdziłem, że nie tędy droga.

Wtedy zacząłem googlować. Wpisywałem hasła typu: "Jak zarobić, żeby się nie narobić". Internet dał mi odpowiedź w postaci reklam mówiących, że ktoś zarobił bardzo dużo, bardzo szybko i ja też mogę spróbować. Bez zastanowienia kliknąłem w reklamę jakiegoś polskiego brokera, dostałem opiekuna, który miał mi podpowiadać, jak inwestować na giełdzie. Ten opiekun mówił mi, że nic nie muszę wiedzieć, ponieważ on będzie mi podpowiadał i wszystko zmieni się o 180%.

Muszę przyznać, że na początku to przyniosło efekt. Taka jest chyba taktyka tych internetowych "podpowiadaczy", że na początku dają kilka dobrych sygnałów, żeby pokazać, że to działa. Natomiast ostatecznie efekt był taki, że w jeden miesiąc straciłem ponad 100 tys. zł. I tak cała ta przygoda rozpoczęta bez żadnej wiedzy skończyła się totalnym zerem w portfelu, frustracją, wypominkami ze strony rodziny, znajomych w stylu: "Mówiłem, że ci się nie uda. Lepiej znajdź sobie normalną pracę, najlepiej na etacie, bo tak jest najbezpieczniej".

To jednak nie zniechęciło pana do kontynuowania przygody z giełdą...

Kiedy opadła moja frustracja, doszedłem do wniosku, że pieniądz w przyrodzie nie ginie tylko zmienia właściciela. Skoro ja straciłem, ktoś inny musiał zarobić. Strata pieniędzy jest skutkiem, a przyczyną straty pieniędzy był brak wiedzy, znajomości sektora finansowego.

Ponownie zacząłem poszukiwania w Internecie. Można tam znaleźć wiele firm, PDF-ów, filmów na YouTube. Doszedłem jednak do wniosku, że wolę uczyć się face to face i po wielu próbach trafiłem na webinar mojego obecnego wspólnika Kamila, który przedstawił tematykę giełdy od zupełnie innej strony.

Wszystkie reklamy mówiły, że na giełdzie można szybko zarobić, że to łatwe i przyjemne. On natomiast mówił, że to wcale nie jest łatwe, że jest ryzyko i można stracić. Prowadził wtedy webinar, podczas którego opowiadał, jak zajmuje się giełdą, jak patrzy na wykresy. Zapisałem się na ten webinar, a później przeszedłem cały cykl warsztatów. Jego podejście było zupełnie inne, a do tego pokazał mi dowody w postaci wyciągów ze swojego konta. To nie były jakieś "opowieści o mchu i paproci" tylko rozmowa o konkretnych pieniądzach w konkretnym czasie. Stwierdziłem, że to jest ten gość, od którego chciałbym się czegoś nauczyć.

To był sposób dla mnie. Postanowiłem "zaniedbać trochę studia", po których mógłbym wylądować np. na etacie w urzędzie miasta. Kosztem studiów wolałem nauczyć się czegoś, co może dać mi w przyszłości konkretne pieniądze.

To był rok 2016. Moja znajomość z Kamilem zaczęłam się w marcu, a w grudniu miałem na koncie 700 tys. zł, podpisany akt notarialny na swoje pierwsze mieszkanie, nowy samochód. To był dla mnie wystarczający dowód, że ta strategia działa. Na prośbę babci dokończyłem studia, ale od tej pory 100% czasu wkładałem w rozwój w dziedzinie inwestowania i kontraktów terminowych.

Jak od inwestowania przeszedł pan do dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniem na szkoleniach?

W pewnym momencie doszliśmy do wniosku, że sposób przekazywania tych informacji wcale nie jest skomplikowany. Jeśli użyje się prostych metafor i porównań, które będą zrozumiałe dla przeciętnego "Kowalskiego", można w krótkim czasie wyjaśnić, jak to się robi w praktyce - bez używania wszystkich trudnych ekonomicznych pojęć i robienia nudnych wykładów.

Chyba właśnie ten niezrozumiały język najbardziej odstręcza ludzi od inwestowania, prawda?

Tak, a to wcale nie musi być nudne i nie trzeba uczyć się na pamięć regułek. Preferujemy bardziej obrazkowy tryb nauczania, ponieważ większość ludzi jest wzrokowcami. Wymyśliliśmy sposób edukowania przez obrazki. Wyciągamy z wykresów powtarzające się setupy i staramy się je zapamiętać. Każdy z nas ma swoją strategię, która jest dość łatwa. Wystarczy tylko przestrzegać pewnych zasad.

Stwierdziliśmy, że skoro ja się tego nauczyłem w niedługim czasie, to możemy spróbować z innymi. Wpadliśmy na to, żeby zrobić pierwszy warsztat dla znajomych. Uczyliśmy ich podstaw. Byli zachwyceni i chcieli uczyć się więcej i więcej... I tak w drugim kwartale 2016 roku, bazując tylko na rekomendacjach i poleceniach stworzyliśmy firmę, która jest właściwie monopolistą na rynku polskim i szkoli ludzi z całego świata.

Przez ostatnie cztery lata przeszkoliliśmy ok. 11-12 tys. kursantów. Z tego, wg statystyk osób zalogowanych do naszych autorskich platform, ok. 50% zarabia. To duży sukces, ponieważ dane Najwyższej Izby Kontroli pokazują, że ogółem na rynku ok. 90% osób regularnie traci. 

Dowiedz się więcej o warsztatach on-line Fraktal Trader na fraktaltrader.eu. Odbierz 50% zniżki, używając promocyjnego kodu: 20000.

 

Dlaczego, korzystając z innych metod niż wasze, tak wiele osób traci?

Większość osób nie chce się tego uczyć. Uważają, że wystarczy skończyć jakiś 3-godzinny kurs on-line i dadzą radę. My wprost mówimy, że jest duże ryzyko i można szybko stracić pieniądze, dlatego trzeba trzymać się zasad. Poza tym uważamy, że nie wystarczy kogoś przeszkolić i zostawić, żeby robił wszystko po swojemu. Trzeba dać tej osobie odpowiednie wsparcie. Nasza firma to nie tylko dwie osoby, ale cały zespół - psycholog, makler giełdowy i cały sztab ludzi, którzy czuwają nad kursantami, troszczą się o nich i prowadzą za rękę do czasu, aż się tego nie nauczą. To jest klucz do sukcesu - nie tylko dać wiedzę, ale poprowadzić ludzi, by mogli uniknąć błędów, które kiedyś sami popełniliśmy.

Gdybyśmy mieli zebrać podstawowe zasady inwestowania byłyby to wiedza, wytrwałość i cierpliwość?

Tak, a do tego determinacja i konsekwencja. A jeśli chodzi o wiedzę, dodałbym, że należy ją czerpać od praktyków, a nie teoretyków. Z przeczytanej książki czy obejrzanego wykładu jakiegoś profesora nie dowiemy się tyle, ile od praktyka. Można być świetnie wyszkolonym teoretykiem, ale bez praktycznego podejścia, patrzenia na wykresy nie zauważymy różnych zmienności w określonym czasie, nie będziemy wiedzieli, jak wykres zachowuje się w czasie kryzysu, np. teraz, podczas pandemii koronawirusa, a w takich przypadkach ogólne zasady teoretyczne mogą zawodzić.

Czy każdy może zacząć inwestować na giełdzie?

Uważam, że inwestowanie na giełdzie nie jest dla każdego, ponieważ to wymaga umiejętności panowania nad emocjami. Natomiast jeśli ktoś nie sprawdzi, czy to jest dla niego, nie może jasno stwierdzić, że się do tego nie nadaje. Nasze kursy są podzielone na etapy. Mamy szkolenia dla totalnych laików, a także dla osób, które już mają o tym jakieś pojęcie.

Formalnie, żeby inwestować i podejmować jakieś decyzje finansowe, trzeba mieć ukończone 18 lat. W praktyce mieliśmy w sali szkoleniowej licealistów, którzy przychodzili z rodzicami, a więc wiek nie jest tutaj barierą. Najmłodszy uczestnik mojego szkolenia był właśnie licealistą, a najstarszy miał 73 lata, był na emeryturze i chciał sobie "dorobić".

Jakiego kapitału potrzeba na początek?

Żeby zacząć wcale nie trzeba mieć dużo. Rachunek można założyć, mając ok. 500 zł. To kwota raczej osiągalna dla każdego. Optymalna wielkość rachunku, która pozwoli zarobić kilkaset lub nawet kilka tysięcy złotych miesięcznie, to od 4-5 do 10 tys. zł.

Wielokrotnie słyszałem mit, że aby dużo zarobić, trzeba dużo włożyć. Takie przekonanie wynika z tego, że ludzie są przyzwyczajeni do operowania zmianą procentową. My posługujemy się nie zmianą procentową tylko dźwignią finansową. To swego rodzaju lewar, który pozwala wykorzystać mniejszy kapitał i siłę tego narzędzia, żeby w krótkim czasie zarabiać więcej niż np. na akcjach czy obligacjach (zmiana procentowa).

Właśnie tego można dowiedzieć się na warsztatach Fraktal Trader?

To wszystko tłumaczymy podczas najbardziej podstawowego warsztatu. Jeśli ktoś chce sprawdzić, czy to jest dla niego, może zapisać się na ten warsztat. On trwa w trybie stacjonarnym 10 godzin, a w trynie on-line pięć razy po dwie godziny. Podczas warsztatu uczestnik odpowiada sobie na pytanie, czy to jest dla niego, czy to rozumie, czy to mu się podoba i chce inwestować na giełdzie.

To jest pierwszy etap. On jest stosunkowo tani - kosztuje 300 zł za 10 godzin szkolenia i 10 godzin internetowego supportu z naszym zespołem, który pomaga zobaczyć, jak to wygląda na rynku w praktyce. 20 godzin wiedzy za 300 zł to to dość niedużo. Robimy to celowo, ponieważ chcemy pokazać jak największej liczbie osób, że mogą coś zmienić i dać im możliwość, żeby przyszły i spróbowały.

Oprócz biznesu to dla mnie misja. Kiedyś ktoś wyciągnął do mnie rękę i dał mi szansę czegoś się nauczyć, więc wypada się teraz odwdzięczyć i zrobić to samo dla innych, żeby też mogli zmienić swoje życie. Na własnym przykładzie pokazuję, że to możliwe. Wiele osób narzeka, że mają kiepski związek, ciężką sytuację materialną, niepełną rodzinę i to jest coś, co może je zatrzymać. Ja pokazuję, że wcale tak nie jest, że można mieć w życiu o wiele gorzej i podnieść się z tego dzięki odpowiedniemu sposobowi myślenia i cechom charakteru, z którymi się nie rodzimy, a które możemy w sobie wykształcić i wyszlifować.

Jako firma od samego początku staramy się też wspierać innych. Wychodzimy z założenia, że warto dzielić się zarobionymi pieniędzmi. Ja sam podjąłem działania zmierzające do powołania fundacji, której celem będzie pomoc dzieciom chorym na nowotwory i poszkodowanym w wypadkach komunikacyjnych.

Dowiedz się więcej o warsztatach on-line Fraktal Trader na fraktaltrader.eu. Odbierz 50% zniżki, używając promocyjnego kodu: 20000.

(artykuł sponsorowany)
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop