Zamknij
REKLAMA

Burzliwa dyskusja. Jedni o niepotrzebnym straszeniu, drudzy o spustoszeniu i pozwie

18:21, 28.11.2019 | K.B
REKLAMA
Skomentuj
Zdjęcie poglądowe, Depositphotos

Z jednej strony o niepotrzebnym straszeniu reformą edukacji, zaś z drugiej o spustoszeniu i kosztach, które ta reforma spowodowała, co może skończyć się pozwem. Taka była dzisiejsza dyskusja w auli ratusza.

Podczas sesji wycofano projekt uchwały dotyczący likwidacji Szkoły Podstawowej nr 13, który wzbudził ostatnio duże emocje. Wyjaśniono, że zdjęcie punktu z porządku obrad jest spowodowane koniecznością wykonania dodatkowych analiz. Radni przychylili się do tego jednogłośnie. Po chwili dyskusja rozwinęła się w temacie oświaty, szczególnie reformy wdrożonej przez byłą minister Zalewską.

[ZT]24120[/ZT]

- Z otrzymanego materiału wynika, że zmiany w zatrudnieniu pracowników pedagogicznych dotyczyły 11 nauczycieli, w tym 6 odeszło na emeryturę. Jak to się ma do tego straszenia nas, że wraz z reformą oświaty setki nauczycieli zostanie zwolnionych? - dopytywał radny PiS, Marek Krysztofiak.

Pytał o podwyżki dla pracowników administracji i obsługi jednostek samorządu terytorialnego, w tym oświaty, żłobków (w przyszłym roku wzrasta płaca minimalna do 2,6 tys. zł brutto). - Czy obejmą wszystkich tych pracowników, czy też będzie to zrobione wybiórczo, aby wszyscy pracownicy osiągnęli płacę minimalną?

Swoją opinią o reformie oświaty podzieliła się radna Daria Domosławska (PO):

- Spowodowała wielkie spustoszenie w całym systemie oświaty w naszym kraju. Dzięki mozolnej pracy Zarządu Jednostek Oświatowych, Wydziału Edukacji w Ratuszu, jak i zaangażowaniu panów prezydentów, pracy dyrektorów szkół udało się ograniczyć te straty do minimum.

Wskazywała na inwestycje w bazę oświatową, wynagrodzenia nauczycieli nawet na lepszym poziomie niż w Siedlcach, Ostrołęce, Radomiu czy nawet w Warszawie. Krysztofiak odpowiedział radnej: - Przed wprowadzeniem reformy liczba zwalnianych nauczycieli była większa niż obecnie. Wiele się remontuje, inwestuje w oświatę, tylko dlaczego przez lata nic się nie robiło w Szkole Podstawowej nr 13? Skoro projekt uchwały zdjęto z porządku obrad, może dowiemy się czy w tej placówce coś zostanie zrobione?

Radny Tomasz Kominek (PSL) nie poparł pomysłu z likwidacją SP 13. Twierdził zresztą, że nawet gdyby uchwała uzyskała akceptację większości radnych, zostałaby później uchylona przez wojewodę. Przypominał, że chociaż do tej szkoły uczęszcza mało dzieci z Płocka, to dopłaca się ok. milion złotych do jej funkcjonowania.

- Po wprowadzeniu ustawy oświatowej Płock kompleksowo dopłaca do całego obszaru blisko 160 mln zł. Jeżeli tendencja się utrzyma, to pytam z których inwestycji mamy zdejmować środki, żeby dopłacać z samorządu do funkcjonowania całego obszaru oświaty. W gminie Zawidz zabrakło 400 tys. zł. Nie z winy radnych, konstrukcji budżetu, tylko zapisów ustawy. Burmistrzowie, wójtowie i prezydenci innych miast mają z tym kolosalny problem. Nadwyżka inwestycyjna musi być kierowana na pokrycie kosztów związanych z obsługą szkół. Płock z budżetem na ponad miliard złotych sobie poradzi, ale  skoro aż tyle dopłacamy do oświaty, to coś jest nie tak. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że obarczanie samorządów długami szpitali jest niezgodne z konstytucją. Może w kontekście ustawy oświatowej też trzeba zgłosić niektóre przepisy. W przeciwnym razie będziemy wkrótce się zastanawiać z którego zadania zdjąć, żeby dopłacać do tego, do czego nie powinniśmy dopłacać.

[ZT]24113[/ZT]

Włodarz miasta przyznał, że dopłaty do oświaty są coraz większe, z kolei reformę oświaty starano się wdrożyć w taki sposób, aby w jak najmniejszym stopniu odbyło się to kosztem uczniów i nauczycieli.

- Natomiast koszty się nie skończyły. W wielu szkołach podstawowych wciąż brakuje pracowni chemicznych, fizycznych. Musimy te braki uzupełnić. Nasi nauczyciele zarabiają najlepiej na Mazowszu. Odnośnie podwyżek, mamy zaplanowane środki w rezerwie. Jeśli będą, to obejmą wszystkich pracowników. Termin i wysokość podwyżek zależy od wpływów, które założyliśmy. Wiele samorządów ma świadomość, że wpływy w 2020 r. niestety niekoniecznie muszą być tak wysokie jak w tym roku. Po pierwszych miesiącach przyszłego roku okaże się na ile decyzja rządu związana m.in. z obniżką PIT-u, odbije się na dochodach samorządów. Wówczas możemy więcej mówić o podwyżkach.

Odniósł się do SP 13. - Dopłacamy dużo, a dzieci z Płocka tam jest garstka. Mój poprzednik także nie podjął się budowania tam stołówki czy sali gimnastycznej, mając świadomość, że to osiedle przemysłowe. Tak wynika z decyzji, które zapadały na tej sali w związku z planowaniem przestrzennym. Tam, niestety, nie będzie budownictwa wielorodzinnego czy szerokiego, jak np. na Winiarach, budownictwa jednorodzinnego. To sprawia, że trzeba sobie zadać pytanie o funkcjonowanie szkoły. Dziś jesteśmy na etapie dyskusji. Ostatnia inwestycja przy szkole była za mojej kadencji. Powstało boisko. W szkole nie ma świetlicy, sali gimnastycznej. To problemy, z którymi ta szkoła, jeśli zostanie w tym kształcie, będzie musiała się zmierzyć. Natomiast być może znajdziemy wspólnie inną propozycję. 

Krysztofiak ponownie stwierdził, że niepotrzebnie „straszono” ludzi reformą edukacji. - Jesteśmy w stanie przeprowadzić każdą reformę. Z tego, co zrozumiałem z wypowiedzi radnego Kominka, subwencja powinna pokrywać całe zapotrzebowanie dotyczące oświaty. Z tego, co wiem, subwencja dotyczy tylko płacy nauczycieli. Jeśli chodzi o administrację i obsługę, to już zadanie własne, tak samo jak przedszkola. Nie zamierzam wchodzić w obronę ministra edukacji, który publicznie stwierdził, że w ostatnich kilku latach subwencja w skali kraju wzrosła o 9 mld zł. To niebotyczne pieniądze. Z kolei u nas propozycja likwidacji SP13. Nie chciałbym odnieść wrażenia, że z powodu reformy oświaty, jeśli w jakimś samorządzie przeważa opozycja, to my teraz pokażemy rządowi, likwidujemy szkołę. Mówiąc, że to wina ustawy. Chciałbym, aby przynajmniej w naszym samorządzie tak nie było. 

Kominek dodawał, że jego zdaniem celem reformy powinna być "poprawa systemu". Tymczasem bez względu na partyjne poglądy i przynależność samorządowcy przyznają, że większe wydatki na oświatę mają determinujący wpływ na całokształt budżetu. - Niestety kosztem tego, co można zrobić dla mieszkańców.

Prezydent wspomniał o niedoszacowaniu subwencji za rządów PiS. - Rząd ogłasza, że mają być podwyżki dla nauczycieli, a my tych środków nie otrzymujemy w subwencji. Brakuje 21 mln zł tylko na przyszły rok - podkreślał. Wyjaśniał także, że w przypadku likwidacji SP13 chodziło o uchwałę intencyjną. - Dziś wiele samorządów, które mają kilka szkół podstawowych, stoi przed taką decyzją. Absolutnie nie twierdzę, że to wynika wyłącznie z reformy. To jeden z elementów. Konsekwencja tego, że samorządy w obszarze oświaty nie otrzymują wystarczającej ilości pieniędzy w subwencji. Do pewnego momentu będziemy sobie radzić, ale też kosztem czegoś.

Krysztofiak wtrącił: - Jeżeli subwencja nie starcza na płace nauczycieli, to pewnie skarbnik miasta potwierdzi, że nie tylko w ostatnich 3, 4 latach, wcześniej też miasto dopłacało. A jeżeli są to takie sumy, to nie widzę problemu w tym, aby podać ministra finansów do sądu. Niech zwróci miastu brakującą kwotę subwencji na płace nauczycieli. Ministerstwo twierdzi jednak coś innego - dopowiadał. Zwrócił się do radnego Kominka. - Reforma oświaty ma służyć dobru uczniów. To, że samorządy narzekają pod względem finansowym nie ma nic wspólnego z celem reformy oświaty.

Do dyskusji włączył się skarbnik Wojciech Ostrowski.

- Jeśli kogoś pozywać, to raczej Ministerstwo Finansów i Ministerstwo Edukacji, ale nie ministra. Nigdzie nie napisano, że subwencja jest tylko na wynagrodzenia dla nauczycieli. To są środki, które mają pokrywać koszty oświaty. A nowa ustawa, którą wprowadził ten rząd, została kuriozalnie skonstruowana. Mówi się o tym, że subwencja będzie zależała od sytuacji finansowej samorządu. Czyli dajemy po uważaniu. To już kompletnie nie do przyjęcia. Dziś nie otrzymujemy środków nawet na wynagrodzenia dla nauczycieli. To się skończyło w 2016 r. Wcześniej na wynagrodzenia otrzymywaliśmy 100 proc., wówczas na inne rzeczy powinniśmy dostawać więcej. 

Na koniec prezydent odparł, aby „uspokoić” radnego: - Razem z innymi samorządami, w tym z Warszawy, przygotowujemy pozew do sądu i będziemy domagać się środków, które według nas należą się samorządowi ponoszącemu koszty, na które z kolei nie ma pokrycia w subwencji.

REKLAMA
(K.B)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (3)

pani radnejpani radnej

7 5

zalecam więcej czasu przeznaczyć na niezabieranie głosu.Na rehabilitacji zna się znakomicie.Jak widać na oświacie niekoniecznie się zna,ale mówi co chce mówić.Tylko by coś powiedzieć trzeba się na tym znać.Czy głos radnej podobał się panom prezydentom?Pewnie tak miało być. 18:31, 28.11.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

panie prezydenciepanie prezydencie

8 12

kochany co pan pocznie jak pana ktoś poda do sądu bo się komuś coś należy,a tego nie dostaje?Powiem tak - nie strasz,nie strasz bo....... 18:36, 28.11.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

oj, ojoj, oj

11 5

"Krysztofiak ponownie stwierdził, że niepotrzebnie „straszono” ludzi reformą edukacji. - Jesteśmy w stanie przeprowadzić każdą reformę. " - jak taki mądry, to niech ten dobroczyńca podaruje szkołom pieniądze, by można było wypłacić podwyżki dla woźnych, by zarabiały tyle, co nauczyciele, albo i więcej czyli 2600, aby nie odbyło się to kosztem likwidacji szkół i zabierania godzin nauczycielom, np. fakultetów, sksów, kółek itp, bo to strata dla dzieci. 20:16, 28.11.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone