Zamknij
REKLAMA

Dawid Bartkowski o Polish Hip-Hop Festivalu: - W Polsce jesteśmy absolutnym numerem jeden [WYWIAD]

09:40, 20.07.2019 | Michał Wiśniewski
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Tomasz Miecznik/Portal Płock

Polish Hip-Hop Festival może nie ma kilkudziesięcioletniej tradycji, bo zbliżająca się edycja będzie dopiero siódmą, ale cały czas się rozwija i już dziś jest najważniejszą imprezą tego gatunku w Polsce. Organizatorzy zapowiadają, że znów pobiją rekord frekwencji. O festiwalu, budowaniu jego marki, wpływu na rozwój Płocka i pracy nad kontraktowaniem artystów rozmawialiśmy z Dawidem Bartkowskim, dyrektorem artystycznym PHHF. 

Zostały dwa tygodnie do startu festiwalu, artystów jest kilkudziesięciu. Czy to już koniec?

Dawid Bartkowski: Tak, jeśli chodzi o line-up ogłosiliśmy już wszystkich artystów tegorocznej edycji, będzie ich ponad setka. Teraz pozostało nam ogłosić kilka organizacyjnych niespodzianek, ale o tym będziemy informowali na bieżąco.

Czy można powiedzieć, że Polish Hip-Hop Festival to marka?

Powiedziałbym nawet mocniej - to bardzo duża marka, a mówiąc korporacyjnym językiem festiwal jest wręcz brandem. Wystarczy spojrzeć, jak Polish Hip-Hop Festival rozwinął się przez ostatnie lata. Nie jest tylko lokalną atrakcją…

... ale tak de facto było na początku.

Tak było w 2013 roku, ale to były też zupełnie inne czasy, rynek wyglądał inaczej. Doszliśmy do pułapu, w którym staliśmy się jednym z najważniejszych, o ile nie najważniejszym festiwalem hip-hopowym w Europie Środkowo-Wschodniej. W Polsce pod tym względem jesteśmy absolutnie numerem jeden i to od kilku lat. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Świadczy o tym liczba artystów, koncertów, uczestników, a także to, z jakim rozmachem robiony jest festiwal. To ogromne przedsięwzięcie logistyczne, organizacyjne, ma duży wydźwięk w mediach i ogromny potencjał marketingowy. Warto zwrócić uwagę, że event jest obecny nie tylko w mediach muzycznych i lokalnych. Tak naprawdę jesteśmy wszędzie: prasie ogólnopolskiej, opiniotwórczej, pojawiamy się w różnych miejscach. To jest fajne. Festiwal urósł do takiej rangi, ma taką pozycję, o której kilka lat temu chyba nikt się nie spodziewał. To wszystko dzięki ciężkiej, systematycznej pracy.

Polish Hip-Hop Festival w 2013 roku, fot. Tomasz Miecznik/Portal Płock

Jeśli festiwal jest marką, to czy każdy liczący się artysta hip-hopowy powinien się tu pojawić? Czy artyści tak to odbierają?

Tak. Polish Hip-Hop Festival jest takim miejscem, na którym wypada być (śmiech). Impreza to cały przekrój polskiej sceny. Są największe gwiazdy, a także raperzy, którzy dopiero aspirują do takiego statusu, ale też tacy, o których teraz jest jeszcze zupełnie cicho, ale pewnie będzie o nich głośno już całkiem niedługo.

Śledzimy rynek, obserwujemy fanów, raperów, staramy się wyłapywać trendy. Szukamy artystów, którzy mają raptem po kilkaset odsłon. To buduje podwalinę festiwalu. Zaprosić największą gwiazdę to jedno, ale zaprosić kogoś, kto dopiero za jakiś czas będzie gwiazdą, tak jak kilka lat temu było z Bedoesem czy Quebonafide, to też jest sztuka. Liczę, że kimś takim w przyszłości będzie Kabe. Bardzo fajny raper. Polak wychowany na francuskich osiedlach. Oki, Młody Dzban czy Rizi Beizeti, który podpisał kontrakt z Sony Music Poland.

Czy status marki ułatwia rozmowy z najpopularniejszymi artystami? Ich kalendarz jest zapewne bardzo napięty.

Bardzo często dostosowują swój kalendarz pod Płock. On jest ulokowany w ich planach. To cieszy, bo świadczy to o tym, że event jest dla nich ważny i liczą się z nim. To jest fajne.

Na razie festiwal rośnie, to widać, ale co dalej? Czego brakuje do rozwoju? Lepszej bazy hotelowej?

W zeszłym roku mieliśmy około 80 artystów, w tym roku będzie ich znacznie więcej. Na plaży bawiło się ok. 15 tys. uczestników, ale już teraz możemy powiedzieć, że w tym roku wynik będzie lepszy. Jeśli chodzi o rozwój, u nas nic nie jest dziełem przypadku, trzymamy się zasady "małymi krokami do przodu". Z roku na rok jest ogromny progres. Widać to zresztą po opiniach uczestników i artystów.

Co do bazy hotelowej - przy takiej liczbie uczestników może być ona przeszkodą, ale musimy sobie z tym radzić. Teraz, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom, przebudowaliśmy pole namiotowe. Po pierwsze będzie większe. Po drugie będzie polem o dużo wyższym standardzie niż w latach ubiegłych. W zamian za niewielką opłatę rejestracyjną, festiwalowicze będą mieli darmowe prysznice, oddzielne toalety, teren zostanie dodatkowo zabezpieczony oraz doświetlony. Pojawi się także mini-sklep, w którym mieszkańcy pola będą mogli zrobić zakupy.

Czy położenie Płocka blisko dużych i bogatych miast, takich jak Warszawa i Łódź, sprawia, że zainteresowanie jest tak duże?

I tak, i nie. Na pewno ma to wpływ na zainteresowanie w Warszawie. Stolica leży bardzo blisko Płocka. Ludzie mogą w ciągu półtorej godziny przyjechać, bawić się trzy dni i szybko wrócić do domu. Tak jest bardzo często. Toruń i Łódź też są w promieniu ok. 100 km i wygląda to podobnie.

Z drugiej strony ludzie, którzy przyjeżdżają na Polish Hip-Hop Festival, traktują to jako swoje wakacje. Sprzyja im termin, który jest podany z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. To nie jest atrakcja tylko dla lokalnej społeczności. Mówimy tu o randze ogólnopolskiej.

Może to trochę wyświechtane, ale festiwal oferuje też niezwykłą atmosferę. Wiele osób jest rozsianych po Polsce, a utrzymują relacje koleżeńskie. Widzą się raz na rok. Mają ten moment żeby się spotkać, pobyć ze sobą 2-3 dni, porozmawiać, nie tylko o rapie. Przyjeżdżają tu ludzie z całej Europy: Belgowie, Holendrzy, Irlandczycy, są Polacy z Wielkiej Brytanii. Jest naprawdę szeroki przekrój uczestników. Dla nich atrakcją są nie tylko koncerty czy bitwa freestylowa, ale sam fakt, że mogą się spotkać. Na pewno zainteresowanie byłoby większe, gdyby Płock był lepiej skomunikowany z resztą Polski. Chodzi tu przede wszystkim o połączenie kolejowe, a jakie mamy, wszyscy wiemy (śmiech).

Jakich atrakcji, oprócz koncertów, możemy spodziewać się na siódmej edycji festiwalu? Tradycyjnie będzie bitwa freestylowa.

Bitwa freestylowa, spadkobierczyni jeszcze bardziej legendarnej bitwy, która odbyła się w 2001 roku, kiedy to Gib Gibon rywalizował z Obrońcami Tytułu. To było jedno z najważniejszych wydarzeń polskiego rapu. Bitwa to stały element festiwalu. Jak zawsze duża będzie strefa merchandise. Będą inne atrakcje, choćby gastronomiczne - menu nie będzie ograniczone tylko do burgerów i frytek. Co ważne - ponownie będziemy rejestrowali dawców szpiku dla Fundacji DKMS. Jest to niezależna organizacja non-profit, której zadaniem jest znalezienie dawcy dla każdego pacjenta potrzebującego przeszczepienia krwiotwórczych komórek macierzystych z krwi lub szpiku kostnego.

Fot. Krzysztof Kaźmierczak

Liczycie, że w tym roku znajdziecie kolejnego bliźniaka genetycznego? Do tej pory znaleźliście ich sześciu, średnio jednego na edycję.

Tak, liczymy że w tym roku będzie podobnie. Nie dla poprawienia wyniku, ani dla kolejnego komunikatu prasowego, ale dlatego, że przy okazji wydarzenia muzycznego jakim jest festiwal udało się pomóc ludziom zmagającym się z ciężką chorobą.

To musi być przyjemne uczucie: ratujecie komuś życie, po prostu robiąc festiwal.

Pokazujemy, że podczas imprez nastawionych na zabawę, jest miejsce na szczytne i duże idee. To się sprawdza i daje pozytywny wydźwięk wśród całej społeczności.

Nie mogę nie zadać tego pytania. Patrzycie z zazdrością na Audioriver? Mają więcej uczestników, większe zainteresowanie mediów.

Nie, absolutnie. Nie można w ogóle mówić o zazdrości. To zupełnie inny target. Moglibyśmy rywalizować z Audioriver tylko w jednym przypadku: gdybyśmy mieli tych samych odbiorców i te same budżety. Mamy różnych, więc coś takiego nie istnieje. Zarówno Polish Hip-Hop Festival jak i Audioriver to silne marki, korzystają na tym wszyscy: hotelarze, restauratorzy, cała lokalna społeczność.

Jak układa się współpraca z władzami miasta?

Bardzo dobrze. Polish Hip-Hop Festival, to bardzo ważny punkt w promocji Płocka.

Złośliwi mówią, że wreszcie coś się dzieje.

Przyjeżdżają tu ludzie z całej Polski, mogą poznać Płock. Kiedy ktoś z zewnątrz przyjedzie, chce tutaj wracać. W ostatnich latach rozwinął się chociażby rynek gastronomiczny. To zupełnie inne miasto, niż jeszcze kilka lat temu.

Pół żartem, pół serio możemy powiedzieć, że festiwale się do tego przyczyniają.

I to nawet bardziej serio. Taka jest prawda. Festiwale to bodziec, który napędza lokalną gospodarkę. Latem przyjeżdża do Płocka kilkadziesiąt tysięcy osób, zostawiają tu swoje pieniądze. Korzystamy na tym wszyscy.

Między wierszami powiedziałeś, że spodziewacie się rekordu frekwencji. Możesz zdradzić jakieś liczby?

Na pewno pobijemy zeszłoroczną frekwencję. Soldout zbliża się wielkimi krokami. Już teraz możemy powiedzieć, że 7. edycja będzie największą w naszej 6-letniej historii.

Czy jest zakładany limit?

Tak, przygotowani jesteśmy na pewną maksymalną liczbę uczestników. Nie chciałbym mówić teraz o konkretnych liczbach, ale radzę pospieszyć się wszystkim tym, którzy wybierają się na nasz festiwal, a nie kupili jeszcze biletów. Zostało ich naprawdę niewiele.

Porozmawiajmy trochę o tobie. Pewnie niewiele ludzi w Polsce ma w życiorysie wpis "dyrektor artystyczny festiwalu". Na czym polega twoja praca?

Na dyrektorstwie artystycznym (śmiech). Zajmuję się też relacjami z mediami, między innymi dlatego rozmawiamy (śmiech). Pomagam przy kontraktowaniu artystów, przedstawiam swoje propozycje, szukam nowych, ciekawych twarzy. Zajmuję się rzeczami, dzięki którym festiwal może być jeszcze lepszy. Oczywiście nie sam, bo tytaniczną pracę wykonuje sztab ludzi.

Dawid Bartkowski - dyrektor artystyczny Polish Hip-Hop Festival

Jak wygląda proces wyboru artystów? Przedstawiasz propozycję i co dalej? Odbywa się głosowanie, komu złożymy propozycję wystąpienia na festiwalu?

Przez wiele miesięcy obserwujemy rynek i wyłapujemy największe perełki. Jest kilka osób w gronie organizatorów, które się tym zajmują. Nie jest sztuką zaprosić gwiazdy, choć te też trzeba przekonać. Sztuką jest znaleźć kogoś, kto może mieć taki status za jakiś czas, a najlepiej, żeby wybił się właśnie u nas. Mam swój notes internetowy i zapisuję w nim nazwiska oraz argumentację, dlaczego akurat on powinien wystąpić na festiwalu. Potem jest wewnętrzne głosowanie.

Jestem jedną z osób, które w mniejszym lub większym stopniu decydują o tym, jak to wygląda. Inne festiwale hip-hopowe w Polsce nie mają takiej funkcji, jak dyrektor artystyczny czy nawet rzecznik prasowy. Polish Hip-Hop Festival od samego początku stawiał na profesjonalizację i to widać na każdym kroku.

Zostały dwa tygodnie, startujecie 1 sierpnia. Zaczyna się największa gorączka?

Bardziej pod względem produkcyjnym. Trzeba dopiąć ostatnie szczegóły.

Co masz na myśli mówiąc "produkcja"?

Rozstawienie scen, dopilnowanie umów, podwykonawców, nagłośnienia. Tego jest naprawdę dużo. To trochę jak składanie gazety, gdzie szpalty muszą być odpowiednie, marginesy wyrównane. Dokładnie tak samo jest na festiwalu. Wszystko musi być zaplanowane, np. już teraz musimy ustalić odbiory z lotniska czy hotelu, przyporządkować artystów do ich miejsc noclegowych, zorganizować całą logistykę. To naprawdę olbrzymie przedsięwzięcie organizacyjne.

Ile osób pracuje przy organizacji festiwalu?

Nie wszyscy pracują całym rokiem, ale w szczytowym okresie to kilkadziesiąt osób.

Organizacja siódmej edycji zaczęła się tydzień po tym, jak zakończyła się szósta?

Nie, zaczęła się tego samego dnia, w którym kończyła szósta (śmiech).

W kuluarach po koncercie rozmawiacie z artystami i zapowiadacie: „hej, widzimy się za rok”?

Z niektórymi tak. Praca nad festiwalem to sinusoida - raz jest jej więcej, oczywiście w tych najbardziej szczytowych momentach i miesiącach, raz mniej, np. na jesieni, ale ona trwa całym rokiem. Spójrz - pierwsza informacja prasowa w tym roku poszła w lutym, kiedy Sokół wydał nowy album, a ogłosiliśmy go zaraz po premierze. Wcześniej trzeba było wszystko przygotować, ustalić. Nie trwało to chwilę.

To 362 dni harówki, a festiwal trwa trzy dni.

A te trzy dni to jeszcze większa harówka, niż pozostałe 362. Tak to wygląda.

Po jakich koncertach obiecujesz sobie najwięcej?

Nie wiem czy będę mógł kilka koncertów zobaczyć w całości, a bardzo bym tego sobie życzył. Ja bym polecił Kabego, Okiego, Palucha, Tedego. Ten zawsze robi mega robotę na festiwalu. Jestem bardzo ciekawy występu wielu młodych raperów. Są jeszcze raperzy, którzy nigdy nie zawodzą na koncertach jak Borixon. KęKę też zawsze gra bardzo fajnie. Jedną z perełek w tym roku będzie koncert Małacha i Rufuza.

Płocka plaża w sierpniu odpłynie w rytmach hip-hopu?

Jak co roku o tej porze.

Rozmawiał Michał Wiśniewski 

KęKę podczas koncertu na 6. edycji Polish Hip-Hop Festival, fot. Szymon Łabiński

(Michał Wiśniewski)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (9)

podtytułpodtytuł

5 3

artykuł sponsorowany?. 11:08, 20.07.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

i redaktori redaktor

6 3

też odpłynie?. 11:09, 20.07.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

MieszkaniecMieszkaniec

8 6

W ratuszu kit nam wciskają, że w kasie pusto i remontu ulic nie będzie a z drugiej strony lekką ręką płacą prywaciarzowi żeby na miejskim terenie zrobił sobie spęd mordowyjców. 12:53, 20.07.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Anty spoleczniakAnty spoleczniak

2 3

rozmawialem wczoraj ze snoop doggiem, ze lzami w oczach mi opowiadal jak by to bardzo chcial tutaj wystapic ale ich na niego nie stac, HALO PANIE PREZYDENCIE TRZEBA WYCIAGNAC Z DRUGIEJ KIEJDY MILIONIK
ELOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO SPOLECZNIAKI OPALAJA CELULITIS NA BALKONIE A JA DREE MOOOOOOOOOOOORDEEEEEEEEEEEEEEEEEE 13:40, 20.07.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

drzyjdrzyj

1 1

mmmmmmmmmmmmmmmmooooooooooooooooooooooooooorrrrrrrrrrrrrrrrrrrrdddddddddddddddddddddddddddddęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęę do woli aż cię mmmmmmmmmmmmmmmmoooooooooooooooooooooorrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrdddddddddddddddaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa zaboli.Pozdrawiam spokojnie i normalnym głosem.Ale czy ddddddddddddddddddddddddddrrrrrrrrrrrrrrrrrzzzzzzzzzzzzzzzzzzyyyyyyyyyyyyyyymmmmmmmmmmmooooooooooooooorrrrrrrrrrrrrrrrrrrrdddddddddddaaaaaaaaaaaaaaa to pojmie swoim zahukanym rozumkiem. 14:11, 20.07.2019


regionalistaregionalista

6 2

Pragnę zwrócić uwagę płockiej społeczności na Ogrywanie Płocka, czyli nas z pieniędzy i bogactwa.
Jesteśmy Terenem Łowieckim dla Ludu, który doskonale rozpoznał nasze wady i brak działania czynnego. Doskonali Łowcy, żyją na naszym terenie jakby żyli w Południowym Williamsburgu, Borough Park.
Nie muszą nigdzie wyjeżdżać, ŻYWICIELA - DOSTAWCĘ , mają na miejscu.
I Moc pieniędzy……do zbierania.
Tak budują i używają swój Dobrostan……..wszystkie TV ułatwiają im ten stan. TV emitują sitcomy, programy rozrywkowe jako ersatz NY.
Stąd też na SLOWIAŃSKIM MAZOWSZE W Płocku nazywają byle co z angielska, doprawdy jest im milo i przyjemnie.. U SIEBIE, , jak zawsze witają się na Lotniskach….
A my? Dostarczamy Im jeszcze ZŁOTO.
ŚMIECI , WODA , TRANSPORT. Fabryka i pełna Kontrola NAS………
Za chwilę założą KRATY NA Tumy aby żaden goj nie oglądał bez daniny ZŁOTA…
Żywiciel, Niewolnik ma znać swoje miejsce na bruku….
A to jest po prostu System.
Tworzenie Landów zamiast Państwa Polskiego tworzy Nicość.
Jedna DYREKTYWA SOROSA i w całym Kondominium POD SZNUREK.
SIKAWKI – ORLIKI – KAMIENNE BLASZANE ŁAWKI – ŁAWECZKI GRAJĄCE IDOLI – WYCINANIE STARODRZEWU – ZALEWANIE PLACÓW CEMENTEM – RELAKS WDYCHAJĄCY WYZIEWY AUT POMIĘDZY ULICAMI – KUPOWANIE URZĘDOWO ARTEFAKTÓW – RYDWANY – STUPY POMNIKOWE – MURALE MAHOMETAN – PIASKOWYCH……..TANCE ULICZNE – TĘCZE PEDAŁOWE —–
W CAŁEJ POLSCE ? TEN SAM SYSTEM WYKONYWANIA I NISZCZENIA CYWILIZACJI ŁACIŃSKIEJ I POLSKIEJ.
OBŁĘD ARMAGEDONU TRWA. TITANIC TONIE.
POLSKA ODESZŁA OD PANA JEZUSA.



14:29, 20.07.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

titanic tonietitanic tonie

2 1

Wisła się pali, gdzie się podział Jezus 18:22, 21.07.2019


ten wywiad ten wywiad

7 1

to jedna WIELKA ŚCIEMA PROMOCYJNA.
Gdyby ten prowincjonalny ciemniak wstał z kolan, zadał sobie trud aby się coś dowiedzieć przed rozmową i miał odrobinę pojęcia o przedmiocie pt HIP-HOP to wiedziałby, że o wiele większym eventem Hip-Hopowym w Polsce jest OPENER Festival na lotnisku w Babich Dołach, podczas którego frekwencja wynosi 140 tys ludzi (dane z 2018). Nie łykałby ewidentnej ściemy dla prowincjonalnych kmiotków. Wystarczy poszukać w internetach, poczytać, wiedziec i nie kompromitować się ignorancją. .
W jaki sposób wydarzenie 15-20 razy mniejsze można uznać za jedno z większych a być może nawet największe wydarzenie Hip-Hop w tej częsci Europy. Co tak skromnie, dużo lepiej brzmi we wszechświecie.
Konkluzja: niech żaba nie podstawia łapy tam gdzie konie kują. A pismaka pogonić na drzewo.
16:22, 20.07.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

ludziska kochaneludziska kochane

3 1

tu chodzi o wielką kasę.Gadanie o wielkiej promocji to zgrana płyta.Tu chodzi o kasę.Kasa misie kasa. 22:52, 20.07.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone