Zamknij
REKLAMA

Pierwsi Piastowie. Firma rodzinna pełna zagadek

20:34, 13.11.2016 | K.B.
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Kadr z filmu "Ukryte gniazdo dynastii" w reż. Zdzisława Cozaca

Co wiemy o Mieszku I? Niewiele. Nie ma pewności co do jego pochodzenia. Podejrzewa się nawet, że mógł być wikingiem. Niektórzy kwestionują nawet imię. Data chrztu też jest niepewna. W przypadku Piastów mamy wiele fascynujących zagadek dla badaczy, archeologów, historyków, genetyków. Co pewien czas ktoś dopomina się o zbadanie szczątków z płockiej katedry. 

Przy okazji 1050. rocznicy chrztu Polski Muzeum Mazowieckie zaprasza na seanse filmowe z serii „Tajemnice początków Polski”. Pierwszą część zatytułowano „Ukryte gniazdo dynastii”.

W przypadku Mieszka I szybciej byłoby wskazać na to, czego o nim nie wiemy. Podobno jako siedmiolatek cudownie odzyskał wzrok. Swoje państwo zaczynał budować na terytorium zamieszkiwanym przez zlepek wielu wspólnot, a sam proces nie odbywał się pokojowo. Zamiast ewolucji, była to raczej rewolucja w wykonaniu Piastów, także z wykorzystaniem uzbrojonych wojów i ognia. Informacje usłyszane na lekcjach w szkole niekoniecznie okazują się adekwatne do tego, co obecnie twierdzą archeolodzy i historycy. W dodatku także wśród nich brakuje pełnej zgody z powodu rozmaitych interpretacji strzępków danych, którymi dysponujemy.

Ach to imię!

Dagome, czy tak nazywał się książę, którego my nazywamy Mieszkiem I? Chodzi o tajemniczy dokument „Dagome iudex” wydany przez naszego historycznego władcę. Oddawał w nim państwo pod opiekę papieża. Mówił o tym w Płocku prof. dr hab. Władysław Duczko. - Nie dysponujemy oryginałem dokumentu, tylko skrótem skrótu odkrytym po kolejnych stu latach w 1086 roku. W dodatku był spisany na papirusie, natomiast u nas go nie używano.

Imię Dagome pojawia się tylko w tym jednym dokumencie, co mogłoby oznaczać, że Mieszko nie był Słowianinem, za to pochodziłby ze Skandynawii. Równie dobrze imię mogło być tylko pomyłką, a może przepisujący dokument tylko się domyślał, co zostało napisane w oryginalnej wersji? Naukowcy jednak tę koncepcję związaną z plemieniem wojowniczych wikingów (w dodatku związanych bardziej z morskimi wyprawami) odrzucają.

Zamówienie od firmy rodzinnej

Jeśli nawet Mieszko I nie był wikingiem, to z pewnością uchodzi za sprawnego władcę, który w zaledwie kilkadziesiąt lat stworzył państwowe zręby, a po nim władzę przejął jego syn Bolesław Chrobry, dalej mieliśmy po kolei Mieszka II, Kazimierza I Odnowiciela, Bolesława II Śmiałego, Władysława Hermana i Bolesława Krzywoustego. Zatrzymujemy się akurat w tym miejscu historii nie z uwagi na to, że w płockiej katedrze leżą szczątki Hermana i Krzywoustego, lecz z powodu kronikarza Galla Anonima, który zaczął spisywać wydarzenia zawarte w „Kronice polskiej” najprawdopodobniej nie wcześniej niż w 1113 roku. Nie wiadomo kim był, ale raczej nie Polakiem. Tworzył mit dotyczący dynastii na zamówienie Krzywoustego, odnosząc się do wydarzeń, których w zasadzie nie był świadkiem. W ten sposób chrześcijański władca chciał legitymizować swoje rządy. Jak ujął sprawę prof. Duczko, władzę sprawowała firma rodzinna. - Władców nie wybierał sobie lud, tylko władza przechodziła z ojca na syna. 

Po śmierci Bolesława Chrobrego mieliśmy i tak dużo szczęścia. Im więcej synów, tym bardziej prawdopodobny staje się podział ziem między książęta (jako tzw. dzielnice). Znamy to zresztą z późniejszej historii, kiedy dochodziło do bratobójczej walki. Mieszko I i Bolesław Chrobry zbudowali potęgę o tak silnych podstawach, że nawet późniejszy upadek nie doprowadził do całkowitego zaniku państwa.

Piastowskie gniazdo

Chrzest kojarzymy z Mieszkiem I, ale kto był przed nim? Źródłem pozostaje ów piszący na zamówienie Gall Anonim. Kronikarz podaje, że ojcem Mieszka był Siemomysł, dziadem Lestek, pradziadem Siemowit. Mieszka chwali się za sprawną politykę. W rocznikach wspominało się m. in. o tym jak podarował małemu Ottonowi III wielbłąda!

Jaką wizję historyczną kreował Gall Anonim? Na filmie w reżyserii Zdzisława Cozaca i we współpracy z prof. dr hab. Henrykiem Samsonowiczem i dr hab. Tadeuszem Baranowskim twierdzono, że dynastii z kolebką w Gnieźnie. Temu jednak przeczą współczesne badania. Gród nie okazał się wystarczająco stary, by było to prawdą. To bardziej część legendy tworzonej przez anonimowego kronikarza. Jeśli przyjmiemy, że piastowska kolebka wiązała się z Wielkopolską, wówczas „nie szukamy pożogi i zniszczenia, tylko wyższej jakości”, jak dopowiadano na filmie. Czyżby zatem chodziło o Giecz? Na tę wersję miałyby wskazywać badania dendrochronologiczne (odczytywanie z przekroju drzewa daty jego ścięcia). Wyniki wskazywały, że gród w Gieczu zbudowano w latach 60. IX wieku, a gród w Gnieźnie postawiono dopiero w 940 roku. W latach 30. X wieku pod topór poszły drzewa z centralnej Wielkopolski. Ale może Gniezno odgrywało wcześniej rolę pogańskiego kultu? Takie przypuszczenie wysunęli historycy. Działo się to jeszcze za poprzednika Mieszka, Siemomysła. Mało tego, to Siemomysłowi przypisuje się początek ekspansji terytorialnej i palenie grodów plemiennych między Obrą i Baryczą. Powróćmy jednak jeszcze do sprawy Giecza. Gród po najeździe czeskiego księcia Brzetysława w 1038 roku nie został już odbudowany. Jeśli zatem byłaby to piastowska kolebka, czy by o nim zapomniano...

Kolejnym typem jest Kalisz, są tam ślady starych osad, odkryto również związki ze słynnym szlakiem handlowym zwanym bursztynowym. Mała figurka z bursztynu kosztowała wówczas więcej niż w pełni sił niewolnik. Badania archeologiczne wskazują na to, że w dolinie rzeki Prosny znajdowały się skupiska ludzkie, z kolei grób kurhanowy świadczy o ciałopalnym cmentarzysku pogańskim. Wśród tamtejszych osad powstała warownia, która stała się częścią państwa Polan w X wieku. Według jednych to Kalisz mógł być kolebką Piastów, ale trafimy też na inną wersję, zgodnie z którą to z Kalisza ruszyła ekspansja Polan, a po tym jak zdołali podporządkować sobie kolejne plemiona, przenosili siedziby do Gniezna czy do Ostrowa Lednickiego. Tak czy inaczej Kalisz był ważny dla syna Krzywoustego, Mieszka III Starego. Ufundowano tam kolegiatę św. Pawła, która z uwagi na swoją wielkość uchodziła za wyjątkową. Odnaleziono najstarszą polską monetę, denar Chrobrego. A zatem Kalisz cieszył się szczególnymi względami, ale czy to jest właściwa odpowiedź w kwestii "gniazda"? Trudno przesądzić. 

Na istniejące wówczas państwo wielkomorawskie najechali Madziarowie (dziś powiedzielibyśmy, że Węgrzy). Siali spustoszenie, wzbudzając ogólny postrach. Państwo upadło. Dwóch władców przepadło na kartach historii. Czy uciekinierzy z Nitry mogli mieć coś wspólnego z naszą historią? W Poznaniu znaleziono pochówki z ozdobami pochodzącymi z tego państwa. Wątpliwości i możliwości jest wiele, dlatego zespół poznańskich naukowców genetyków postanowił zbadać szczątki Piastów. Znów mamy problem, ponieważ Mieszka I i Chrobrego pochowano w poznańskiej katedrze, lecz świątynia była niszczona. Prof. Duczko przyznał po filmie, że dobrze by było sprawdzić szczątki spoczywające w płockiej katedrze. Przy poszukiwaniu materiału DNA do badań już zdarzyła się taka sytuacja, że zamiast spodziewanych pochówków Piastów w krypcie znaleziono szczątki... zakonników. Na razie te badania dały niewiele.

Nie ma czego pokazać, co badać

Według profesora Kalisz to najmniejszy problem, gorzej z brakiem źródeł do badań. Pierwszy dokument, jakim dysponują naukowcy, dotyczy czasów kiedy Mieszko miał 30 lat. W dodatku archeolodzy za bardzo nie mają czego badać, kiedy brakuje pochówków. - Ten stan rzeczy utrzymał się, co może także świadczyć o tym, że Mieszko nie był zbytnio zainteresowany ewangelizacją. Nie zmienił obrządku pogrzebowego.

O sukcesie Piastów zadecydowało nastawienie na ekspansję. Niebagatelną rolę odegrały umiejętności odpowiedniego postępowania mając za sąsiedztwo cesarstwo niemieckie. Wiedzieli, kiedy lepiej ustąpić, a kiedy prowadzić wojny. Zdobyte terytorium okazało się jednak tak duże, że nie zdołano go utrzymać po śmierci syna Mieszka I i Dobrawy. Wiele w tej historii białych plan do uzupełnienia. - Frustrującą rzeczą jest zajmowanie się państwem Piastów – stwierdził Duczko. - Historycy atakują archeologów, sporo tu manipulacji danymi. Ja twierdzę, że jak czegoś nie ma, to po co manipulować – odnosił się do rozmaitych hipotez, bo tych stale przybywa.

Profesor specjalizuje się w tematyce wikingów. Prowadził badania w Skandynawii. Opowiadał, że była tam tradycja ukrywania depozytów w ziemi w postaci srebrnych monet. Miał to być dar dla przodków, aby zajmowali się żyjącymi członkami rodziny. Te depozyty chowano pod podłogą. Kiedy wyprowadzano się z domu, depozytu nikt nie ruszał. U nas też pojawiły się z czasem depozyty z monet. Widać na nich nacięcia, jakie robili mieszkańcy Skandynawii. - Ale to nie oznacza, że Piastowie stamtąd pochodzili. Gdyby tak było, wówczas zostałaby większa kultura materialna – uważał. Jest jednak jeden fakt łączący Mieszka ze Skandynawią. Wydał swoją córkę Świętosławę za króla Uppsali Eryka Zwycięskiego.

A co z datą chrztu? Nasz gość odpowiadał: - To może być zupełnie inna data niż zakładamy. Pewności nie ma. Nie ma żadnego dokumentu, w którym znajdziemy informację, gdzie się odbył i kiedy. Samego fakty chrztu nie neguję.

Autor książek o przygodach wikingów Radosław Lewandowski pytał o pochodzenie Słowian. - Mamy tu autentyczną kłótnię, bo jedni badacze skłaniają się ku teorii, że zawsze tu mieszkali, a inni twierdzą, że pochodzą z dorzecza Dniepru i zjawili się tu w VII wieku - dopowiadał prof. Duczko. - Żadnej nie możemy całkowicie udowodnić.  

 

Nie wiemy, gdzie odbył się chrzest Mieszka, ale badacze  dużą dozą prawdopodobieństwa mogą odtworzyć przebieg jego liturgii chrzcielnej. Pisaliśmy o tym tutaj:

[ZT]13508[/ZT]

 

(K.B.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone