Zamknij
REKLAMA

Pusto wszędzie, ale jakoś to będzie

14:08, 20.03.2012 | Małgorzata Rostowska, Mariusz Sobczak
REKLAMA
Skomentuj

Płocczanie nie interesują się nikim i niczym i dlatego aula w trakcie konferencji z udziałem wybitnych specjalistów świeciła pustkami? Płocczanie mają w nosie zdrowy tryb życia i dlatego na stadionie stawiło się jedynie kilkanaście osób? Naszym skromnym zdaniem: nie w tym rzecz.

Dlaczego niektóre spotkania czy wydarzenia gromadzą tłumy? Bo są dobrze nagłośnione - to rzecz jasna truizm nad truizmy, ale niektórzy zdają sobie z tego sprawę, a inni najwyraźniej nie. Weźmy taki CIFAL - swoje konferencje zapowiada grubo ponad miesiąc albo jeszcze wcześniej. To samo przy każdym jednym spotkaniu organizowanym przez Klub „Gazety Polskiej” i Ruch Społeczny im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego - niemal zawsze aula Politechniki pęka w szwach. Dla kontrastu weźmy na tapetę tylko dwa ostatnie przedsięwzięcia, które pod względem frekwencji skończyły się totalnym fiaskiem.

Pierwszy przykład: konferencja o in vitro, która odbyła się w poniedziałek w Ratuszu w godz. 10-14.30. Zaproszone osobistości to w końcu nie samozwańcze autorytety z Pcimia Dolnego, ale znani lekarze, często pionierzy w swoich dziedzinach, były minister zdrowia, profesor z Uniwersytetu Jagiellońskiego, osoby znane z mediów i w świecie nauki… A aula świeciła pustkami, że aż wstyd. Słuchaczy jak na lekarstwo, w tym kilkoro radnych.

Czy my, płocczanie, nie potrafiliśmy docenić tak znamienitych gości? Czy nie interesujemy się kwestią in vitro? Bynajmniej. Wczoraj do naszej redakcji zadzwonił oburzony płocczanin. Najpierw dostało się nam: - W piątek po pracy czytam na waszym portalu, że w poniedziałek jest konferencja o in vitro, później już nie mogliście tego napisać? - pytał zły jak pieprz. Po naszych wyjaśnieniach, że informację o konferencji dostaliśmy w piątek i właściwie natychmiast zamieściliśmy ją naszym portalu, pan Michał spuścił nieco z tonu. - Pomijam już fakt, że organizowanie konferencji w takich godzinach to poroniony pomysł. Ale dla wysłuchania ks. profesora Longchamps de Bériera wziąłbym wolne w pracy, a tak to, po 16 w piątek, to co mogłem?

Zaproszenie na konferencję radni dostali znacznie wcześniej, mimo że lista prelegentów nie była jeszcze potwierdzona. Nie można było powiadomić z odpowiednim wyprzedzeniem również mieszkańców? Jak dowiedzieliśmy się w biurze prasowym Ratusza, organizujący konferencję Wydział Zdrowia i Spraw Społecznych wyjaśnia, że nie można było, bo prace przy organizacji wydarzenia trwały do ostatniej chwili. Jeszcze w piątek przed południem nie było do końca wiadomo, którzy z zaproszonych gości będą mieli wolne terminy, a dogranie przyjazdu tak wybitnych prelegentów i dopasowanie się do ich napiętych harmonogramów było nie lada sztuką. Dobrze, że się udało. Niedobrze, że wybitni specjaliści mówili sami do siebie.

Przykład drugi: w sobotę na stadionie miejskim odbyła się inauguracja akcji „Biegam bo lubię”. Impreza nie została wymyślona „na chybcika”, powstała w 2010 r. z inicjatywy Portalu Bieganie.pl i dziennikarzy Programu 3. Polskiego Radia. W tym roku zawitała także do Płocka, terminy były dawno ustalone. Tymczasem UMP informację o sobotniej imprezie zamieścił na swojej stronie w czwartek, a mediom podał w piątek. Organizatorem akcji w naszym mieście jest Fundacja Bieganie przy współpracy z Miejskim Uczniowskim Klubem Sportowym. - Akcja nie jest skierowana jedynie do profesjonalistów, przede wszystkim liczymy na amatorów, którzy chcą spróbować biegania, a nie bardzo wiedzą jak – tłumaczył Jacek Koziński, prezes MUKS Płock, koordynator akcji w Płocku. - Czekamy na wszystkich chętnych, stadion może pomieścić naprawdę wielu uczestników.

Piękna wiosenna pogoda przyciągnęła na stadion... zaledwie kilkunastu entuzjastów zdrowego trybu życia! W niemal 140-tysięcznym mieście! Toż to wstyd po prostu! Dla części z pewnością bariera była dość wczesna pora – 9.30 (i tak w kolejne soboty). Ale z pewnością w dużej mierze wynika to także z braku odpowiednio wczesnej promocji, informacji. Przecież w październiku ub.r. na test Coopera, czyli bieg ciągły przez 12 minut, na stadion miejski przyszło ponad 100 osób.

Czemu np. przez kilka dni większymi siłami nie zachęcaliśmy znajomych do przyjścia? Na stronie akcji na Facebooku odpowiedź MUKS na to pytanie jest rozbrajająca: - Akcja będzie trwała długo, więc nic straconego. Wszystko zależeć będzie od chęci. Bo raz, na pokaz, jak coś ogłoszą - to można przyjść. Ciekaw jestem, ile zostanie osób w listopadzie. A ta akcja ma szansę sama się wypromować.

Fot. UMP

(Małgorzata Rostowska, Mariusz Sobczak)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

zzzz

0 0

jeżeli ktoś nie potrafi zorganizować nawet spotkania to nie powinien brać się za rządzenie 14:18, 20.03.2012

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

onaona

0 0

i pewnie nie ostatni za urzędowania tam przypadkowych POlitykierów 14:33, 20.03.2012

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone