REKLAMA

Adoptował psa, który nie widzi [WYWIAD]

12:30, 24.08.2015 | Karolina Burzyńska
REKLAMA
Skomentuj

Historia tego psa zaczyna się na warszawskich ulicach. Właśnie stamtąd zgarnęli go strażnicy miejscy i przywieźli do schroniska. – Znalazłem taką sierotę z prawie zerową szansą na adopcję – mówi Rafael Dominik, obecny właściciel niewidomego i niemłodego już psa. Przeczytajcie, jak wygląda dzień psiny i jego pana.

Owczarek colie spędził w warszawskim schronisku jakieś trzy miesiące. Najprawdopodobniej od małego szczeniaka poznawał świat wszystkimi dostępnymi mu zmysłami poza wzrokiem. Przypuszczano, że miał właściciela, ponieważ ktoś go nauczył podstawowych komend. Rafael Dominik, pracownik Młodzieżowego Domu Kulrtury w Płocku i fotoreporter współpracjący z płockimi mediami, zobaczył zdjęcie psiny w sieci i zapragnął się nią zaopiekować. W taki sposób owczarek z Warszawy trafił do Płocka.

W schronisku psa nazwano Antosiem. – Zabrakło mi weny, a poza tym jakoś nie potrafiłem dopasować do niego żadnego innego imienia – śmieje się nowy pan. Tym sposobem Antoś stał się Tośkiem. Jak żyje im się razem?

Portal Płock: Jak to się stało, że owczarek trafił do ciebie?

Rafael Dominik: Śledziłem stronę warszawskiego schroniska "Na Paluchu", chociaż na początku nawet nie miałem konkretnych planów adopcji. Wolontariusze wstawili na nią zdjęcie Tośka.

Dlaczego śledziłeś warszawskie schronisko, a nie płockie?

- Mają tam wolontariuszy, którzy wyprowadzają zwierzęta, średnio na jedną osobę przypada 10 psów do opieki. To daje możliwość poznania zwierzęcia, ktoś mógł mi opowiedzieć, w jaki sposób dany pies zachowuje się na smyczy. Zresztą to nie jest mój pierwszy pies - wcześniej przygarnąłem sunię z warszawskiej Fundacji Azylu pod Psim Aniołem. Znaleziono ją ranną w rowie. Po wypadku przeszła operację. Miała metalowe wstawki po zabiegu.

Jesteś aktywny zawodowo, długo cię nie ma w domu. Dlaczego wziąłeś akurat niewidomego, leciwego psa? Skąd taka decyzja?

- Pewnie, że się wahałem, ale zbyt mocno brakowało mi psa. Na zdjęciu w internecie zobaczyłem taką sierotę z prawie zerową szansą na to, że ktoś ją przygarnie. Pomyślałem sobie, że zagwarantuję mu lepsze warunki niż te w schronisku.

Taka miłość od pierwszego wejrzenia?

- No tak.

Większość marzy o szczeniakach...

- Szczeniaka musiałbym wychowywać, a przy moim trybie życia nie starczyłoby mi na to czasu. Wolałem dorosłego psa, którego mógłbym do siebie dopasować. Dlatego od początku dzięki wolontariuszom wiedziałem, że mój Tosiek nie jest ani łagodnym pieskiem, ani też przesadnie agresywnym wobec obcych, że umie chodzić na smyczy i zachować czystość. Niektórzy mi odradzali. Pytali „po co pakujesz się w opiekę nad starym psem?”. Dwa razy pojechałem do schroniska, żeby z im wyjść na spacer, lepiej go poznać. Chciałem przekonać się, czy mnie zaakceptuje. Po trzeciej wycieczce wróciliśmy do Płocka razem.

Czego najmocniej się obawiałeś?

- Martwiłem się, co będzie z wchodzeniem po schodach przy jego problemach ze wzrokiem, jak sobie poradzi w domu.

Udało się?

Na tych schodach trzeba go asekurować, ale idzie. Po dotarciu zaraz wskoczył na fotel w salonie, na drugim urządził sobie legowisko, chociaż planowałem właśnie ten mebel wynieść do piwnicy. To raczej nowe legowisko musiałem wynieść! Na początku miałem też obawy, czy zostawiony sam w domu,  nie będzie płakał, zawodził. Nasłuchiwał kroków. Wszędzie chciał za mną chodzić, nawet do łazienki, ale w końcu się przyzwyczaił. Dotarło do niego, że jest w domu. Szybko się przekonałem, że trzeba było mu dozować jedzenie, bo obojętnie, ile bym mu nie wsypał do miski, wszystko zjadał na zapas. Karmę na trzy dni pochłaniał w jeden dzień! W końcu żył na ulicy. Chował jedzenie za wersalką, o czym dowiedziałem się przy sprzątaniu mieszkania. Teraz już sam sobie dozuje. Wie, że czeka na niego pełna miska.

Jak na Tośka reagują twoi znajomi albo ludzie spotykani na ulicy?

- Nie od razu wszyscy się orientują. Zwłaszcza na spacerach, kiedy go spuszczam ze smyczy. Dopiero kiedy ktoś spojrzy na oczy… On nie biega, tylko chodzi. Odpada rzucanie mu patyka na aport. W domu bawimy się w przeciąganie sznurka albo rzucanie piłeczki. Sądzę, że nie widzi od szczeniaka, więc jest przyzwyczajony do takiego świata. Po mieszkaniu przemieszcza się na pamięć. Słyszy, gdzie piłeczka upada. Kiedyś jedna pani rzuciła się do głaskania, a on obcych nie lubi, więc lepiej tego nie robić. Niektórzy litują się nad nim, bo taki biedny. Mówię im wtedy, że takie psy wcale nie są gorsze od innych i też zasługują na szansę. Tosiek na komendę siada i podaje łapę.

Mocno psoci?

- Próbował obgryzać buty, ugryźć nikogo jeszcze się nie udało, chociaż próbował (śmiech). Raz nie spodobał mu się kot stojący pod drzwiami, choć ogólnie nie ma z nimi problemu. W jednym jednak wolontariusze się pomylili. W schronisku wobec innych psów był ugodowy, a tu po zadomowieniu okazało się, że ani myśli tolerować inne psy. Czasem bywa nawet zabawnie. Zwłaszcza wtedy, kiedy drugi pies sto za nim, a on szczeka na niego, jakby stał w zupełnie innym miejscu. Jeśli powinienem go czegoś oduczyć, to zdecydowanie szarpania smyczy na widok innego psa. Ważącego 30 kilogramów Tośka wcale nie tak łatwo utrzymać!

Przez długi czas zostawiałem przy nim jedzenie. Zawsze było nietknięte, ale do czasu kurczaka z rożna. Danie postawiłem i wyszedłem. Po powrocie został tylko rozbity talerz. To była niedziela, a ja zostałem bez obiadu. Od tego czasu staram się nie stawiać jedzenia w jego zasięgu. Bardzo lubi rodzynki. Kiedyś kilka spadło, spałaszował co do jednej. Co na ziemi, to jego.

Taki pies to znacznie większy obowiązek?

- Nie sądzę. Nim po prostu trzeba zajmować się w inny sposób. Z większym wyczuciem. Czasem muszę być jego oczami. Na przykład wtedy, kiedy jesteśmy u weterynarza.

Na spacerze idzie tuż przy nodze?

- Nie muszę go ciągnąć na smyczy. Stara się jednak od ode mnie mocno nie oddalać. Wybieram dla nas tereny z jak najmniejszą ilością przeszkód, idealnie nadaje się tu Parowa. Park dla psów też mógłby w Płocku powstać…

Dla ciebie wiek Tośka nie stanowi żadnego problemu? Ma już około 10 lat.

- Będzie ze mną krócej, więc nie każdemu to pasuje, ale dla mnie jest niczym członek rodziny. To ze mną spędzi swoje ostatnie lata. Zasługuje na lepsze warunki niż te znane mu ze schroniska. Minęło już kilka miesięcy. Wierzę, że podjąłem dobrą decyzję. Wiem też, że wezmę następnego psa, kiedy Tośka już ze mną nie będzie. Również dorosłego i ze schroniska.

Gdybyś jednak musiał wyjechać, co zrobisz?

- On potrafi jeździć autobusami. Kupię bilety dla nas obu. W razie czego mam kilkoro znajomych, z którymi mógłbym go zostawić. Moja sąsiadka już jest w nim zakochana, chociaż wcześniej odradzała adopcję.

Każdy będzie w stanie odpowiednio zadbać o niewidomego psa?

- Tu nie chodzi o wzrok. W tym przypadku trzeba liczyć się z większymi nakładami finansowymi i zmierzyć się z faktem, że będzie to towarzysz na krótszy czas, dlatego to musi być bardzo mocno przemyślana decyzja. Trudniejsze od Tośka psy znajdują dom.

Co takiego trzeba w sobie mieć, aby podjąć taką decyzję, jak ty to zrobiłeś?

- O zwierzęta po prostu trzeba dbać. To zupełnie normalny odruch.

Fot. Rafael Dominik, Karolina Burzyńska

(Karolina Burzyńska)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (15)

AnnaAnna

5 0

To wspaniale, że są tacy ludzie. Moc serdeczności dla człowieka o wielkim sercu i jego przeuroczego psiego towarzysza :) 13:57, 24.08.2015

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

EwkaEwka

3 0

Rafaelu, piękna postawa! :) 14:07, 24.08.2015

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

politykpolityk

3 0

Ludzi o tak dobrym sercu, rozumiejących potrzeby zwierząt, kochających zwierzęta, potrzeba jest w Polsce dużo. Kto kocha zwierzęta, ten kocha innych ludzi. Prawda stara jak świat. Również mam niewidomego pieska, który jest moim wielkim przyjacielem. Jest członkiem mojej rodziny, kocham go i szanuję, ponieważ podobnie jak człowiek odczuwa ból, tęsknotę, pragnienie, miłość. Jest wielu zwyrodnialców w ludzkiej skórze, którzy tego nigdy nie zrozumieją, bo to są bezmózgi bez uczuć. Niektórzy chodzą do kościoła, składają ręce do modlitwy, a później robią krzywdę zwierzętom. Tacy katolicy i chrześcijanie na pokaz. Jak w \"Świętoszku\" Moliera. Gardzę takim plebsem, co nie uszanuje i robi krzywdę innemu stworzeniu Bożemu. Tyle się mówi w mediach o wystawieniu miski z wodą, podczas tych upałów dla bezdomnych zwierząt. Ile osób tego przestrzega? Jeden, może dwóch na dziesięciu? Także szanuję bardzo takich ludzi jak Pan, panie Dominik. Dziękuję także Portalowi Płock, że zajmuje się również takimi sprawami. Wielki szacunek, dla Pani dziennikarki. 14:14, 24.08.2015

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

płocczaninpłocczanin

4 0

więcej nie trzeba,jesteś wielki. 14:15, 24.08.2015

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

LenaLena

2 0

Jest Pan bardzo dobrym człowiekiem. Sama mam suczkę ze schroniska, nad którą znęcał się poprzedni właściciel, ale przyznam szczerze , że nie wiem ,czy miałabym tyle odwagi żeby adoptować 10 latka. Miłości pewnie by mi nie zabrakło,lecz rozstanie będzie szybsze niż z młodszym psiakiem a wiem ,jak to się przeżywa. Łapka dla Tośka i wielki podziw dla Pana. 15:20, 24.08.2015

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

miłośnik zwierzątmiłośnik zwierząt

1 2

no i znów POkazałeś klasę POlityczną.Wpis chamski.Mniemam,że nie jesteś katolikiem.PO wpisach cię POznaliśmu.Pluj POlityku.Pluj.Masz jakieś zboczenie,że wszędzie atakujesz inaczej myślących.Atakuj.Gdy zabraknie ci ofiar zaatakujesz siebie samego.Wiesz jak to się kończy?.Miałeś chamie czapkę z piór.....Niedługo znienawidzisz samego siebie. 16:48, 24.08.2015

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

politykpolityk

0 1

Po co zabierasz głos "miłośniku zwierząt"? jak nie wiesz o co chodzi. Znam takich wieśniaków ze wsi, którzy chodzą do kościoła, a "diabła noszą za skórą". Zdajesz sobie sprawę z tego jak na wsi traktowane są zwierzęta niegospodarskie? Chyba nie. Krótkie łańcuchy, brak wody w misce i pokarmu, kuksańce. A młode wiejskie gówniarze, od małego robią to, co stare wieśniaki bez mózgu i odrobiny ludzkich uczuć. Nie mówię o wszystkich, bo i na wsi mieszkają porządni ludzie, kochający zwierzęta. I oni wszyscy, których znam osobiście, nazywają siebie katolikami. Pluję wszystkim w twarz, pseudokatolikom i innym bestiom w ludzkiej skórze, którzy nie szanują zwierząt i jeszcze robią im krzywdę. Mam nadzieję, że Pan Bóg to widzi i ukaże takiego śmiecia lub następne jego pokolenie. Takie monstrum w ludzkiej skórze nie może być bezkarne Masz coś do powiedzenia na ten temat? Jeżeli coś sensownego, to mów inaczej zamilcz, bo szkoda pukania w klawiaturę i opuszków palców twoich. 17:17, 24.08.2015

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

MarzennaMarzenna

1 0

Znam Tośka i pana Rafaela-wielki szacun ☺ 18:47, 24.08.2015

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

płocczaninpłocczanin

0 0

Ty chłopie to już sam siebie nie lubisz!Odpuść sobie i nie zatruwaj życia innym,po co ty mieszasz politykę do tego art.do piekłeś i co jesteś zadowolony? 18:51, 24.08.2015

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

politykpolityk

0 0

Akurat tutaj nie ma żadnej polityki z mojej strony. Kocham zwierzęta i dbam o ich prawa. Nienawidzę bestii w ludzkiej skórze, które wyrządzają krzywdę zwierzętom. Niejaki "miłośnik zwierząt" zarzuca mi chamstwo. Jakie chamstwo? 22:04, 24.08.2015

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA

kolega po fachukolega po fachu

0 0

Dobry człowiek i dobry kolega - pozdrowienia ze stadionu Wisły :) 23:19, 24.08.2015

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

płocczaninpłocczanin

0 0

miało byc do MIŁOŚNIKA ZWIERZĄT,po prostu poleciałem skrótem.On już nienawidzi siebie i całej "okolicy" 07:23, 25.08.2015

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

..

1 2

Gest fajny ale..... czy wszyscy fotografowie z Płocka muszą się lansować na pomocy i innych akcjach bo mi to ewidentnie wygląda na akcję pod publikę? Czy serio żaden z nich nie może nic zrobi po cichu? W żadnej innej grupie nie ma tyle lansu co w naszych fotografach... 17:01, 25.08.2015

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

JoannaJoanna

2 0

\" Nie muszę go ciągnąć na smyczy. Stara się jednak od ode mnie mocno nie oddalać. Wybieram dla nas tereny z jak najmniejszą ilością przeszkód, idealnie nadaje się tu Parowa. Park dla psów też mógłby w Płocku powstać…\"

Widuję Pana często z Tośkiem, chociaż się nie znamy, wiem od mamy, że pies jest niewidomy i często widząc Pana uśmiecham się sama do siebie ;)
To nie jest odwaga wziąć niewidomego psa, to wielkie serce!
Sama mam psa ze schroniska, i tego będę się trzymać.
Co do parku, ma Pan rację, tyle u nas tego terenu wolnego...
Pozdrawiam! 21:53, 25.08.2015

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

onaona

0 0

Rafał J.? 02:20, 26.08.2015

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone | 2017