REKLAMA

Jak kręcili filmy w Płocku, kto kogo uderzył w twarz i dlaczego

09:36, 04.09.2017 | K.B
REKLAMA
Skomentuj

Walki gangów, dowody zbrodni wyrzucane do rzeki, efekty jak w „Matriksie” Wachowskich, pomnik bez głowy, wybudowana specjalnie na potrzeby filmu atrapa łodzi i początek wielkiej miłości. Mało tego, film nakręcony w Płocku pokazywano w Cannes, a jego reżyser zaprzyjaźnił się z Jackem Nicholsonem. Jeden z nakręconych filmów nie został dopuszczony na ekrany kin przez cenzurę. 

Filmowy Płock, tak nazwano wspólny projekt Płockiej Lokalnej Organizacji Turystycznej i Kina za Rogiem. W niedzielę odbył się spacer dla tych, których interesuje kinematografia taka z Płockiem w tle. Uczestników podzielono na trzy grupy. Jedną oprowadzała Monika Mioduszewska-Olszewska z płockiego teatru, drugą Renata Jaskulska, natomiast o trzecią zadbał Radosław Łabarzewski. Szef płockiego Kina za Rogiem przygotował nawet na tę okazję fotosy.

Pierwszy przystanek, Stary Rynek. - Nigdy Płock nie grał... Płocka, tylko inne miasto – od takiej konstatacji zaczął się niedzielny spacer, opierając się na małej wyliczance. Jak często nasze miasto posłużyło filmowcom za plan zdjęciowy? Łabarzewski naliczył ponad 20 produkcji.

Płock w filmie „Blizna” Krzysztofa Kieślowskiego z 1976 roku stał się Oleckiem. Na ratuszu powieszono nawet na potrzeby filmu tabliczkę „Rada Narodowa Miasta Olecka”. - Mariusz Dmochowski grał przewodniczącego Rady Narodowej w Olecku, który przekonywał do powstania wielkiego zakładu przemysłowego. W filmie grali płocczanie i lokalni aktorzy, Andrzej Skupień czy też jeden z dyrektorów płockiego teatru, Jan Skotnicki. Postać grana przez Franciszka Pieczkę w końcu wyjeżdża pokonana. Nie zdołał przebić się przez lokalne układy.

Stanisława Bareję od razu kojarzymy choćby ze słynnego „Misia” albo z serialu „Alternatywy 4”. Mniej osób kojarzy nakręcony przez niego w 1961 roku kryminał „Dotknięcie nocy” (jedyny w swojej karierze filmowca), w dodatku w Płocku. W ujęciach widać okna kamienic (Stary Rynek 7 i 9), to z nich fotograf Roman Jacenko wraz ze swoją dziewczyną Agnieszką obserwowali bank (czyli płocki ratusz) i podjeżdżającą do niego czarną wołgę wypełnioną pieniędzmi. Jacenko uknuł plan napadu. W historii, która faktycznie się wydarzyła w Wielkopolsce, w napadzie zabito cztery osoby, dwie kasjerki, kierowcę i strażnika.

Może ktoś pamięta Festiwal Zawodów Filmowych Cinemagic? Przez kilka lat do Płocka przyjeżdżali ludzie związani z kinematografią i właśnie wówczas narodził się pomysł, aby wykorzystać płockie plenery w „Dublerach”. Po płockich ulicach ścigano mafiosów z włoskiego gangu Gambinich. Teraz przypomnijcie sobie sceny z filmu „Matrix” Wachowskich, kiedy obserwujemy w spowolnionym tempie kulę lecącą w kierunku celu. Właśnie ten efekt wykorzystano w „Dublerach”. Kule przeszywały strumienie wody z Afrodyty.

Uczestnicy idą w stronę ul. Piekarskiej. Była tam kamienica, w której w „Szatanie z siódmej klasy” (nakręcony w 1960 roku) urządzono komendę milicji. - Wchodził do niej profesor szukający ratunku dla swojego ucznia, Adasia Cisowskiego – opowiadał Łabarzewski. Wspomina przy okazji, że przy kościele niedawno kręcono scenę wypadku do odcinka serialu „Ojciec Mateusz”. - Na dziedzińcu przed farą nakręcono ostatnie sceny do filmu „Miłość” Fabickiego. Według mnie po 2000 roku był to ostatni ciekawy obraz nakręcony w Płocku, do którego zresztą miasto nie dołożyło ani złotówki. Wyświetlimy go w Kinie za Rogiem. To świetne role Marcina Dorocińskiego i Julii Kijowskiej. Kijowska grała kobietę zgwałconą przez swojego szefa, prezydenta miasta (w tej roli Adam Woronowicz). Zachodzi w ciążę. Opierano się na olsztyńskiej aferze opisanej w gazecie.

W „Walkowerze” Jerzego Skolimowskiego główny bohater filmu właśnie wyszedł z wojska. Wysiada na stacji z powodu dziewczyny zobaczonej przez okno pociągu. - Razem spacerują. On zostaje, ona próbuje mu znaleźć pracę. W zasadzie to, co najlepiej mu wychodzi, to boksowanie. W ostatnie scenie próbuje bezskutecznie zatrzymać samochód. Prosi dziewczynę o paczkę Waweli i pomadkę, żeby zrobić lizak do zatrzymania auta.

Łabarzewski miał zagwozdkę z tym miejscem z filmu. W tle widać spichlerz. Początkowo sądził, że chodziło o te spichlerze przy Piekarskiej. Był też lity mur. A jednak nie. Można dostrzec również figurkę stojącą przy farze. To spichlerz nie przetrwał do naszych czasów.

Atrapa

Stojąc już przy barierkach z widokiem na skarpę, opowiada o serialu „Zielona miłość” (bohaterka zagrana przez Joannę Pacułę zakochuje się w Pawle, czyli w młodym Janie Fryczu) i „Dotknięciu nocy”, lecz nade wszystko zwraca uwagę na jeden atut, płocką skarpę i na sceny na nabrzeżu. W „Dotknięciu nocy” fotograf Jacenko napada na konwój z pieniędzmi. W debiucie filmowym Marka Frąckowiaka, który grał Tymona, mamy scenę gry w karty w dawnym barze Słoneczko. Jego kolega przegrywa pieniądze, dlatego wraca do tej knajpy i ogrywa bandytów, którzy później go napadają. Wszystko to dzieje się w filmie „Zabijcie czarną owcę”. - Do komedii „Fenomen” przygotowano atrapę łodzi na nabrzeżu. Pamiętacie? - pytał szef Kina za Rogiem. Zapadła cisza. - Może to nawet dobrze. Trochę ciężko się zorientować, co scenarzysta miał na myśli. Mamy tam na tej łodzi jakiś casting do talent show. Łódź stała jeszcze po zakończonych zdjęciach. Nie było wiadomo, co z nią zrobić. W końcu tę atrapę rozebrano.

Co jeszcze? W filmie „Pięć i pół bladego Józka” z 1971 roku zobaczymy gang motocyklowy. Nie zapomnijmy o filmie „Kochaj”. - Najlepiej w tym filmie wypadło... molo – uważa Łabarzewski. - Jakoś nie zachwycił. I to pomimo plejady gwiazd.

Dalej wszyscy patrzą w stronę Radziwia. To z powodu szóstego sezonu serialu „Czas honoru”, w którym wykorzystano przestrzeń wokół spichlerza. Widzowie dowiedzieli się, że był to port... w Gdyni i magazyn w Londynie. - Ekipa przyjechała na dwa dni. 

Kolejny film to „12 krzeseł” z początku lat 70., który być może obejrzymy w czerwcu 2018 roku w trakcie kina pod chmurką przy Muzeum Żydów Mazowieckich. - Fryzjer dostaje w spadku po ciotce 12 krzeseł i kilka obrazów. Wszystko chce jak najszybciej spieniężyć. Udaje się do antykwariusza granego przez Adolfa Dymszę. Znajduje list od ciotki o ukrytej sporej kwocie pieniędzy w jednym z krzeseł. Ma problem, skoro te zostały już sprzedane. Pięć z tych krzeseł trafiło do Płocka.

W filmach nie mogło zabraknąć widoku na płocki most. Widzimy go w „Walkowerze”, w ucieczce bohaterów w „Pięciu i pół...”, w „Stawce większej niż życie”. W „Dotknięciu nocy” niedaleko mostu jeden z bohaterów wyrzuca do Wisły dowody zbrodni. Dom Górnickich, który obecnie mógłby posłużyć co najwyżej za przykład zrujnowanego domostwa, jako filmowa przestrzeń w „Stawce większej niż życie' wypadł całkiem dobrze (skorzystano również z budynku przy Kościuszki 7). Z kolei w „Dotknięciu nocy” z jednego okna rozciąga się widok na most, z drugiego na katedrę.

Niespodzianka

Zdecydowanie więcej drzew było na ul. Teatralnej, kiedy kręcono sceny do „Stawki” z zamachem na karetkę więzienną przewożącą hrabiego Wąsowskiego. - Mury te same, tylko bez tego graffiti – ocenił przebrany w niemiecki mundur aktor z płockiego teatru, Szymon Cempura. Była to przygotowana niespodzianka dla uczestników spaceru.

Oczywiście wspomniano o „Panu Kleksie w kosmosie” (z wykorzystaniem terenu zakładu należącego do Orlenu, a wtedy jeszcze Petrochemii) i tarasie przy dawnym Domu Turysty PTTK (obecnie zabudowanym), na którym małą czarną postanowił wypić bohater „Walkoweru”. - „Walkower” udało się pokazać w Cannes dzięki Polańskiemu, który film wywiózł z Polski. Na pokaz przyszedł Jack Nicholson. Panowie sobie zapalili, trochę wypili i zaczęła się przyjaźń.

Pomnik bez głowy

Uczestnicy doszli do placu Narutowicza (Bibliotekę im. Zielińskich w „Zabijcie czarną owcę” zmieniono w komendę MO, natomiast Dom pod Trąbami służył za kawiarenkę w „Szatanie z siódmej klasy”), aby posłuchać o scenie, którą nakręcono w miejscu ustawionych trzech ławek. W filmie są jednak hydranty. - Prezydent miasta nabiera z nich wodę i chwali, że to najlepsza w mieście. Tymczasem widz się zastanawia, czy Woronowicz zaraz nie dostanie w twarz od Dorocińskiego - kontynuuje Labarzewski. -. Było „Cesarskie cięcie” Moszuka o wojewódzkim, podupadłym miasteczku. Zastanawiają się, jak to zmienić. Jakoś podnieść je z kolan. Władysław Kowalewski gra szefa partii. Na nazwisko ma Rozmaryn. Tu, gdzie stoją te ławki, stawiają pomnik. Tyle że bez głowy. W partii myślą „jak to, jeszcze ludzie dojdą do wniosku, że my tak działamy”. Znany ostatnio z roli w serialu „Ranczo, Wojciech Wysocki gra budowniczego, który stawia warunek. Odda im głowę pomnika, jeśli jego dziecko zostanie uznane za milionowego obywatela. W sali porodowej kobiety rywalizują, która z nich urodzi milionowe dziecko i zgarnie profity.To taki  PRL w pigule u schyłku istnienia.

Z innym filmie, jak twierdzi Łabarzewski, stałą się rzecz niebywała. Do scenariusza filmu „Pięć i pół bladego Józka” nie było uwag, dopiero w trakcie realizacji mocno zmieniono scenariusz. Ekipa miała wykorzystać motocykle crossowe, jednak po zgłoszeniu przez kolekcjonera zafascynowanego harleyami, zmieniono koncepcję. Dygnitarze partyjni pojawili się na planie już na etapie zdjęć. - Scenarzysta Wiesław Dymny wściekł się. Powiedział, żeby sobie sami cięli film. Kiedy po latach chciano pokazać usunięte zdjęcia, a wycięto około 40 proc., okazało się, że taśmy, materiał wówczas deficytowy, zostały spalone. Reżyser Henryk Kluba opowiadając o pracy nad tym filmem miał łzy w oczach. Jeśli będziecie go oglądać, nie zżymajcie się, że nic w nim się nie klei po 20 minutach. Za to Płock świetnie się prezentuje.

Anna Dziadyk wymierza cios

Z tym samym filmem związana jest jeszcze jedna historia, tym razem miłosna. Grała w nim młoda Anna Dymna (wtedy jeszcze Dziadyk). Ekipa filmowa spała w pałacu w Łącku. Wiesław Dymny z jednym z aktorów nie wylewali za kołnierz i nocami grali w ping-ponga. - Ona chciała spać, zwróciła im uwagę. Dymny brzydko się do niej odezwał - wplatając w to słowo na k.... - Dała mu w twarz. On jej oddał. Spakowała się i wyjechała. Jednak doszła do wniosku, że na początku kariery nie uchodzi takie zachowanie, więc wróciła. Wyjechał po nią na stację z pękiem goździków. Tak się zaczęła wielka miłość, która przedwcześnie się skończyła.

Na koniec jeszcze powrócono do serialu „Stawka większa niż życie” jej zapowiedzianej kontynuacji w filmie „Stawka większa niż śmierć”. - Stanisław Mikulski razem z Emilem Karewiczem pojawili się w Płocku, aby tu nakręcić film. Zorganizowano pierwsze castingi, wybrano plenery. Te same dwie osoby miały pisać scenariusz. Nagle temat zniknął. Reżyserem został Patryk Vega.

Jeśli jesteście ciekawi wspomnianych filmów, warto śledzić profil Kina za Rogiem na Facebooku. Pierwszy seans już 23 września. Uwaga! Liczba zaproszeń (te będą dostępne od 6 września w bileterii POKiS-u) ograniczona.

 

(K.B)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

antyrafałantyrafał

3 1

Pamiętamy Festiwal Zawodów Filmowych Cinemagic. Wtedy w Płocku były atrakcje dla każdego. Dla 8mio jak i 80cio latków. Każdy znajdował coś dla siebie. Były koncerty, była Eska, było Lato z Radiem, był Piknik Lotniczy, ale..... imprezy dla mieszkańców odchodzą w zapomnienie. Trzeba ściągać pijanych turystów na imprezy na których alkohol leje się strumieniami a narkomani są na teren festiwali wwożeniu karetkami pogotowia, Zostaje tylko łomot.... 11:46, 04.09.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

autorautor

1 0

Do niedouczonego pana z POKISU!

Skoro serial "Stawka..." traktujemy jako film, to dlaczego nie wspomnieliście obywatelu o serialu: "Punkt widzenia" z 1980 roku???
http://bfy.tw/Dja3
13:16, 04.09.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone | 2017