REKLAMA

Hit czy gniot? Kasia Szczucka o "Ciemniejszej stronie Greya"

14:37, 16.02.2017 | Kasia Szczucka
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Universal Pictures

Jakie wrażenie na płockiej kinomaniaczce zrobiła druga część słynącego z pikantnych scen przeboju kinowego „Pięćdziesiąt twarzy Greya”?

"Ciemniejsza strona Greya" to jeden spośród granych aktualnie w płockich kinach filmów. Co myśli o nim recenzująca filmowe nowości miłośniczka X muzy? Poleci go czy odradzi?

Kasia Szczucka o „Ciemniejszej stronie Greya”

Czego bym nie napisała o poziomie ekranizacji drugiej części trylogii autorstwa E.L. James i tak będzie ona miała swoją wierną rzeszę wielbicielek, które z wypiekami na twarzy pójdą do kina na kolejny odcinek bajki o współczesnym Kopciuszku. I bardzo dobrze. Każda z nas ma prawo do marzeń i nie ma w tym nic złego, że ich ucieleśnienie chcemy podziwiać na dużym ekranie. Dwa lata temu „Pięćdziesiąt twarzy Greya” obejrzało prawie dwa miliony Polaków - liczby mówią wiele.

Długo się zastanawiałam, jak podejść do „Ciemniejszej strony…”. Chcąc zrozumieć fenomen popularności tej opowieści, kupiłam jeden z ostatnich wolnych biletów na walentynkowy pokaz i dobrałam opakowanie popcornu.

Historia rozpoczyna się optymistycznie - po długotrwałych zabiegach, przypieczętowanych bukietem białych róż, Christian odzyskuje Anastasię. W nowej odsłonie oboje prezentują się doskonale. On (z trzydniowym zarostem) dalej bryluje w świecie biznesu, ona (z burzą kasztanowych włosów) właśnie dostała wymarzoną pracę asystentki w poważnym wydawnictwie. Wracają do siebie, ale aby utrzymać związek, muszą go przemeblować. Jak zwykle nie jest łatwo, choć tym razem to ona dyktuje warunki. Podstawowa zasada: „nigdy więcej sekretów” okazuje się ryzykowna, bo sprowadza do ich idealnego świata duchy z przeszłości: nieżyjącą matkę Christiana i jego dwie byłe kochanki.

Uważny widz dość szybko się zorientuje, że barokowe sceny balu maskowego, piękne zdjęcia z rejsu jachtem, epizod z przystojnym szefem Anastasii czy pojawiający się wątek sensacyjny, są jedynie wypełniaczami pomiędzy jednym a drugim aktem miłosnym. A tzw. „momentów” jest naprawdę sporo. Seks wydaje się być lekarstwem na wszystko: zazdrość, strach, zwątpienie, a nawet szok po katastrofie helikopterem. Trzeba przyznać, że libido i możliwości Christiana Greya są spektakularne!

Jednak scenariuszowi napisanemu przez męża autorki powieści - Nialla Leonarda – bliżej do Złotej Maliny niż do Oscara. Trzeba jednak oddać E.L. James, że w swej opowieści  ani przez chwilę nie popada w fałszywy moralizatorski ton, nie przybiera nieznośnej pozy mentorki, jest konsekwentnie i rozbrajająco bezpruderyjna. Odczytuję przesłanie „Ciemniejszej strony Greya” jako gotowy przepis na idealne życie, zbiór wskazówek, jak rozkochać w sobie przystojnego, nieprzyzwoicie bogatego, choć odrobinę pokręconego faceta. W jaki sposób go utrzymać, wyprostować i doprowadzić do decyzji o ślubie. Jeśli taka Anastasia dała radę, to i my potrafimy! Według mnie, właśnie na tym polega fenomen popularności tej historii – to bajka z dzieciństwa, która dorosła razem z nami.

„Ciemniejszej stronie Greya” daleko do arcydzieła, ale nazwanie jej gniotem byłoby okrucieństwem. W Walentynkowy wieczór kino „Przedwiośnie” pulsowało miłością i to nie tylko tą z ekranu. Nawet mi –  singielce – udzielił się ten nastrój.

Film można obejrzeć w obu kinach - zarówno w Heliosie, jak i NovymKinie Przedwiośnie. Sprawdźcie repertuar:

Helios

NoveKino Przedwiośnie

A może już je widzieliście ten film? Zgadzacie się z opinią Kasi Szczuckiej?

(Kasia Szczucka)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

innyinnyinnyinny

3 4

hmmm i koleja recenzja wzorowana z recezja z portalu filmweb, czy już nie ma Pani pomysłów czy też może za mało czasu wolnego żeby napisać coś od siebie ??
Proponuję zmienić recenzenta bo ta Pani nic tu nie wnosi , a promujecie kogoś kogo i tak pół z nas nie zna. Ta Pani sama sobie da radę żeby siebie wypromować w inny sposób
11:20, 20.02.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone | 2017