Zamknij
REKLAMA

Festiwal inny niż wszystkie. Wstawili się za nim krytycy filmowi

15:16, 12.09.2018 | K.B
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Karolina Burzyńska / Portal Płock

Co w tym roku skrywa się w programie ósmej edycji Festiwalu Kultury i Sztuki Dla Osób Niewidomych? Każdy dzień na festiwalu to gość, rozmowy, dyskusje i inne wydarzenia. W tym roku odbędzie się w dniach 22-29 września.

Festiwal będzie wydarzeniem wyjątkowym i dedykowanym wyjątkowej publiczności – osobom niewidomym i niedowidzącym.

– Przy pierwszej edycji nie mieliśmy świadomości, że w ramach festiwalu będą realizowane tak niepowtarzalne projekty ze względu na swój charakter czy wymiar – mówił w środę prezydent Płocka na konferencji prasowej zapowiadającej coroczne wydarzenie. – Jego najważniejszym elementem są ludzie. Takiego festiwalu nigdzie nie ma ani w Wenecji, ani w Stanach Zjednoczonych.

Renata Nych ze stowarzyszenia De Facto wyjaśniała, że organizacja wydarzenia nie należy do najprostszych spraw. Wymaga determinacji w zdobywaniu funduszy.

– Niszowy festiwal startuje po środki w tych samych konkursach po dofinansowanie, co Festiwal Filmów Fabularnych w Gdyni. Festiwal jest finansowany przez Polski Instytut Sztuki Filmowej i przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, ale także, za co dziękujemy, przez miasto Płock i samorząd województwa mazowieckiego. Każda z tych instytucji dokłada swoją cegiełkę. Jeśli któraś z nich wypadnie, to niestety istnienie festiwalu jest zagrożone. Tak było i w tym roku, kiedy w pierwszej edycji konkursu nie otrzymaliśmy dotacji od PISF. Ale uwierzyliśmy jak ważna jest obecność przyjaciół. Krytycy sztuki filmowej bardzo mocno nas poparli i decyzją dyrektora PISF dotacja została przyznana. Dlatego dla nas każdy rok to wielka rzecz. Oprócz przyjemności organizowania i wydarzeń merytorycznych, tak naprawdę najważniejsze są w którymś momencie finanse i to, że możemy zapewnić naszym gościom wysoki standard i jakość - mówiła Nych.

Aby jednak goście mogli obejrzeć film, niezbędna jest audiodeskrypcja, jako podstawowa technika przekazu dla osób niewidomych, a co się z tym wiąże, także współpraca z najlepszymi twórcami skryptów, w tym z płockimi aktorami, jak i z lektorami.

– Audiodeskrypcja jest sztuką. Liczy się jakość, nastrój, klimat, w jaki wprowadza się odbiorcę – zaznaczyła Renata Nych. Aby jednak tak się stało, najpierw potrzebna jest przychylność i współpraca reżyserów oraz producentów.

Przejdźmy do tegorocznych 15 propozycji filmowych, wśród których mamy m.in. najnowszą produkcję Kingi Dębskiej „Zabawa, zabawa” (premiera w styczniu 2019 r.) czy wyreżyserowany przez płocczanina Aleksandra Pietrzaka komediodramat „Juliusz”. Dyskusje poprowadzą krytycy filmowi: Maciej Gil, Artur Zaborski, Anita Piotrowska, Łukasz Maciejewski, zjawi się reżyser „Ataku paniki” Paweł Maślona, a także reżyserzy Maciej Sobieszczański (twórca filmu „Zgoda”) i Kinga Dębska, która przyjedzie wraz z mężem, by porozmawiać o produkcji filmu. W tym roku w debatach z publicznością będzie przewijał się temat tworzenia filmów w Polsce. Piotr Bartuszek, który zajmuje się reżyserią castingu, będzie jednym z  prelegentów.

– Filmoznawcy rozłożą na czynniki pierwsze wybrane filmy i opowiedzą o roli muzyki w kinematografii – przedstawiała program Renata Nych. – Spodziewamy się wizyty aktorek: bohaterki książki „Aktorki. Odkrycia” Małgorzaty Zajączkowskiej, Joanny Kulig i Urszuli Grabowskiej.

Na otwarciu 22 września o godz.18.00 zostanie po raz pierwszy wyświetlony film niemy z 1920 r. pt. „Dla Ciebie, Polsko” z muzyką na żywo (wejściówki są do odbioru w NovymKinie Przedwiośnie). O pomoc poproszono Krzysztofa Misiaka, słowa przeczyta aktorka Katarzyna Anzorge.

– Jeszcze z nią nie grałem – żartował muzyk. – Postaramy się jakoś uzupełniać. Wydarzenia z filmu rozgrywają się w 1919 r. w Wilnie i okolicach. Uczucie Franka i Hanki zostanie wystawione na próbę przez wybuch wojny polsko-bolszewickiej. Zapewniam, że zakochani pozostaną wierni swoim uczuciom.

Misiak zagra do filmu na gitarze akustycznej i elektrycznej.

– Dlatego nie do końca będzie to film niemy, który ogląda się w ciszy. Pozwoliłem sobie na dodanie efektów takich jak przemarsz wojsk i wybuchów. Jedyne, co mnie przeraża, to czy operator filmu włączający „play” zsynchronizuje się z człowiekiem, który będzie włączał płytę, na której to będzie nagrane. Efekty są tu bowiem dobrane co do sekundy łącznie z wystrzałami. Generalnie to bardzo ciekawe wyzwanie. Tam, gdzie trzeba coś zagrać, jestem do dyspozycji.

Mariusz Pogonowski wyreżyserował widowisko słowno-muzyczne „Słowo wolności”. Zainspirowała go książka o Karolu Cholewińskim.

– Cholewiński przez dziwne zdarzenia losu wylądował w Płocku. Najpierw jego pradziadek po powstaniu listopadowym nie mógł wracać do domu, bo groziło mu rozstrzelanie, więc chował się po lasach pod Płockiem. A jak się zakochał, to został tu już na stałe. Nagle się okazało, że jego syn znów musi iść walczyć w powstaniu. Urzekła mnie ta historia, gdyż jest strasznie bliska, lokalna, pozbawiona polityki, dat, wielkich nazwisk. Historia prostego człowieka. W swoim pamiętniku, przy dacie odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 r., Cholewiński zanotował, że pobudowali w tym roku stodołę. Jakby w ogóle tego nie zauważył. Dopiero później pojawiają się wzmianki o niepodległości. To bym chciał przybliżyć, historię płocczanina. Będziemy uczyli się śpiewać pieśni właśnie z tamtego okresu. Chcemy publiczność porwać do śpiewu. Przypomnę, że pieśni legionowe miały pobudzić ducha walki.

W tym roku odbędą się dwa spotkanie z książką. Jedna ma tytuł „Aktorki. Odkrycia” Łukasza Maciejewskiego, druga została poświęcona muzyce Krzysztofa Komedy. Autorką takich pozycji, jak „Komeda. Życie osobiste jazzu” czy „Beksińscy. Portret podwójny” jest reporterka i pisarka Magdalena Grzebałkowska.

– Dla tamtego pokolenia z lat 50. i 60. jazz był nie tylko najpiękniejszą muzyką, ale także namiastką wolności – podkreślała dyrektorka Książnicy Płockiej, Joanna Banasiak.

Przypomnijmy, że Komeda pracował nad muzyką do filmów „Dziecko Rosemary” Romana Polańskiego.

– To próba uporania się z trudną biografią. Wspomnienia żony o nim nie do końca miały obiektywny charakter – do czego nawiązał również dyrektor Muzeum Żydów Mazowieckich, Mariusz Wojtalewicz. – Kontrowersje towarzyszą okolicznościom śmierci muzyka. Poza relacjom żony, jest też inna. Sądzę, że warta zauważenia.

Spotkanie z Magdaleną Grzebałkowską odbędzie się 26 września o godz. 18.00 w Muzeum Żydów Mazowieckich (dolna sala). Zarówno MŻM, jak i Książnica Płocka wspólnie są odpowiedzialne za organizację. Oczywiście nie zabraknie także tematyki poświęconej ks. Twardowskiemu czy rodzinie Beksińskich.

– Komeda był wrażliwym człowiekiem, introwertykiem, mało mówił, więc ciężko było go uchwycić. Magda spróbowała – dodawał Rafał Kowalski z MŻM.

- Grupa festiwalowa liczy 80 osób. Uprzedzam, stawimy się tłumnie na spotkaniu – zapowiedziała mu Renata Nych. Dziękowała twórcom wspierającym audiodeskrypcję. – Przekonywanie producentów i dystrybutorów do audiodeskrypcji to wciąż sprawa karkołomna. Potrzebujemy ambasadorów wśród twórców polskiego kina. Zwłaszcza, jeśli chodzi o filmy nowe, aby publiczność czuła się równa w dostępie do kultury. Audiodeskrypcja, z której skorzystamy przy filmach „Zabawa, zabawa” i „Juliusz”, zostanie wykorzystana podczas tegorocznego Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni.

Na koniec reżyser filmu „Juliusz” Aleksander Pietrzak przyznał, że na tym festiwalu pokazywano jego etiudę „Mocna kawa nie jest taka zła”.

– To było jedno z najciekawszych spotkań z publicznością. Zadawano mnóstwo interesujących pytań.

[ZT]20202[/ZT]

(K.B)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (4)

co to co to

7 0

znaczy "wsparli się za nim" ? Na nim chyba! Czy ci analfabeci z PP w końcu skończą tę podstawówkę ? 20:53, 12.09.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

wsparcie wsparcie

5 0

Co autor chcial wyrazic wzmianką o "wsparciu na nim"? 23:04, 12.09.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

wyborywybory

6 1

więc wspierają się na czymkolwiek. 23:12, 12.09.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

qwertyuiopqwertyuiop

2 0

Przecież ten Pietrzak nie ma nic wspólnego z Płockiem. Wy.... gdzie *%#)!& rośnie zaraz po liceum i od Plocka trzyma się jak najdalej. Wspierajcie rodzimych filmowców a nie tych co uciekli do Warszawki przy pierwszej lepszej okazji. 14:33, 13.09.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone