Zamknij
REKLAMA

Szalona pogoń Wisły nie wystarczyła. Pierwsza porażka w Lidze Mistrzów

21:52, 06.10.2018 | M.W
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Tomasz Miecznik

Katastrofalna pierwsza połowa w wykonaniu Wisły przesądziła o pierwszej porażce w Lidze Mistrzów. Podopieczni Xaviera Sabate walecznie gonili wynik, ale w końcówce znów zaczęli popełniać błędy i z Hiszpanii wrócą bez punktów. 

Do pojedynku z Ademarem Leon Nafciarze przystępowali w roli faworytów, a przynajmniej tak twierdzili bukmacherzy. Za każdą złotówkę postawioną na Wisłę można było zyskać 1,4 zł. Wniosek nasuwał się sam, choć kilka godzin przed meczem klub poinformował, że w meczu nie wystąpi Igor Żabić. Kołowy dostał zgodę na powrót do domu, bo lada chwila może zostać ojcem. 

Pojedynek od początku toczył się pod dyktando gospodarzy, którzy całkowicie zniwelowali atuty wicemistrzów Polski. Płocczanie byli kompletnie nieskoncentrowani i nie potrafili wypracować dogodnej pozycji do rzutu, a kiedy już rzucali, zatrzymywał ich Ignacio Biosca. Bramkarz Ademaru był jednym z bohaterów pierwszej połowy, czego nie można powiedzieć o Adamie Borbely. 

Niemoc w ataku przekładała się na wynik. Hiszpanie błyskawicznie wypracowali solidną przewagę. Już po 21 minutach prowadzili 11:6, a na przerwę schodzili przy wyniku 15:9. 

Odwrócenie losów spotkania wydawało się niemożliwe, ale Wisła tego dokonała. Nafciarze zaczęli grać dużo lepiej w obronie i zmuszali rywali do popełniania błędów. Nastąpiła też zmiana w bramce, choć Marcin Wichary też nie stanowił zapory nie do przejścia. Ogółem płoccy bramkarze odbili jedną z pięciu piłek, jaka leciała w ich kierunku.

Poprawiła się gra w ataku i dystans sukcesywnie się zmniejszał. Przebudził się Jose De Toledo, który w 44. minucie meczu wykończył kontratak i było już tylko 19:17. Kilkadziesiąt sekund później petardę z drugiej linii posłał Dan Racotea i Nafciarze mieli kontakt (20:19). Na nieco ponad 10 minut przed końcem meczu Marko Tarabochia doprowadził do remisu po 21, ale to było wszystko, na co było stać podopiecznych Xaviera Sabate. Prawdziwym katem Wisły okazał się Ivan Mosić, który zdobył aż 9 bramek. 

Wróciły błędy, a przy coraz gorszym wyniku Nafciarzom zaczynało się spieszyć. Nie sprzyjało to podejmowaniu dobrych decyzji i to Hiszpanie punktowali. Skończyło się na 27:24. To pierwsza porażka Orle Wisły Płock w tym sezonie Ligi Mistrzów. Płocczanie utrzymali pozycję lidera grupy D.

Abanca Ademar Leon – ORLEN Wisła Płock 27:24 (15:9)

Ademar: Biosca, Slavić – Mosić 9, Fernandez 2, Rodrigo Perez Arce 1, Vieyra 2, Filho 4, Gonzalo Perez Arce 1, Carillo 1, Pesić 4, Lopez 3, Rozas, Simonet, Carou

Orlen Wisła: Wichary, Borbely – Tarabochia 2, Mlakar 1, Racotea 3, Obradović, Piechowski 1, Daszek 2, Mihić 2, Toledo 5, Sulić 5, Krajewski 1, Moya 1, Zdrahala 1

(M.W)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (5)

JacekJacek

8 3

PlAN dla Płocka....... 22:15, 06.10.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Adam... arAdam... ar

1 2

... 22:41, 06.10.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

dd

3 5

za mały stadion 22:42, 06.10.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Grill Grill

4 0

To jest protest zawodników przeciwko trenerowi. Przyszli tu po święty spokój a ten ich zarzyna na treningach. Za Przybeckiego mieli laicik a kasa na koncie tez się zgadzała. 18:48, 07.10.2018

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

kibickibic

1 0

Bardzo trafna diagnoza. 13:53, 08.10.2018


REKLAMA
REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone