REKLAMA

Przetarcie przed Ligą Mistrzów. Przybecki da szansę wychowankom?

12:16, 13.09.2017 | M.W
REKLAMA
Skomentuj
Krystian Wołowiec, fot. Szymon Łabiński

PGNiG Superliga przyspiesza. Zaledwie trzy dni po wyjazdowym meczu w Głogowie, Nafciarze podejmą szczypiornistów ze Szczecina. 

Od połowy września granie co trzy-cztery dni staje się normą. Tylko do końca tego miesiąca podopieczni Piotra Przybeckiego rozegrają pięć spotkań - trzy w lidze i dwa w Lidze Mistrzów. Pierwszym z nich jest środowy mecz z SANDRĄ-SPA Pogonią Szczecin. Początek spotkania w Orlen Arenie o 18:30. 

Szczecinianie to średni ligowy zespół i inny wynik niż wysoka wygrana Wisły byłby niespodzianką. Tym bardziej, że goście w tym sezonie jeszcze nie triumfowali. Trudno więc oczekiwać, by przełamali się w meczu z wicemistrzami Polski. Rok temu w Orlen Arenie Wiślacy zwyciężyli różnicą aż 19 bramek i podobny scenariusz jest dziś bardzo prawdopodobny. Płocczanie dobrze zaczęli sezon - tuż przed startem ligi w towarzyskim turnieju ograli węgierskie Veszprem, a w kraju odnieśli dwa zwycięstwa. Dobrze do zespołu wprowadzili się Ádám Borbély i Przemysław Krajewski, a dziś szansę na debiut otrzyma zapewne Nemanja Obradović. 

Dzisiejszy mecz to tylko przetarcie przed niedzielnym meczem w Lidze Mistrzów, choć zawodnicy przestrzegają przed takim myśleniem. Niemniej wszyscy kibice czekają już na mecz z Vardarem Skopje. Nafciarzy czeka zadanie najtrudniejsze z trudnych, bo do Płocka przyjeżdża triumfator poprzednich rozgrywek. Naszpikowany gwiazdami Vardar z pewnością przyjedzie do Orlen Areny po komplet punktów. 

Przygotowanie fizyczne zapewne będzie bardzo ważne w pojedynku z Macedończykami, więc być może Piotr Przybecki przy korzystnym rezultacie oszczędzi nieco podstawowych zawodników. Wtedy na szansę pokazania się przed płocką publicznością dostaliby wychowankowie: Aleksander Olkowski i Krystian Wołowiec. Kiedy, jak nie w takich spotkaniach mają ogrywać się 19-latkowie? Podobny ruch w ostatnim meczu ligowym wykonał Tałant Dujszebajew. Trener Vive poszedł na całość, wprowadzając w końcówce meczu na parkiet niespełna 16-letniego bramkarza Miłosza Wałacha. Można? 

(M.W)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone | 2017