REKLAMA

Jakub Łukowski: Może uderzę ponownie w meczu z Sandecją

18:56, 11.08.2017 | Michał Łada
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Michał Łada

W piątej kolejce Lotto Ekstraklasy Wisła Płock zmierzy się na wyjeździe w Niecieczy z Sandecją Nowy Sącz. Początek spotkania w sobotę 12 sierpnia o 15:30.

Beniaminek z Nowego Sącza z dorobkiem pięciu punktów plasuje się obecnie na ósmym miejscu w ligowej tabeli. Drużyna Radosława Mroczkowskiego od początku rozgrywek już trzykrotnie zaskoczyła kibiców, remisując najpierw bezbramkowo z Lechem Poznań i Arką Gdynia i wygrywając 3:1 z wicemistrzem Polski Jagiellonią Białystok. Jedynie w trzeciej kolejce najbliższy przeciwnik Wisły nie zgarnął punktów, przegrywając z Legią Warszawa 0:2.

Wisła Płock ma na swoim koncie punkt mniej. Drużyna Jerzego Brzęczka przegrała ostatnio w lidze z Wisłą Kraków, tracąc bramkę w ostatnich sekundach meczu. Raptem dwa dni później nafciarze ponownie zmierzyli się z Wisłą, tym razem w Krakowie w ramach 1/16 rozgrywek Pucharu Polski. Po raz kolejny płocczanie byli lepsi i jako pierwsi wyszli na prowadzenie za sprawą trafienia Jakuba Łukowskiego. Niestety arbiter podyktował potem dwa kontrowersyjne rzuty karne dla gospodarzy, gwarantując im tym samym pełną pulę punktową.

Przed pierwszym gwizdkiem sędziego Mariusza Złotka w Niecieczy rozmawialiśmy ze strzelcem bramki w spotkaniu z Wisłą Kraków Jakubem Łukowskim.

Wróciłeś z rocznego wypożyczenia Olimpii Grudziądz. Jak oceniasz pierwsze spotkania w wykonaniu Wisły. Czy coś zmieniło się przez ten rok w klubie z Łukasiewicza?

Jakub Łukowski: Zmieniło się dużo. Największa zmiana to trener. Wiadomo, że to jedna z najważniejszych osób w klubie. Kilku zawodników odeszło, pojawiło się kilka nowych twarzy. Jeśli chodzi o nasze pierwsze mecze to uważam, że stać nas na więcej. Nie gramy źle, jednak tracimy punkty. Musimy troszeczkę poprawić ten aspekt. Nasza gra wygląda dobrze, ale w ostateczności zawsze czegoś brakuje, nie wiem właśnie czego.

Może szczęścia?

Możliwe. Pokazało to spotkanie z Wisłą Kraków, w którym w ostatnich minutach straciliśmy bramkę, teraz w Pucharze Polski dostaliśmy dwa karne. Może rzeczywiście brakuje nam trochę szczęścia. Wiadomo, że szczęściu trzeba pomóc, ale nam w tych meczach niestety nie sprzyjało.

W składzie pojawiło się twoich dwóch kolegów z reprezentacji młodzieżowej. Mowa o Damianie Rasaku i Konradzie Michalaku.

Z Konradem znaliśmy się z kadry. Z Damianem znam się znacznie dłużej. On jest z Elany Toruń, ja z Zawiszy Bydgoszcz…

Więc powinniście za sobą nie przepadać?

Nie, nie! (śmiech) Kluby może się nie lubią, ale my zawsze utrzymywaliśmy dobry kontakt. Graliśmy razem w kadrze województwa. Znamy się bardzo dobrze. Często graliśmy też przeciwko sobie, kiedy Zawisza grał z Elaną.

Czyli nie pojawiały się uszczypliwości kto jest lepszy – Elana czy Zawisza?

Nie, oczywiście, że nie. Zawsze było wiadomo, że Zawisza jest lepszy. (śmiech)

Przed nami spotkanie z Sandecją Nowy Sącz. Z Wisłą Kraków rozegrałeś dobre zawody, więc są pewnie spore szanse, że na meczu w Niecieczy również cię zobaczymy.

To już tylko decyzja trenera. Ja na każdym treningu daję z siebie wszystko. To będzie bardzo ciężki mecz. Pamiętam, jak rywalizowałem z nimi jeszcze w pierwszej lidze w barwach Olimpii Grudziądz i Zawiszy Bydgoszcz. Mecze z nimi zawsze były bardzo ciężkie. To bardzo dobra drużyna. Udowodnili to awansując do ekstraklasy.

Czego się chyba nikt nie spodziewał.

Dokładnie. Taka jest piłka, awansowali, okazali się najlepsi w pierwszej lidze i zasłużyli pewnie na ten awans.

W Grudziądzu pewnie spore rozczarowanie, że nie udało się wywalczyć promocji.

Było rozczarowanie, ale przed sezonem nikt nie myślał, że możemy bić się o awans. Stworzyliśmy super zespół i do końca walczyliśmy o ten cel. Nie było to nasze założenie na początku sezonu, ale zdarza się taka szansa, że możesz awansować, to nie możesz tego odpuścić. Dochodziły do nas głosy, że nie chcemy awansować, bo nie mamy pieniędzy. To nie prawda. Każdy chce awansować. Ja nie znam sportowca, który nie chce podwyższać sobie poprzeczki i stawiać coraz wyższych celów. Nie udało się, trudno. Awansowali może lepsi, może nie. Ci co wytrzymali trudy sezonu.

Albo ci, którzy mieli więcej szczęścia.

Właśnie tak. To jest właśnie piłka.

Darzysz pewnie Olimpię sporym sentymentem.

Tak, stworzyliśmy tam fajny zespół. Było kilku młodych chłopaków, oraz bardziej doświadczonych, nawet z przeszłością reprezentacyjną, jak chociażby Marcin Kaczmarek. Doświadczenie z młodzieńczą fantazją robiły swoje. Byliśmy też blisko awansu, co było pewnie sporym zaskoczeniem, bo rzadko się zdarza, by tak młody zespół był bliski takiego celu. Cały czas śledzę poczynania Olimpii i życzę im jak najlepiej.

Gdyby Karol Angielski nie doznał przykrej kontuzji to Olimpia awansowałaby do ekstraklasy?

Myślę, że tak. Karol był bardzo ważną postacią w naszym zespole. Zdobył najwięcej bramek. Dokładał do tego również asysty. Do końca bił się o koronę króla strzelców. Tylko ta nieszczęsna kontuzja. Doznał urazu w meczu bodajże z Wigrami Suwałki, w ostatniej minucie. Musiał przejść operację i teraz wraca do siebie w Piaście Gliwice. Ja też z konieczności musiałem zagrać w kilku meczach na pozycji napastnika. Może trochę nam zabrakło w ostatnich kolejkach, ale to nie tylko od nas zależało. Taki los, Karol doznał kontuzji. Nasz pech jest szczęściem przeciwników.

W meczu z Wisłą Kraków pokazałeś, że dysponujesz dobrym uderzeniem z dystansu.

Nie ukrywam, że jest to jedna z moich mocniejszych stron. W Grudziądzu również wykonywałem stałe fragmenty. Miałem polecenie od trenera, że mam dużo uderzać, bo może to jest sposób na zwycięstwo. W Krakowie nie pomogło na tyle, żebyśmy wygrali mecz, ale udało się strzelić bramkę. Kto wie, może uda mi się uderzyć ponownie już w meczu z Sandecją.

Kto będzie czarnym koniem rozgrywek?

Oczywiście Wisła Płock. A jeśli nawet nie my, to Wisła Kraków. Wygrali z nami dwa mecze, może nie byli drużyną lepszą, ale jak już wygrali z nami, to znaczy, że mogą wygrać z każdym.

 

Przewidywany skład Wisły Płock na spotkanie z Sandecją Nowy Sącz:

Kiełpin – Stefańczyk, Byrtek, Sielewski, Pirvulescu – Furman, Rasak – Merebashvili, Varela, Reca – Piątkowski.

 

 

(Michał Łada)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone | 2017