REKLAMA

Cezary Stefańczyk: Fajrant? A broń Boże! Mamy mecze do wygrania

16:41, 19.05.2017 | Michał Łada
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Tomasz Miecznik / Portal Płock

Wygranie grupy spadkowej – to aktualny cel Wisły Płock, która po zwycięstwie z Arką Gdynia zagwarantowała sobie utrzymanie w Lotto Ekstraklasie. W sobotę nafciarze zmierzą się z drugim „pewniakiem” – Zagłębiem Lubin. Przed meczem z Zagłębiem rozmawialiśmy z obrońcą Wisły Cezarym Stefańczykiem.

W dwóch dotychczasowych ligowych pojedynkach górą była Wisła. Po raz pierwszy w meczu 8. kolejki w Lubinie. Płocczanie sprawili nie lada niespodziankę i pokonali faworyzowanego rywala 2:1. Bramki zdobyli kolejno Dominik Kun po fantastycznym podaniu Siergieja Krivca oraz Giorgi Merebashvili, który dobił chybione uderzenie z rzutu karnego Dominika Furmana. Rewanż w Płocku ponownie z tarczą kończyli gospodarze. I znów wygrali 2:1. Bramki zdobyli wtedy Jose Kante Martinez oraz Giorgi Merebashvili.

Przed startem sobotniego meczu pewne jest, że obie drużyny mają już zagwarantowane utrzymanie w Lotto Ekstraklasie. Można się więc spodziewać ciekawego spotkania, ponieważ zawodnicy zagrają na pełnym luzie, bez zbędnej presji. Wciąż trwa też walka o wygranie grupy spadkowej. Zajęcie wysokiej lokaty łączy się przecież z większym zastrzykiem gotówki od ekstraklasy.

W drużynie gości zabraknie zawieszonego za kartki Dorde Cotry. Z tego samego powodu sobotnie zawodny z perspektywy trybun obejrzy Tomislav Bozić.

Dla kibiców Wisły będzie to dzień wyjątkowy. Po pierwsze dlatego, że nasza drużyna może umocnić się na dziewiątej lokacie grupy spadkowej, po drugie to właśnie 20 maja ubiegłego roku nafciarze zapewnili sobie awans do ekstraklasy. Na stadionie im. Kazimierza Górskiego tęgie lanie otrzymał bydgoski Zawisza, a płocki zespół po zaaplikowaniu rywalowi pięciu bramek mógł cieszyć się z awansu do elity razem z kibicami przed ratuszem.

Przed meczem z Zagłębiem rozmawialiśmy z bocznym defensorem Wisły Cezarym Stefańczykiem.

W meczu z Arką Gdynia gospodarze stworzyli na lewej flance bardzo niewiele akcji ofensywnych. Czy to zasługa dobrej gry Cezarego Stefańczyka, czy może po prostu Dariusz Formella nie notuje ostatnio optymalnej formy?

Cezary Stefańczyk: Formella to dobry piłkarz, notabene młodzieżowy reprezentant Polski. Wiedziałem na co go stać. Miałem na dysku ścinki z jego zagrań, więc byłem przygotowany. Cieszę się bardzo, że nie dałem mu pograć. Z mojej strony raczej nie dochodziło do groźnych dośrodkowań czy sytuacji, które mogły zakończyć się stratą bramki.

Nie czujesz się czasem niedoceniany? Zazwyczaj chwali się napastników, pomocników, jednak o bocznych obrońcach raczej się nie słyszy.

Tak zawsze było i tak pozostanie. Grube miliony płaci się w końcu za napastnika, bądź kreatywnego pomocnika, a nie za bocznego defensora. Przyzwyczaiłem się do tego, ale wychodzę też z założenia, że to cała drużyna wygrywa mecze. Przykładowo w meczu z Arką ilość wybić piłki głową przez Damiana Byrtka, czy interwencje Przemysława Szymińskiego również należy docenić.

Mamy utrzymanie. Fajrant?

A broń Boże! Mamy mecze do wygrania. Chcemy zająć dziewiąte miejsce. Utrzymaliśmy się i bardzo się z tego faktu cieszymy. Jesteśmy profesjonalistami i w każdym meczu będziemy dążyć do kolejnych trzech punktów. Bardzo też chcemy, żeby kibice byli z nas zadowoleni, żeby zobaczyli dobrą piłkę w naszym wykonaniu. Zasługują na to. Jestem przekonany, że wszyscy podejdziemy do tych spotkań w stu procentach zaangażowani i z myślą tylko i wyłącznie o trzech punktach.

Zbliża się też dla was okres urlopowy. Jakie plany na wakacje?

Ostatnio zarezerwowałem pole namiotowe w Zakopanem. Pod Zakopanem. Jakieś 30 kilometrów od Zakopanego. W Nowym Targu. Pod Nowym Targiem. Jedziemy. I będzie fajnie. (śmiech) A tak całkowicie serio jadę do Zakopanego. Z moją dziewczyną, obecnie żoną, zaczęliśmy się spotykać dziesięć lat temu. Ja, mając 23 lata ani razu nie byłem w Zakopanem. Widziałem jedynie Adama Małysza i jego skoki. Oczywiście w telewizji, w Radomsku. Taka namiastka Zakopanego. I pomyślałem sobie kiedyś, że fajnie byłoby tam pojechać. W ostatnich dziesięciu latach z moją żoną byłem tam chyba jedenastokrotnie. Co roku jestem w Zakopanem, bardziej latem.

Czyli cenisz sobie Polskę, jako miejsce do spędzania urlopu.

Strasznie. Jestem patriotą. Kocham polskie góry, polskie morze. Uwielbiam Zakopane. Jedziemy tam na kilka dni, a potem wracamy do Radomska, by spędzić tam tydzień. Buduję dom w Radomsku. Cały czas. Nawet podczas tej rozmowy (śmiech). Dlatego będę musiał tam chwilę popracować. W piątek 2 czerwca gramy mecz, a w niedzielę jadę już do Zakopanego. Czysty wypoczynek. Trochę po górach też pochodzę. Mamy teraz trochę wolnego, ale trzeba się z tego cieszyć, bo są to dwa tygodnie, a nie, jak w poprzednim sezonie tylko tydzień. Także można zwariować ze szczęścia.

Przechodząc do następnego pytania…

Czekaj, czekaj! Chciałem jeszcze powiedzieć, że ja już byłem w tym roku na wakacjach. Zaraz ci coś pokażę (przeszukując galerię zdjęć w telefonie). Także jak widać nad morzem już byłem. Kąpiel zaliczona!

To zdjęcie sprzed meczu z Arką Gdynia.

Zgadza się.

Widać kąpiel przyniosła szczęście.

Nie wiem czy przyniosła szczęście, bo wcześniej też wszedłem do wody i z Arką nie wygraliśmy. Pamiętam, że w Świnoujściu też zaliczyłem kąpiel i zlali nas 2:0… (śmiech)

Jesteś usatysfakcjonowany z osiągniętego celu, czy może czujesz jednak niedosyt?

To jest sport. Zawsze dążysz do tego, żeby było lepiej, żeby robić postępy. Ja podchodzę do tego w ten sposób, że na sukces pracujesz cały sezon. Trzydzieści spotkań decyduje o tym, czy będziesz ostatecznie w grupie mistrzowskiej, czy też nie. Widocznie na to nie zasłużyliśmy i były zespoły lepsze. Tak należy do tego podchodzić. W tym momencie trzeba się skupić, żeby w następnym sezonie było jeszcze lepiej. Mieliśmy cel, żeby się utrzymać, co udało się nam zrealizować. Marzyliśmy o ósemce, jednak wpadliśmy w kryzys w środku sezonu i ciężko było to potem odrobić. Ale gdybyśmy zasłużyli, to z pewnością bylibyśmy w czołowej ósemce. Zabrakło punktu i tyle w temacie. Możemy mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie.

W Płocku pojawiłeś się cztery lata temu podpisując kontrakt z beniaminkiem zaplecza ekstraklasy. Spodziewałeś się wtedy, że tak szybko uda się nam zrobić tak duży progres?

Pamiętam pierwszy dzień w Wiśle. Pamiętam nawet jak skręciłem z autostrady w drodze do Płocka. Bardzo dużo rzeczy pamiętam. Każdy z nas marzył o tym, żeby grać w ekstraklasie. Przychodziłem do beniaminka 1. ligi. Celem było utrzymanie, a zajęliśmy wtedy wysokie, siódme miejsce. Byliśmy bardzo solidnym zespołem. Cały czas robiliśmy postęp. W kolejnym sezonie nie udało się awansować do ekstraklasy, mimo, że byliśmy bardzo blisko. Raczej nie przypuszczałem, że to wszystko tak szybko się potoczy. Przykładem może być też praca w Wiśle trenera Kaczmarka. W cztery lata z drugiej ligi, gdzie na obozy drużyna jeździła do Gostynina, zrobić ekstraklasę to jest ogromny wyczyn. Tym bardziej, że Wisła nie jest z pewnością najbogatszym klubem piłkarskim. W to, że po czterech latach będziemy solidnym ekstraklasowcem nikt raczej nie wierzył. Ja nawet nie marzyłem, że za trzy lata będę grał z tym zespołem w elicie. Udało się i ogromnie się z tego cieszę.

Wyobrażasz sobie zakończenie kariery w Wiśle Płock?

Ostatnio myślałem sobie na ten temat. Wisła dla mnie nie jest jednym z wielu klubów, w których grałem. To dla mnie drugi najważniejszy klub, najbliższy mojemu sercu obok RKS-u Radomsko, gdzie się wychowałem. Tutaj spędziłem najwięcej lat w piłce seniorskiej. Na dodatek w Płocku urodziła się moja córka. Bardzo polubiłem to miasto i czuję się tutaj bardzo dobrze. Śmiejemy się z żoną, że kiedy będziemy jechać nad morze z Radomska, to zawsze na zjazd na Płock będziemy patrzeć z uśmiechem. Spędziłem tutaj tyle lat… i mam nadzieję, że spędzę jeszcze więcej. To czy ja bym chciał tutaj zakończyć karierę czy nie – to nie będzie tylko zależało ode mnie. Przede wszystkim od mojej dyspozycji. Ja czuję się tutaj świetnie a Wisła razem z RKS-em to dla mnie najważniejsze kluby w całym moim życiu. Nie przypuszczałem nigdy, że tak się stanie. Tutaj osiągnąłem też największe sukcesy jeśli chodzi o piłkę nożną.

A może być tylko lepiej! To jak z tym zakończeniem kariery w Wiśle?

Wisła na zawsze pozostanie w moim sercu i zawsze będę jej wiernym kibicem. Jestem dumny, że mogę grać w takim klubie. Byłoby bardzo fajnie, gdybym to właśnie w Wiśle mógł powiedzieć sobie kiedyś „dość”.

 

Przewidywany skład Wisły Płock:

Kryczka – Stefańczyk, Byrtek, Szymiński, Sylwestrzak – Furman, Rogalski – Merebashvili, Wlazło, Reca – Jose Kante.

 

 

(Michał Łada)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

WisłaWisła

0 0

Czarek ogromny szacunek! 13:45, 22.05.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone | 2017