REKLAMA

Biegł po zamarzniętym jeziorze. To było ekstremalne wyzwanie

17:18, 16.03.2017 | M.W
REKLAMA
Skomentuj
Dariusz Jakubowski (z lewej)

Przebiec nieco ponad 42 km to dla przeciętnego człowieka duże wyzwanie. Jak zatem nazwać biegaczy, którzy decydują się pokonać taki dystans po zamarzniętym Bajkale? Płocczanin Dariusz Jakubowski i Dariusz Kiełbasa z Gąbina byli jednymi ze 130 śmiałków, którzy wzięli udział w tegorocznej edycji Baikal Ice Marathon.

Bajkał to najgłębsze jezioro na świecie - w niektórych miejscach głębokość wynosi aż 1642 metry! Sam zbiornik zajmuje powierzchnię ponad 31 tys. kilometrów kwadratowych. To prawie tyle co województwo mazowieckie. Zimą zbiornik całkowicie zamarza, dzięki czemu można po nim jeździć samochodem czy też organizować biegi. Maratony po Bajkale mają już całkiem sporą tradycję - tegoroczna edycja była już 13. Biegacze pokonują dokładnie 42 kilometry i 195 metrów. 

- To mój pierwszy, choć mam nadzieję, że nie ostatni start w Bajkał Maratonie - zdradza Dariusz Jakubowski, który tegoroczny bieg ukończył na 18. pozycji z czasem 3:42:34 .- Chętnie bym tam wrócił, ale start w takim biegu nie jest tani. Dla mnie to połączenie dwóch pasji - biegania i zainteresowania Rosją. Miejsce mogło być jeszcze lepsze, ale na 7 km przed metą strzeliło mi kolano i resztę trasy w zasadzie przeszedłem. Generalnie jestem jednak zadowolony - relacjonuje. Zwyciężył Polak Bartosz Mazerski z czasem 2:53:26.

Pomiędzy tradycyjnym maratonem a Baikal Ice Marathon różnica jest zasadnicza. Biegacze muszą stawić czoła nie tylko dystansowi, ale też warunkom atmosferycznym. Czasy osiągane w dalekiej Rosji są więc nieco słabsze od standardowych. - Kolega, który wygrał tegoroczną edycję, ma na tej trasie najlepszy czas 2:24,o ile dobrze pamiętam, więc tak dużej różnicy nie ma. Jest to spowodowane bieganiem po lodzie i śniegu. W tym roku było dużo więcej śniegu i to był największy problem. Doskwiera też mróz i silne wiatry, choć w tym roku nie wiało tak bardzo - obrazuje warunki na trasie. 

Oczywiście, odzież termiczna pozwala w pewien sposób zabezpieczyć się przed mrozem. Dariusz Jakubowski wskazuje jednak, że -7 stopni Celsjusza w Rosji znaczy więcej niż tyle samo Polsce. - Zmarzłem bardziej niż w Polsce przy -15 - śmieje się. 

Dużym wyzwaniem jest nie tylko sam bieg, ale i dotarcie nad Bajkał. Z Płocka to ponad 6,5 tysiąca kilometrów. - Dużo czasu spędza się w podróży, to bardzo męczące - wspomina. 

(M.W)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

JacekJacek

3 0

Brawo Panowie! Gratulacje 08:45, 17.03.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone | 2017