REKLAMA

W wypadku stracili nogi. Nie poddali się rozpaczy [WYWIAD]

06:29, 17.02.2017 | Bogdan Wolny
REKLAMA
Skomentuj
Fot. BartFotoSport

Po wypadku świat zawalił im się na głowę. Myśleli, że nigdy nie będą mogli zagrać w piłkę. Dziś chcą sięgnąć po tytuł mistrzów Polski. Przeczytajcie wywiad Bogdana Wolnego z zawodnikami drużyny amp futbolu w ramach naszego cyklu „Wywiad (z) Wolnego”.

Rafał Bieńkowski jest założycielem drużyny amp futbol w GKS Góra niedaleko Płocka, w której grają zawodnicy po amputacji kończyny. Piłka nożna to jego wielkie hobby od dzieciństwa. Po amputacji jednej nogi nadal spełnia swe dziecięce marzenia i to jak! Ze swoim klubem zdobył tytuł wicemistrza Polski, a z kadrą narodową dostarcza wielu wrażeń kibicom piłki nożnej. Nasza reprezentacja należy do jednej z najlepszych drużyn na świecie w tej dyscyplinie sportu. Talent poparty ogromną pracą na treningach ma przynieść jemu i zespołowi z Gór kolejne sukcesy, o których mówi w rozmowie. Drugi z rozmówców Bogdana Wolnego, Cezary Raczkowski  niedawno, bo w ubiegłym roku dołączył do drużyny GKS Góra.     

Bogdan Wolny: Czy możesz przybliżyć pokrótce zasady amp futbolu?

Rafał Bieńkowski - Główne zasady są takie jak w piłce nożnej z pewnymi  wyjątkami. U nas nie ma tzw. ślizgów, natomiast  auty wykonujemy z ziemi tzn. z murawy. Bramkarz nie może opuszczać pola karnego i nie możemy pomagać sobie w przyjęciu piłki kulą. Mamy nieco mniejsze boisko, szerokość 40  metrów i długość 60 metrów. Gramy krócej, dwie połowy po 25  minut czyli 50  minut cały mecz. Bramki są orlikowe, dwa na pięć, a na boisku przebywa sześciu zawodników plus bramkarz.

Miałeś wypadek  komunikacyjny, w którym straciłeś nogę. Byłeś załamany.

RB – Po wypadku byłem podłamany, ale głównie tym, że nie będę mógł grać w piłkę. To było moim największym wewnętrznym dramatem. Do momentu wypadku grałem w piłkę cały czas,  pięć,, a nawet  sześć razy w tygodniu. Leżąc w szpitalu, zastanawiałem się, czy kiedykolwiek jeszcze będę mógł wyjść na murawę i zagrać. Myślałem, że może jest jakaś proteza, która mi to umożliwi. Okazało się, że nie, ale wystarczą mi dwie kule, które można kupić w każdym sklepie ortopedycznym. Z szafki, w której czekały na mnie piłkarskie buty, wziąłem tylko jeden. Powiedziałem do siebie: „Dziękuję bardzo, idę grać”. I nadal  spełniam się jako piłkarz. Można? Można. Jestem tego przykładem.

Rok 2016 wiąże się dla Ciebie z pewnym niedosytem, bo nie jesteś mistrzem Polski?

RB - Zgadza się. W roku 2015 mamy trzecie miejsce w lidze, w 2016 jesteśmy wicemistrzami Polski.  W ostatnim meczu daliśmy ciała. Przed nim prowadziliśmy jednym punktem w tabeli, wystarczył nam remis. Niestety, przegraliśmy dość wysoko i mamy wicemistrza Polski.

Ten tytuł cię nie cieszy?

RB - Jest  duży sukces, aczkolwiek do tytułu mistrza dzieliło nas tak naprawdę  tylko 40 minut dobrej gry. Nie udało się, a szkoda.

Waszym  trenerem jest Marcin Sielczak z KS Góra. Wymieniacie trenera z tego powodu, że nie jesteście mistrzami?

Darek Pokorski -  Absolutnie, to on doprowadził do tego, że jesteśmy wicemistrzami. Jak powiedział Rafał,  jest radość, ale niedosyt pozostaje.

Kiedy zacząłeś grać w barwach GKS Góra?

CzR - Gram od niedawna. Od siedmiu miesięcy. Wkręciło mnie to. Trafiłem do drużyny przypadkiem. Był turniej w Świerczynku w Drobinie i pojechałem tam z myślą, że być może się załapię do gry. Tam Rafał zwerbował mnie galopem i tak jestem w drużynie. On pewnie myśli, że to jego zasługa, ale większa moja, bo sam bardzo chciałem grać w piłkę. Gram w drużynie na różnych pozycjach. A mój najlepszy mecz miał miejsce w Bielsku Białej, gdzie zdobyliśmy wicemistrza Polski.

Bardzo ciekawa sprawa to skład drużyny. Skąd pochodzą zawodnicy grający w twoim klubie GKS Góra?

RB  - Z samej okolicy Góry jest raptem kilku zawodników. Jestem ja, Darek Pokorski  i Marcin Kozłowski spod Drobina.  Arek Werner jest spod Raciąża, jeden bramkarz - Jakub Jasiulewicz mieszka w okolicach  Nasielska,  drugi bramkarz - Krzysztof Węgrzyn, jest z Wrocławia. Kolejni  zawodnicy to Mateusz Sadłowski z Rypina , Artur Stolikowski spod Rypina, Sebastian Ziółkowski z okolic Tucholi,  Bartek Skrzypek z Dusznik pod Poznaniem, ma do nas  300 kilometrów! Jeszcze więcej kilometrów, by do nas dotrzeć, musi pokonać Marcin Pereczkowski ze Szczecina. To zawodnik z drużyny, która się rozpadła. Uprzedzam już twoje następne pytanie, czyli kiedy razem trenujemy. Raz w miesiącu mamy wszyscy razem treningi i nie muszę dodawać, że obecność jest obowiązkowa. Najbliższy termin naszego wspólnego treningu to 18 lutego w Płocku.  

A gdzie trenujecie zimą?

RB - Teraz w okresie zimy trenujemy na obiektach Wisły Płock pod balonem. Tu koncentrujemy się nad grą w piłkę, czyli technika i zgranie drużyny. Trening siłowy wykonujemy indywidualnie w domach. Każdy ma rozpiskę, według której pracuje nad kondycją. Zadania wyznaczyły  nam dwie osoby. Główny trener od przygotowania fizycznego - Marcin  Sielczak i drugi trener - Maciej Barciński oraz  fizjoterapeutka - Zofia Kasińska ze Szczecina, która pracuje z nami od tego roku. Robimy w tygodniu trzy treningi biegowe po pół godziny plus trzy treningi siłowe po 40 minut.   

Plany na ten sezon to…

CzR – To już jest zaplanowane dawno. Trenować, trenować i jeszcze raz trenować, bo chcemy być mistrzami  Polski.

Czarku, jesteś zadowolony, spełniony? To było ci w życiu potrzebne?

CzR – Zdecydowanie tak. Jestem spełniony. Czuję się znakomicie. Mam więcej siły. Nim trafiłem do amp futbolu, czułem się jak niepełnosprawny. A teraz odbieram siebie jak normalną osobę. Nie czuję tej niepełnosprawności. Amp futbol dodaje mi takiego - nazwijmy to - paliwa, to jest mój napęd życiowy. Wcześniej nie mogłem grać w piłkę nożną, byłem chory po wypadku.

Siedem miesięcy temu. Twój pierwszy dzień w klubie. Co cię zaskoczyło?

CzR – Pamiętam ten dzień. Byłem zaskoczony wszystkim. Ich siłą, sprawnością no i gościnnością. W życiu bym nie pomyślał, że można przebiec cztery kilometry o kulach, a teraz też to robię. Dlatego przy okazji zapraszam wszystkich amputantów jednej kończynym by wyszli z domu i przyszli do nas, bo to jest  całkowicie inne życie.

Ile strzeliłeś w goli w lidze?

CzR – W lidze nie strzeliłem żadnego gola, ale na treningach tak. Uwierz mi, że to nie jest takie proste. Ale obiecałem sobie, że od wiosny będę strzelał po jednej bramce w każdym meczu.

Zawodnicy w amp futbolu nie mają jednej nogi, a bramkarze?

RB – Bramkarz może stanąć u nas między słupkami tylko wtedy, gdy z jego jedną ręką coś jest nie tak. Na przykład może nie mieć całej albo fragmentu. Jeśli na przykład nie ma dłoni, to już może u nas grać. Zapraszamy  w każdą niedzielę o 18. Zresztą zapraszamy wszystkich tych, którzy chcieliby popatrzeć, jak trenujemy, jak gramy, gdyż pod balonem  jest miejsce wyznaczone i dla kibiców.               

Z ilu zespołów składa się liga amp futbolu?

RB - W ubiegłym sezonie było pięć zespołów, ale drużyna ze Szczecina się rozpadła, zatem teraz mamy cztery. Idąc od południa, Kuloodporni Bielsko-Biała, Husaria Kraków, Gloria Warszawa, GKS Góra. W tym roku po raz pierwszy w rozgrywkach naszej ligi będzie grała drużyna z Niemiec z miasta Hoffenheim. Niemcy sami zgłosili się do zarządu ligi z prośbą, czy mogliby wziąć udział w naszych rozgrywkach. Prośba została z radością przyjęta przez całe nasze środowisko amp futbolu. Z tego, co wiem, w Niemczech są trzy takie zespoły.          

Rafale, grasz w reprezentacji Polski. Jakie są plany kadry na ten rok?

RB - W 2017 tym roku odbędą się oficjalne pierwsze mistrzostwa Europy w amp futbolu. Gospodarzem tych mistrzostw będzie Turcja. Plan kadry jest następujący: zdobyć tytuł mistrza Europy. 

Na arenie międzynarodowej reprezentujemy wysoki poziom?

RB - Dobrym porównaniem są mistrzostwa Świata, które odbyły się w 2014 roku. Mistrzem została drużyna z Rosji. Wicemistrzostwo zdobyła drużyna z Afryki, a trzecią drużyną świata jest Turcja, gospodarz najbliższych mistrzostw Europy. Na ostatnim turnieju AMP Futbol CUP, który odbył się w ubiegłym roku w Warszawie, graliśmy dwa mecze z Rosją. Pierwsze spotkanie z nimi to mecz w grupie, który przegraliśmy 3:0. Następny mecz zagraliśmy z nimi w finale o puchar. Na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu mieliśmy sytuację sam na sam i nie zdobyliśmy bramki.  Dogrywka… w pierwszej minucie tracimy gola i wynikiem 1:0 zakończył się mecz. Jako kadra Polski jesteśmy w stanie nawiązać równą walkę z najlepszymi zespołami świata i Europy, a nawet  z nimi wygrać. Dodam, że dobry wynik na mistrzostwach Europy w Turcji to awans na mistrzostwa świata, które odbędą się w 2018 roku. Wiadomo, że chcemy osiągnąć ten awans i to jest też cel naszej kadry narodowej na ten rok.

Czarku, życzę ci dużo strzelonych bramek w tym sezonie. Na jakiej pozycji grasz?

CzR - Dziękuję bardzo, tak będzie. A gram na każdej pozycji, bo naprawdę jestem dobry.

Rafale, a czego życzyć tobie?

RB - Zdobycia tytułu mistrza Polski, mistrza Europy na zawodach w Turcji i awansu do mistrzostw świata w 2018 roku. 

 

 

(Bogdan Wolny)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone | 2017