REKLAMA

Bez niespodzianki w Lidze Mistrzów. Niemcki Flensburg piekielnie szybki

21:30, 12.02.2017 | Szymon Łabiński
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Tomasz Miecznik / Portal Płock

Podopieczni Piotra Przybeckiego przegrali pierwszy po przerwie mecz w Lidze Mistrzów. Nafciarze fatalnie weszli w spotkanie, ale i w przekroju całego meczu byli znacznie gorsi od lepiej dysponowanych Niemców.

Wisła dzień wcześniej straciła jedną ze swoich największych armat. Brazylijczyk Jose de Toledo doznał urazu na treningu i nie mógł wystąpić w niedzielę przed publicznością. Jedynym pozytywem spotkania okazał się doping i oprawa meczowa, która została zorganizowana mimo wewnętrznych konfliktów wśród kibiców.

Niebiesko-biało-niebiescy bardzo słabo rozpoczęli spotkanie. Rodrigo Corrales, który przyzwyczaił nas do tego, że w ważnych meczach jest niezwykle skuteczny w swoich interwencjach, tym razem nie mógł zderzyć się z piłką. Nie pomagała mu również obrona nafciarzy, która bardzo łatwo pozwalała gościom na oddawanie rzutów.

Pomimo słabego początku gospodarzom w końcówce pierwszej części udało się nieco podgonić wynik i zaostrzyć apetyty kibiców na drugą partię spotkania. Płocczanie na przerwę schodzili ze stratą dwóch bramek do rywala.

Po zmianie stron bramkę kontaktową zdobył Zhitnikow. Niestety to było na tyle z walki o dobry wynik w Orlen Arenie. Przyjezdni rzucili 4 bramki z rzędu i pewnie kontrolowali wynik do samego końca. Flensburg mógł pokusić się nawet o wygranie meczu różnicą większą niż 10 bramek, na szczęście nafciarze nie poddali się i w końcówce nieco zmniejszyli straty i poprawili wizualnie ostateczny rezultat.

Najskuteczniejszy w szeregach nafciarzy był Sime Ivić - autor 6 trafień. Wiśle zabrakło szczególnie lepszej gry w defensywie i spektakularnych obron płockich bramkarzy. 37 bramek straconych we własnej hali do zdecydowanie za dużo.

Po porażce z Flensburgiem margines błędu wiślaków w Lidze Mistrzów zmalał niemalże do zera. W sobotę płocczanie podejmą Silkeborg, to spotkanie prawdopodobnie będzie miało kluczowe znaczenie jeśli zespół z Mazowsza myśli o grze w dalszej fazie rozgrywek. 

 

 

Powiedzieli po meczu: 

Ljubomir Vranjes (trener SG Flensburg-Handewitt): Jestem bardzo usatysfakcjonowany występem mojej drużyny. Mieliśmy pewne problemy w obronie, ale za to znakomitego bramkarza. Biegaliśmy dzisiaj jak króliki i to mi się podobało. Dzięki temu zdobyliśmy bardzo dużo goli po kontrach w pierwsze i drugie tempo. Myślę, że kontrolowaliśmy ten mecz.  Wprawdzie w pierwszej połowie Orlen Wisła zanotowała udany powrót do gry i wspólnie z fanami wywarli na nas dużą presję, ale w przerwie trochę porozmawialiśmy i w drugiej odsłonie zagraliśmy bardzo dobre zawody. To mnie cieszy, gdyż przyjechaliśmy tutaj bez kilku zawodników i po bardzo trudnym meczu z THW Kiel w środę.

Jannek Klein (SG Flensburg-Handewitt): Mnie bardzo cieszy to, że dane mi było zaliczyć dzisiaj pierwszy występ i zdobyć pierwszą bramkę w Lidze Mistrzów. To było znakomite uczucie.

Piotr Przybecki (trener Orlen Wisły Płock): Gratuluję Ljubo i jego zawodnikom dzisiejszego meczu. Muszę nawiązać do tych biegających królików. Pozwoliliśmy Flensburgowi grać piekielnie szybko. Ponadto mieliśmy duże problemy z bramkarzem gości. Przestrzeliliśmy zdecydowanie za dużo sytuacji sam na sam. Ponadto straciliśmy za dużo bramek, bo 37 po całym meczu i 18 po pierwszej połowie. To źle o nas świadczy i nie powinno się zdarzyć, szczególnie przed własną publicznością. Ljubo znakomicie przygotował swoich zawodników pod naszą obronę 6-0. Zmieniliśmy ją na 5-1, bardzo wysoką i otwartą, dzięki czemu zaliczyliśmy kilka przechwytów. Niestety taka obrona kosztuje bardzo dużo energii i niemożliwe jest granie w taki sposób przez pełne sześćdziesiąt minut. Nie mamy zbyt dużo czasu na rozpamiętywanie tego spotkania. Oczywiście będziemy musieli je przeanalizować, zobaczyć, co dzisiaj zrobiliśmy źle i oczywiście się poprawić, ale za chwilę przed nami kolejne ważne pojedynki.

Gilberto Duarte (Orlen Wisła Płock): Chcieliśmy zagrać dzisiaj dobre zawody, ale się nie udało. Mieliśmy poważne problemy w ataku. Z tego Flensburg wypuścił wiele kontr i to nas zabiło. Jak wspomniał trener, nie mamy zbyt wiele czasu na rozpamiętywanie tego spotkania. Za chwilę gramy kolejne bardzo ważne pojedynki w kontekście naszych celów.

 

Orlen Wisła Płock - SG Flensburg-Handewitt 30:36 (16:18)

Wisła: Rodrigo Corrales, Adam Morawski, Marcin Wichary - Sime Ivić 6, Gilberto Duarte 4, Michał Daszek 4, Valentin Ghionea 4, Dmitri Żytnikow 4, Lovro Mihić 2, Marko Tarabocchia 2, Tiago Rocha 2, Tomasz Gębala 1 oraz Mateusz Piechowski, Miljan Pusica, Adam Wiśniewski

Flensburg: Kevin Moller - Bogdan Radivojević 8, Hampus Wanne 5, Petar Djordjić 5, Thomas Mogensen 4, Anders Eggert 3, Holger Glandorf 3, Kentin Mahe 2, Jim Gotfridsson 2, Anders Zachariassen 2, Dominik Klein 1, Jacob Heinl 1

Kary: Orlen Wisła – 6, Flensburg – 12 minut

Sędziowie: Jonas Eliasson i Anton Palsson z Islandii

Widzów: 5 500

(Szymon Łabiński)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

JacekJacek

5 2

Myslalem ze klub wzmocniony wice... czyli takim fachowcem od wszystkiego wygra w cuglach... a tu niespodzianka... moze kolejne wzmocnienie z koniczynki ;)))))) 22:54, 12.02.2017

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

MistrzPowróciłMistrzPowrócił

2 4

Ty jak przyjdziesz na ciecia, to wygrają całą Ligę Mistrzów. 08:18, 13.02.2017


JacekJacek

3 0

Na ciecia...? Po wyborach bedzie wiele ciekawszych stanowisk wolnych :)))))))) 16:53, 13.02.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone | 2017