REKLAMA

Miał poważny wypadek. Przygniótł go motocykl [WYWIAD]

17:24, 04.01.2017 | Bogdan Wolny
REKLAMA
Skomentuj
Fot. archiwum Marka Szkopka

Polak i piękna Włoszka stanęli na podium. Nie da się ukryć - nie była to miłość od pierwszego wejrzenia... Przeczytajcie wywiad z motocyklistą Markiem Szkopkiem o trudnych początkach, groźnym wypadku i jego Aguście w ramach naszego cyklu „Wywiad (z) Wolnego”.  

Marek Szkopek zadebiutował w wyścigach motocyklowych w 2000 roku. Uczestnik Mistrzostw Świata Endurance stawał wiele razy na podium mistrzostw Polski i pucharze Europy. W ubiegłym roku wywalczył tytuł drugiego wicemistrza Polski w klasie Supersport (dla ścisłości, wiadomo że Polacy posiadają jeden tor do profesjonalnych wyścigów - Tor Poznań). Walka o podium toczyła się podczas dwunastu rund. Oprócz naszego kraju zawodnicy walczyli jeszcze w Czechach i na Słowacji. W  swojej historii wyścigowej Marek ścigał się motocyklami różnych firm. W ubiegłym sezonie,  pierwszy raz jako zawodnik, wystartował na konstrukcji włoskich inżynierów MV Agusta i jak się okazało… nie była to miłość od pierwszego wejrzenia.     

Bogdan Wolny: Zacznijmy od twojego zdrowia. Ostatnie dwie rundy sezonu bez punktów. Na  Slovakiaring totalna klęska.

Marek Szkopek: Zgadza się, gdyż na ostatniej rundzie podczas  pierwszego wyścigu miałem poważny wypadek. Zablokowało się przednie koło. Zaliczyłem front flip, to znaczy przeleciałem przez przednie koło, a jakby tego było mało, przygniótł mnie motocykl. Mam poważne pęknięcie kręgosłupa  w odcinku lędźwiowym L 1. Jednak jestem dobrej myśli, mam nadzieję, że szybko wrócę do wyścigów i nadal będę mógł walczyć. Plany na jesień i zimę są od lat podobne, czyli dobrze i solidnie przepracować ten okres, by w przyszłym sezonie zawalczyć o punkty i jak najlepsze miejsce. Prawdopodobnie na nowym motocyklu, ale będzie to na pewno jak i w tym sezonie MV Agusta 675.

A motocykl trochę lepszy technicznie?

Myślę, że będzie to wersja RC, czyli troszeczkę lepsza z innymi kołami i z … dalej nie powiem, gdyż nie chcę zapeszać, zobaczymy.

Wróćmy do twojego upadku. Na filmie wygląda to groźnie. Czy już wiesz co się stało i było przyczyną?

Tak naprawdę nadal nie wiem, co się stało z motocyklem. Mogę tylko powiedzieć, że nie była to moja wina. Są kolizje w ferworze walki, ciśniemy mocno i zdarzają się błędy zawodników. W tym przypadku mój motocykl nagle odmówił posłuszeństwa, nagle zaczął tracić moc, nagle zblokowało przednie koło i uwierz, do tej pory nie wiemy co się stało. Będziemy to jeszcze bardzo skrupulatnie analizować w naszym teamie, by takie przypadki nie pojawiły się w przyszłości. Wiem jedno, po tym upadku byłem delikatnie mówiąc, mocno zdenerwowany, bo przez to straciłem tytuł pierwszego wicemistrza Polski. Działo to się w sobotę i gdyby nie poważna kontuzja kręgosłupa to jeszcze w niedzielę zawalczyłbym o ten tytuł, bo brakowało mi zaledwie parę punktów. Wyautowanie z dwóch ostatnich wyścigów w sezonie znaczy tyle, że 50 punkcików poszło hen w świat do kogoś innego, a dla mnie stopień niżej na podium sezonu.

Twój sezon roku 2016. Dużo się działo, początek nie był zbyt udany.

Sezon był bardzo widowiskowy, powiem, że spektakularny, ponieważ już przed sezonem były ogromne oczekiwania na wynik. Gdy dostaliśmy te motocykle, rzeczywistość zderzyła się z doświadczeniem i okazało się ze nie jestem na tyle szybki, by konkurować z najszybszymi.  Potrzebowałem czasu, by w ten motocykl się wjeździć, ustawić, a przede wszystkim go poznać. I to prawda, że początek sezonu nie był udany, ale przez to widowiskowy, gdyż  z wyścigu na wyścig jeździliśmy, tzn. ja i Agusta, coraz szybciej. W każdych kolejnych rundach plasowaliśmy się coraz wyżej. W Poznaniu 20-21 sierpnia nastąpiła eksplozja radości. Praca naszego teamu przyniosła efekty. Wygrałem wyścig w sobotę, natomiast w niedzielę w warunkach deszczowych przewróciłem się, a mimo to zająłem trzecie miejsce. No i pełen optymizmu jadę na Słowację, by w  ostatnich dwóch rundach sezonu położyć tę wisienkę na torcie. Chciałem przypieczętować ten swój piękny sezon rodzący się w bólach i zdobyć tytuł pierwszego wicemistrza. Cóż, jak mówiłem wcześniej nie udało się… taki jest sport. Sezony są różne, lepsze i gorsze miałem ich wiele. Natomiast ten zapamiętam jako zwariowany.

Widziałem, jak pracujecie przez pierwsze kilka wyścigów, by w końcu stanąć na podium. Zgrałeś się ze swoją Agustą, a to bardziej Twoja zasługa czy kogoś z Teamu Wójcik?

To była solidna praca całego zespołu. Każdy z nas uczył się tego motocykla. Dostaliśmy bardzo dobrą  jednostkę napędową, silnik też dawał radę. Praca wszystkich zgrała się jakby w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie, co pozwoliło nam zawalczyć o podium w mistrzostwach Polski.   

Dlaczego Marek na ten sezon wybrał MV Agusta 675? Byliśmy troszkę zaskoczeni?

MV Agusta nie jest motocyklem, który wziął się znikąd. Ta firma ma bardzo długą historię wyścigową i na swoim koncie tytuły w mistrzostwach świata. W Polsce nie mówi się o tej marce zbyt wiele, podobnie jak o innych włoskich markach, czyli o Ducati bądź też o Aprilli. U nas w kraju unika się motocykli tych producentów, myślę, że tego powodu, iż Włosi nie są łatwi w kontaktach, np. jeżeli chodzi o zdobywanie części. Mimo to nasz zespół podjął tę walkę, bo stwierdziliśmy, iż trzeba pokazać że nie tylko rządzą znane marki takie jak Suzuki, Kawasaki czy Yamaha, ale są też inne firmy motocyklowe, które potrafią się ścigać i zwyciężać.

Miniony sezon to już historia, przejdźmy do 2017 r. Jak go widzisz? Sebastian Zieliński „Zioło” nie odpuści, a ty jeździsz coraz szybciej na swojej Aguście.

To prawda. Postaram się zrobić wszystko, by zawalczyć z Sebastianem o tytuł mistrza Polski, który obecnie posiada. No nie powiem, że chcę „wydrzeć mu z gardła”, jednak w przyszłym sezonie  zapowiadam wielką determinację w walce o najwyższe miejsce na podium i tytuł mistrza Polski. Przyjedźcie, oglądajcie i śledźcie wyścigi, zobaczycie, o czym mówię. Zwracam uwagę na to, że zrobiliśmy ogromne postępy od ubiegłego sezonu do teraz. Wiemy już, na czym stoimy i myślę, że od początku nowego sezonu, czyli 2017, będziemy mogli się ścigać jak równy z równym. Nie będzie takiej przepaści, że wsiadłem na nowy motocykl, zmieniłem klasę, nowe opony… Było wiele nowości u mnie, a tak naprawdę u Sebastiana od pięciu lat nic się nie zmieniło. Jeździ cały czas tym samym motocyklem i na tych samy oponach, ma ogromne doświadczenie i przede wszystkim jest „wjechany” w to, czym dysponuje.

Na mapie wyścigów motocyklowych pojawił się Wójcik FHP Racing Team, który zaczyna się liczyć jako solidny zespół. Kilka słów o barwach, w którym startujesz.

Masz rację - z roku na rok nasz team zbiera doświadczenia, dzięki miedzy innym nam, czyli zawodnikom. Żeby wygrywać, potrzebujemy jak najlepszych rzeczy i jak najlepszych specjalistów. Mamy już dobrych fachowców, to znaczy odpowiednich ludzi na odpowiednim miejscu. Myślę, że w następnym sezonie dużych zmian nie będzie. Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że gdybyśmy pojechali na mistrzostwa Niemiec czy też na mistrzostwa Świata, to wcale nie gorzej byśmy wyglądali od zespołów, które tam jeżdżą.

Krótka ocena twoich i moich znajomych ścigających się na arenie międzynarodowej. Team LRP Bartka Lewandowskiego, Team BMW Irka Sikory, twój brat Paweł Szkopek z Węgierskim teamem oraz Patryk Kosiniak „Kosa”.

LRP wystartował w mistrzostwach świata  Endurance w wyścigach 24-, 12- i 8-godzinnych . To jest ogromny sukces dla Polaków, ponieważ pojawiliśmy się w poważnym gronie wyścigowym. I już jest odzew, że fabryczne zespoły jak np.  BMW  przychodzą i pytają na przykład, jak nasi mają ustawione motocykle. Nasze zespoły nie są już postrzegane jak tzw. świeżaki, czyli ci, którzy się dopiero uczą. Naprawdę zespoły fabryczne ich dostrzegają i chcą im pomóc, żeby byli coraz szybsi i lepsi. I to jest dla nas, Polaków, ogromny sukces. Zespół BMW Irek Sikora, Michał Fila z Czech i Bartłomiej Wiczyński cały sezon startowali w IDM Mistrzostwach Niemiec. Różnie im szło, ale bardzo dobrze, że są i pokazują się na trudnym rynku. Mój brat Paweł Szkopek startował w Mistrzostwa Świata Superbike i mogę zasugerować, że to elita wyścigowa. Tam jeżdżą bardzo szybcy zawodnicy. Wiadomo, że jeszcze jest Moto GP. Oglądając starty brata i widząc, jak ten motocykl jest przygotowywany, trochę się denerwowałem. Cóż, węgierski team, nie mając wystarczającego budżetu, przygotował motocykle do zawodów, jak przygotował. Oprócz tego wiedza mechaników też pozostawiała wiele do życzenia. Na ostatnim wyścigu deszczowym nie ustawili motocykla tak jakby Paweł chciał. Wiesz, że Paweł chętnie podzieli się doświadczeniem ze startu w tym teamie, natomiast to, że zawalczył o punkty w mistrzostwach świata też się liczy. Patryk Kosiniak… jestem bardzo zadowolony, że zdobył Puchar Yamahy, który był rozgrywany w doborowej stawce na terenie Niemiec. Muszę dodać, że po części też przyczyniłem się do  zdobycia tego pucharu - pierwszy czy drugi motocykl Patryka był moim motocyklem. Z Patrykiem jesteśmy od zawsze i mamy stały kontakt ze sobą. Składam mu ogromne gratulacje, gdyż wygrać Puchar R6 Cup Yamaha w Niemczech to ogromny wyczyn. Wielu zawodników po takim sukcesie podpisuje kontrakty jeżdżąc w mistrzostwach świata. Życzę mu jak najlepiej w następnym sezonie.

Uważasz, że Patryk w 2017 roku może podpisać bardzo dobry kontrakt?

Myślę, że ma już kilka dobrych propozycji. Dał się tam poznać jako zawodnik sumienny i trzymający się pewnych zasad oraz reguł, które tak naprawdę też między innymi wyciągnął od naszego zespołu. Dodam jeszcze, że takie jego cechy jak konsekwencja, determinacja i upór, mogą go kiedyś doprowadzić do tytułu mistrza świata. Oby tak się stało.   

Z którego z Polaków na arenie międzynarodowej możemy być najbardziej dumni?

Uważam, że z Patryka, bo w historii niemieckiej edycji R6 Cup nigdy Polak nie wygrał tych prestiżowych zawodów. Zastanawiam się wręcz, czy jakikolwiek Polak zdobył tak poważny tytuł w historii wyścigów motocyklowych na terenie Europy. Jednak możemy być bardzo dumni ze wszystkich zawodników, których wymieniłeś. Polacy pokazali się na zawodach, które ogląda ogromna rzesza kibiców tego sportu na całym świecie. Dlatego zasługują na szczere słowa uznania. I to, czego dokonali w sezonie 2016, jest piękne. 

Dziękuje za rozmowę i to krótkie podsumowanie sezonu. Oby w nowym 2017 roku wszystko poszło po twojej myśli.

Też sobie tego życzę. A jeżeli ktoś  ma jakieś pytania do mnie odnośnie wyścigów motocyklowych bądź też chce obejrzeć zawody między innymi z moim udziałem i wielu świetnych zawodników, to serdecznie zapraszam.

(Bogdan Wolny)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

dakardakar

4 1

Tu powinien trafiać sponsoring orlenu a nie jakiś abstrakcyjny dakar.
I powinien też powstać amatorski tor kartingowo-motocyklowy dla ludności lub ośrodek doskonalenia jazdy. Moto GP lub Superbike chociaż są transmitowane w TV 07:26, 05.01.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone | 2017