REKLAMA

Cezary Stefańczyk: Jedziemy do Jagiellonii po zdobycz punktową

09:51, 17.12.2016 | Michał Łada
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Tomasz Miecznik / Portal Płock

Przed piłkarzami Wisły Płock ostatni w 2016 roku mecz ligowy. W sobotę 17 grudnia w 20. kolejce Lotto Ekstraklasy nafciarze zmierzą się z liderem tabeli Jagiellonią Białystok.

Gospodarze sobotniego meczu to jeden z głównych kandydatów do zdobycia mistrzostwa Polski. Jagiellonia z dorobkiem 39 punktów lideruje stawce, jednak po piętach depczą jej Lechia Gdańsk i Legia Warszawa. Stołeczna drużyna do Jagiellonii traci aż siedem oczek, natomiast drużyna z Gdańska ma tyle samo punktów co Jaga. Na prowadzenie podopiecznych Michała Probieża wysuwa lepszy bilans bramkowy. Ekipa byłego nafciarza Jacka Góralskiego w dziewiętnastu dotychczasowych meczach aż dwunastokrotnie wygrywała, strzelając przy tym 35 bramek i tracąc raptem 18.

W ostatniej kolejce Jagiellonia uporała się z drugim z beniaminków Arką, wygrywając w Gdyni 3:2. Sporo kontrowersji wzbudziły jednak decyzje sędziego Szymona Marciniaka, który, zdaniem kibiców Arki, błędnie ocenił niektóre sytuacje, przez co to drużyna z Białegostoku wracała do domu z pełną zdobyczą punktową.

Co słychać w szeregach Wisły Płock? Drużyna z Łukasiewicza 34 w końcu przełamała niekorzystną serię dziewięciu spotkań bez zwycięstwa. W 19. kolejce Wisła pokonała 4:3 Ruch Chorzów, a kibice na emocje nie mogli narzekać. Bohaterem meczu został Piotr Wlazło, który zapisał na swoim koncie trzy trafienia, z czego na uwagę zasługuje przede wszystkim jego trzeci gol – z 52 metrów! (wywiad przeczytacie TUTAJ). Jedną bramkę dołożył też Arkadiusz Reca. Dzięki wygranej podopieczni Marcina Kaczmarka awansowali na trzynaste miejsce w tabeli. Drabinkę zamyka Górnik Łęczna i Ruch Chorzów.

W sobotnim spotkaniu przeciwko Jagiellonii trener Kaczmarek nie będzie mógł skorzystać z usług wciąż kontuzjowanych Damiana Piotrowskiego oraz Ivicy Vrdoljaka. Pewna jest też absencja kapitana drużyny Maksymiliana Rogalskiego, który zmuszony jest pauzować za nadmiar żółtych kartek.

Przed pierwszym gwizdkiem rozmawialiśmy z bocznym obrońcą Wisły Płock Cezarym Stefańczykiem.

Jak oceniasz ostatni mecz Wisły z Ruchem Chorzów?

Może sam mecz nie był rewelacyjny w naszym wykonaniu, jednak ostatecznie udało się wygrać.

Dlaczego nie był rewelacyjny?

Nie weszliśmy dobrze w to spotkanie. Popełniliśmy kilka błędów. Przede wszystkim nie przejęliśmy od początku inicjatywy, jak to sobie przed pierwszym gwizdkiem zakładaliśmy. Mieliśmy dłużej utrzymywać się przy piłce, jednak ostatecznie tego zabrakło. Najważniejsze jest oczywiście to, że zdobyliśmy pełną pulę. W naszej sytuacji styl ma drugorzędne znaczenie. Najważniejsze są punkty, których tak mocno potrzebujemy. W zasadzie to dużo się nie pomylę, jeśli powiem, że to Piotrek Wlazło zdobył te punkty (śmiech). Bardzo się cieszymy, że udało się wygrać.

Piotr Wlazło to chyba Twój najlepszy kolega z szatni Wisły Płock.

Zgadza się, to mój najlepszy kumpel z drużyny i jestem z niego bardzo dumny. To mój przyjaciel. Znamy się już trzy lata, cztery miesiące i szesnaście dni. Od początku kiedy pojawiliśmy się w Wiśle jesteśmy razem w pokoju podczas każdego zgrupowania. Lubimy się… to znaczy ja go bardzo lubię, nie wiem czy on mnie (śmiech). Byłem pewien, że strzeli bramkę i bardzo się cieszyłem.

Mówisz o bramce z 52 metrów na 4:3?

Nie nie, chodziło mi o to, że Piotrek w tym meczu strzeli swoją pierwszą bramkę w ekstraklasie. A jeśli chodzi o strzał z połowy boiska to pełen szacunek. Prawdziwe chapeau bas! To jest nieprawdopodobne, co zrobił.

Jaka atmosfera panuje w szatni po ostatnim zwycięstwie? Udało się w końcu przełamać serię dziewięciu spotkań bez wygranej.

Mówiło się dużo w mediach o dobrej atmosferze, o trenerze mentalnym. Prawda jest taka, że to wyniki mają największy wpływ na atmosferę w szatni. Cztery porażki z rzędu, potem jakiś remis, potem znowu porażka. Nastroje nie mogły być dobre. Przy takich wynikach nigdy nie będzie. Jednak teraz po ostatnich trzech meczach, w których zdobyliśmy pięć punktów atmosfera jest bardzo dobra i bojowa przed ostatnim meczem. Wszystko się zmieniło na plus.

W sobotę czeka was starcie chyba z najtrudniejszym ligowym przeciwnikiem. W prawdzie zabraknie Jacka Góralskiego, ale Jagiellonia bez wątpienia posiada zawodników, którzy powalczą w tym sezonie o mistrzostwo Polski.

Mamy nadzieję, że tak jak w meczu z Legią Warszawa uda się nam ponownie zaskoczyć. Nie ulega wątpliwości, że to Jagiellonia jest zdecydowanym faworytem tego meczu, ale w tej lidze nie ma przeciwników nie do pokonania. Nie stoimy wcale na straconej pozycji. Jedziemy tam powalczyć i mam nadzieję, że jakąś zdobycz punktową uda się przywieźć do Płocka.

Na kogo w drużynie Jagiellonii trzeba zwrócić szczególną uwagę?

Trzeba pilnować przede wszystkim Tomasza Frankowskiego. Oczywiście jest też Konstantin Wasiljew. To jest zawodnik, który robi różnicę. Jagiellonia ma też bardzo szybkie boki w postaci wspomnianego Frankowskiego i Fiodora Černycha. Na ataku biega równie szybki Karol Świderski. Jeśli chodzi o potencjał szybkościowy to właśnie chyba Jagiellonia pod tym względem wygląda najlepiej e ekstraklasie. Idą jak do pożaru.

Jaki wynik by cię zadowolił?

Na pewno zadowoliłby mnie chociaż punkt, więc mogłoby być 1:1. Ewentualnie 2:1 dla Wisły Płock.

 

Przewidywany skład Wisły Płock:

Kiełpin – Stefańczyk, Szymiński, Sielewski, Stępiński – Wlazło, Furman – Merebashvili, Iliev, Reca – Kante.

(Michał Łada)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

O.LO.L

5 0

Gratulacje, jest potencjał i są trzy punkty zdobyte w Białymstoku. 20:05, 17.12.2016

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone | 2017