REKLAMA

Cezary Supeł: Jestem fanatykiem kaszy!
15:36, 14.11.2011 | Małgorzata Rostowska

W święto 11 listopada uwaga obserwujących obchody koncentrowała się nie tylko na dumnie powiewających biało-czerwonych flagach czy na oficjalnych uroczystościach, ale i na… talerzach. Bo to, co jedli płocczanie dla obchodzonego w tym roku po raz pierwszy Dnia Kuchni Polskiej miało niemałe znaczenie. O wrażenia podniebienia zapytaliśmy Cezarego Supła, szefa biura zarządu IGRP.

Przypomnijmy: w tym roku Izba Gospodarcza Regionu Płockiego postanowiła szarobure z racji listopadowej aury święto odzyskania przez Polskę niepodległości napełnić radościąi umyśliła "Dzień Kuchni Polskiej". Z tego powodu 11 listopada na talerzach w tych płockich restauracjach, które wzięły udział w projekcie, królowały typowo polskie smakołyki, i to po promocyjnych cenach. A te były przeróżne: od rosołków, barszczyków, buraczków, schabowych z zasmażana kapustą i kompotem, po wykwintne dania jak pierś z kurczaka nadziewana oscypkiem, suszonymi pomidorami i ogórkiem kiszonym z sosem ze złocistych kurek albo pasztet staropolski z marynowanymi grzybami i konfiturą żurawinową. O pierwszy raz Dnia Kuchni Polskiej zapytaliśmy szefa biura zarządu IGRP, Cezarego Supła.

Portal Płock: Jakie są pierwsze wrażenia Izby Gospodarczej Regionu Płockiego po obchodzonym po raz pierwszy smacznym Święcie Niepodległości? Akcja się udała?

Cezary Supeł: Udało się znakomicie, jesteśmy bardzo zadowoleni, że płocczanie dali się namówić na taką formy świętowania. Chciałbym bardzo podziękować 11 restauracjom, które przygotowały polskie potrawy po niższych niż zazwyczaj cenach, a także współorganizatorom, Urzędowi Miasta, Wydrukowi Cyfrowemu, firmie Autobox, SPR Wisła Płock, POKiS-owi i Komunikacji Miejskiej. No, a przede wszystkim płocczanom, którzy wprost zaskoczyli nas wszystkich frekwencją. Niektórym z restauratorów zabrakło dań, takie było zainteresowanie. Na szczęście mieli tego dnia w ofercie również inne polskie specjały.

PP: No właśnie, na pewno macie jakieś szacunkowe dane o liczbie płocczan, którzy 11 listopada pałaszowali schaboszczaka z zasmażaną kapustą albo staropolski żurek z golonką?

CS: Jeszcze nie mamy takich danych, trudno też będzie podać taką liczbę, bo przecież wiadomo, że nie wszyscy, którzy przyszli tego dnia do restauracji, zrobili to akurat z powodu naszej akcji. Ale bez dwóch zdań inicjatywa spotkała się z bardzo życzliwym przyjęciem. Niektórym tak się spodobało, że przyszli również następnego dnia, w sobotę.

PP: Myśli pan, że "Smaki Niepodległej" mają szanse się przyjąć? Albo może nawet rozprzestrzenić? Wszak również ogólnopolskie media, na przykład Wirtualna Polska, opisywały smaczną inicjatywę z Płocka…

CS: Myślę, że są na to szanse. Bo doświadczenia ostatnich dni pokazują, że spotkanie w rodzinnym gronie, przy stole zastawionym tradycyjnymi polskimi potrawami może być atrakcyjniejsze niż - powiedzmy - konfrontacja swoich poglądów. Oczywiście, będziemy się starali rozwijać inicjatywę terytorialnie, nie tylko w Płocku. Zwłaszcza że pomysłów mamy naprawdę mnóstwo. Myślimy na przykład o promocji potraw regionalnych, może uda się część z tych pomysłów zrealizować w przyszłym roku. Ale na razie za wcześnie, by mówić o szczegółach.

PP: Proszę nam zdradzić, co pan jadł w Dzień Kuchni Polskiej? Czy jak (nowa) tradycja każe pochłonął pan na przykład zrazy z kaszą gryczaną i grzybami, popijając to wszystko wiśniowym kompotem jak u babci?

CS: Oczywiście, wziąłem czynny udział w akcji (śmiech). Jestem po prostu fanatykiem kaszy gryczanej! A już - jak pani mówi -z wołowiną i z kompotem jak od babci, mmmm… Kuchnia polska w ogóle jest tak wyśmienita, że należy ją promować nie tylko od święta!

(Małgorzata Rostowska)
REKLAMA

Komentarze

Brak komentarzy do artykułu, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone | 2016