REKLAMA

Trwa akcja "Płock za pół ceny". "Płock jest super!"

19:37, 09.09.2017 | M.W
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Michał Wiśniewski/Portal Płock

Od piątku trwa druga edycja akcji "Płock za pół ceny". Pogoda dopisała, więc na starówce pojawiło się mnóstwo turystów. Dużo z nich specjalnie przyjechało do Płocka na ten weekend. 

Zasada przystąpienia do programu jest niezwykle prosta. Do akcji włączyć mogą się nie tylko lokale kulturalne czy gastronomiczne, ale też usługowe, placówki edukacyjne czy sklepy. Zgłoszenie jest bezpłatne, a warunek uczestnictwa w zasadzie jeden: obniżyć ceny niektórych, przynajmniej trzech, usług czy potraw o połowę. Produkt musi być też pełnowartościowy. Tak jak np. w Arturo Ristorante w Galerii Wisła, gdzie goście płacą 50% mniej za desery i 10% mniej za kręgle i bilard. 

- Chcieliśmy włączyć się do akcji, która jest organizowana już na szeroką skalę, nie tylko w Płocku - uśmiecha się Joanna Wysocka-Masajada, manager ds. marketingu restauracji. - Widzimy wzmożony ruch. Część gości przychodzi specjalnie na desery, a część korzysta przy okazji. 

Wszystkie punkty są oznaczone specjalnym plakatem, na którym wypisane są zniżkowe produkty. W przypadku restauracji są to stałe punkty menu, które po prostu przez te trzy dni można zjeść o połowę taniej. W tym roku do akcji przystąpiły 124 punkty, rok temu było ich 128. Są wśród nich lokale, które brały udział w poprzedniej edycji, ale też i debiutanci. Jak tłumaczą koordynatorzy akcji, rotacja jest tutaj normą, a liczba lokali w Płocku i tak jest duża. W innych, większych od Płocka miastach, często jest ich nawet o połowę mniej. 

[ZT]16449[/ZT]

O sporym zainteresowaniu akcją świadczą już problemy z zaparkowaniem w obrębie starówki. W weekendy strefa płatnego parkowania jest nieczynna, ale oprócz płockich tablic można było zaobserwować sporo aut na warszawskich czy włocławskich rejestracjach. 

-  Ideą projektu jest wyciągnięcie płocczan z domu, pokazanie im, jakie ich miasto jest piękne - mówi Monika Dejnecka, jedna z koordynatorek akcji. - Wielu płocczan jest np. zaskoczonych, że istnieją takie jednostki kulturowe. Chcemy też przyciągać turytów z całej Polski. Najwięcej przyjeżdża z Warszawy. Jest sporo osób z Torunia, Poznania czy Łodzi. Niektórzy byli na poprzedniej edycji. Jeden z panów rok temu przypadkiem był na pierwszej akcji, a teraz przyjechał z Gdańska z czwórką znajomych, żeby im pokazać, jaki Płock jest fajny. 

W ofercie każdy znajdzie coś dla siebie. Są różne restauracje, ale do akcji włączyły się też sklepy z galerii Wisła, Mazovia oraz Tayger, placówki muzealne, Płocka Orkiestra Symfoniczna czy punkty rekreacyjne. Na Starym Rynku jest rozstawiony namiot informacyjny. Koordynatorzy akcji chętnie pomogą wybrać interesujące nas punkty. Można też dostać bilety na darmową komunikację miejską i mapę miasta. 

- Zdarza się, że przychodzi rodzina z małymi dziećmi, która pierwszy raz jest w Płocku. Łatwo możemy pomóc, bo mamy w głowie wszystkie punkty - mówi Dejnowska. - Są grupy, które po prostu wyrwały się na weekend z dużego miasta i przyjechały tutaj.

Tu wszyscy się do siebie uśmiechają

Tak jak grupa pięciu pań, które przyjechały do Płocka na babski weekend: Aneta, Magda, Agnieszka, Ania i Magda. Zupełnie przypadkiem natrafiły na akcję "Płock za pół ceny", ale i bez tego chwalą miasto.

- Grałyśmy kiedyś w piłkę nożną i czasami jeździmy sobie paczką na wyjazdy - opowiadają. - Szukamy czegoś miłego, sympatycznego, blisko Warszawy. Płock jest blisko, znalazłyśmy fajny hotel z widokiem na Wisłę i słyszałyśmy, że jest tu ładnie. I tak tu trafiłyśmy. 

Do Płocka przyjechały w piątek i jak mówią - Płock się sprawdził. Wszystkie są tu pierwszy raz. W trakcie swojego pobytu jak na razie zwiedziły Muzeum Żydów Mazowieckich, jechały ciuchcią i oczywiście zaliczyły spacer nad rzeką. 

- Dostałyśmy mapki, bezpłatne bilety na komunikację miejską. Zostałyśmy też świetnie pokierowane, bez problemu się odnalazłyśmy - chwalą. - W planach mamy jeszcze katedrę. Wyszłyśmy rano na chwilę, do sklepu. Jest 17:00, a my jeszcze nie wróciłyśmy - uśmiechają się. 

Chwilę wcześniej płynęły statkiem po rzece, z której wstawiły zdjęcie na wydarzenie akcji. Chwilę później jadły obiad, oczywiście za pół ceny, a to jeszcze nie koniec atrakcji. Jest co robić. 

- Rozmawiałyśmy między sobą, że jest tu dużo miejsca rekreacyjnego. Wszystko dzieje się wolniej, jest taniej. Plaża jest super i zjeżdżalnie. Być może mamy inne spostrzeżenia, bo przyjechałyśmy tu tylko na weekend. Wczoraj na mieście co prawda było pusto, ale ani razu nie było problemu, że nie mamy dokąd pójść. Jest naprawdę miło, wszyscy się do siebie uśmiechają - przekonują. - Kto wie, może to będzie nasz coroczny wypad? - kończą. 

 

Od lewej: Aneta, Magda, Agnieszka, Ania i Magda, fot. Michał Wiśniewski/Portal Płock 

(M.W)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (5)

obserwerobserwer

11 5

miło i kulturalnie.Specjalnie przyjechali do Płocka i zaliczyli spacer nad rzeką.Obejrzeli zabytki.Pospacerowali po Tumach.W Płocku miło bo tu się wszyscy uśmiechają.Czyżby to był jakiś festiwal?.Nie to jest normalne miasto.To właśnie tacy są Płocczanie.To właśnie takiego Płocka chcą mieszkańcy.To właśnie takiego miasta do zwiedzania i wypoczynku chcą normalni spokojni turyści.Tylko,że władza na siłę wprowadza coś co nijak się ma do normalnego Płocka.Wprowadza imprezy kompletnie niezwiązane z tradycją Płocka.Tak będzie widziany Płock jak go zobaczą normalni spokojni turyści ,a nie dzikie hordy balangowiczów.Spokojny turysta widzi więcej niż zamglone oczy balangowiczów.Władzo nasza wyciągaj wnioski.Tylko czy wy w takim sposobie promocji Płocka macie jakiś interes?. 21:59, 09.09.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

panipani

8 3

Dejnowska właściwie określiła jakim miastem jest Płock: po prostu wyrwali się z dużego miasta i przyjechali tutaj. Rewelacja!! 22:27, 09.09.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

kulturalny Płockkulturalny Płock

5 2

W książce "Miasto Archipelag" poświeconej rowniez Płockowi, jej autor trafnie zdefiniował charakter Płocka, jako doskonałe miejsce na wypad z kochanką na weekend. Opinia którejs z pań cytowanych w artkule poniekąd potwierdza to. I bardzo fajnie, że oprócz Kazimerza, Serocka, można rownież wyskakiwac na weekend do Płocka, pod warunkiem że nie ma tłumów nawalonej i naćpanej hałastry dyskotekowej. 17:55, 10.09.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

T3T3

6 2

Powiem tak, w 1999 roku wyprowadziłem się z Płocka mając 19 lat. W wakacje zabrałem rodzinę i znajomych i przyjechaliśmy na 3 dni do miasta w którym się urodziłem. Wszystko ładnie, odnowione chodniki, uliczki itp, ale jest coś co zostanie w tym mieście i mieszkańcach na wieki - mentalność buraka. Czy dla was widok ludzi w wieku 40 lat jeżdżących na longboardzie to szczyt szczytów? Bo aż nam było *%#)!& jak ludzie palcem pokazywali i mówili - zobacz jeżdżą na desce itp. Kolejna sprawa to wywalanie ludzi z restauracji po godzinie 1 w nocy. Skoro mam kasę i chcę ją zostawić na jedzenie czy picie, to kto tu mówi o końcu pracy. Siedzimy do ostatniego klienta, tak mamy w Trójmieście. I jeszcze jedno pytanie odnośnie galerii czy tam ktoś coś kupuje, bo będąc o godzinie 14 tam było około 10 osób w tym spacerki za rączkę. Miasto się zmienia, to widać na +, ale mieszkańcy to nadal wiocha. 15:38, 11.09.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Do T3Do T3

1 3

To zobacz jak kończą knajpy np w Paryżu, tam tę sztukę doprowadzili do mistrzostwa. A klient na sześć piw i orzeszki to nie wydarzenie... A przepraszam, z Trójmiasta... 18:19, 11.09.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone | 2017