REKLAMA

Ratusz: Tylko Orlen jest oporny. Koncern: Przekazaliśmy szacunki

09:33, 20.03.2017 | K.B
REKLAMA
Skomentuj

Wzajemnie kontakty między płockim Ratuszem a Orlenem nie przypominają sielanki. Prezydent miasta na swoim blogu wspomina o akcji promocyjnej na paliwo nazywając ją „groszową”. Nawet taka sprawa, jak usunięcie barszczu Sosnowskiego, nastręcza problemów. - Prywatne osoby zgłaszają, tylko PKN Orlen pozostaje oporny, nie chce przeprowadzić inwentaryzacji – słyszymy w Ratuszu. Koncern jest innego zdania.

Wydawałoby się, że osiągnięcie porozumienia w takiej kwestii, jak usunięcie barszczu Sosnowskiego, będzie obustronnie uznane za konieczność i nie przysporzy trudności. W końcu odnosimy się do rośliny uchodzącej wręcz za jedną z najniebezpieczniejszych w Polsce, która może powodować dermatozy wszystkich trzech stopni, dolegliwości dróg oddechowych, a nawet wstrząs anafilaktyczny. Do takich obrażeń może dojść nawet bez bezpośredniego kontaktu z rośliną, wystarczy przebywać w jej otoczeniu. Tymczasem mamy sytuację, kiedy jedna strona wskazuje palcem na drugą i vice versa, kto ma w ogóle te rośliny zinwentaryzować.

W Ratuszu wyjaśniają, że od kilku lat urzędnicy dokładają starań, aby pozbyć się toksycznej rośliny z obszaru Płocka (od 2016 roku bazują na środkach własnych i na dotacji z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie) na podstawie bieżącej kontroli oraz zgłoszeń mieszkańców i Straży Miejskiej. Potrzebne jest pisemne zgłoszenie od właściciela terenu o występowaniu tej rośliny, oszacowanie wielkości którą może zajmować i wyrażenie bezwarunkowej zgody na wejście na teren i przeprowadzenie zabiegów usuwania. Z osobami prywatnymi, jak podkreślają w Urzędzie Miasta Płocka, problemu nie ma. Te dopiero się zaczynają w odniesieniu do Orlenu. Tym sposobem papierologia w związku z tym tematem rozwijała się dość intensywnie.

Skontaktowano się z największym zakładem na terenie miasta. - PKN Orlen na podstawie korespondencji prowadzonej z Urzędem Miasta Płocka w 2016 roku przekazał informację dotyczącą występowania stanowisk barszczu Sosnowskiego oraz podał szacunkową powierzchnię zajmowaną przez tą roślinę na ok. 2-3 ha – odpisują w Ratuszu. Generalnie jednak dane uznano za zbyt ogólne (zabrakło m.in. mapy sytuacyjnej z zaznaczeniem stanowisk barszczu). W sierpniu 2016 roku skierowano więc pismo do Biura Bezpieczeństwa i Higieny Pracy PKN ORLEN o bardziej precyzyjne podanie powierzchni z podziałem na poszczególne działki i powierzchnię zajmowaną przez barszcz Sosnowskiego. - Spółka nie udzieliła odpowiedzi na to pismo – dowiadujemy się w Urzędzie Miasta.

Ostatecznie urzędnicy „bez specjalistycznej odzieży” sami dokonali inwentaryzacji na działkach m. in. przy ul. Długiej, aby oszacować koszty związane z usunięciem rośliny. Później na tych terenach (włączonych do uchwały RMP z czerwca 2016 roku) przeprowadzono zabiegi jej usunięcia. No i okazało się w trakcie późniejszych prac wykonywanych przez firmę (wyłonioną przez Ratusz), że źle oszacowano wielkość powierzchni, gdyż ta była znacznie większa niż początkowo zakładano (w tym w oparciu o dane podane przez koncern). W takiej sytuacji roślinę usunięto jedynie z takiej powierzchni, na jaką pozwalały zarezerwowane w budżecie miasta na 2016 rok środki finansowe. Z kolei koncern zapewnia, że współpracował z płockimi urzędnikami, udzielając informacji. - Przekazano Urzędowi, tak jak nas prosił, dokładne numery działek ewidencyjnych, szacunkową wielkość powierzchni występowania barszczu, a także ponownie jak w korespondencji z lipca 2016 r., udzielono pisemnej i bezwarunkowej zgody na wejście na teren spółki oraz podjęcie działań związanych z likwidacją rośliny. 

Przyznają, że zostali poinformowani o programie zwalczania barszczu zarówno na działkach należących do miasta, jak i do innych podmiotów i do osób prywatnych, także o inwentaryzacji w czerwcu oraz o późniejszym zamiarze usunięcia barszczu Sosnowskiego przez wyspecjalizowaną firmę zewnętrzną.

Z barszczem nie ma tak łatwo, błyskawicznie się rozprzestrzenia. Ratusz, chcąc dalej walczyć z rośliną, w 2017 roku zwrócił się pisemnie do koncernu o uszczegółowienie i uaktualnienie powierzchni w celu określenia terenów, na których barszcz Sosnowskiego będzie usuwany. Orlen z kolei na to odpowiada, że ponownie potwierdził „swoje niezmienne stanowisko” z 2016 rok. W czym więc problem? W tym, kto ma tę nową inwentaryzację przeprowadzić. Była potrzebna wyspecjalizowana zewnętrzna firma, która na zlecenie wykonałaby inwentaryzację „na tak rozległym i gęsto porośniętym roślinnością dziką (w tym drzewami) terenie”, aby określić powierzchnię zajmowaną przez barszcz. Niby prosta sprawa... A jednak Ratusz wyjaśnia, że teren nie należy do gminy, czyli „nie ma uzasadnienia dla wydatkowania środków z budżetu miasta” na wynajęcie firmy. - To w gestii właściciela terenu, w którego interesie jest usunięcie tej groźnej rośliny przez Gminę, powinno być zinwentaryzowanie powierzchni zajmowanej przez roślinę, w sposób jak najbardziej dokładny i adekwatny do ilości występującej w terenie.

Sprawa utknęła w martwym punkcie. Ratusz wskazywał na Orlen, natomiast Orlen twierdził, że nie wykona tej inwentaryzacji samodzielnie i liczył, że to raczej Urząd Miasta Płocka przyśle specjalistów. Urzędnicy przypominają, że nie usunięto barszczu ze wszystkich stanowisk, na których roślina występuje w rejonie ulicy Długiej, będących własnością PKN Orlen w związku z brakiem możliwości szczegółowego zinwentaryzowania i oszacowania powierzchni, którą zajmuje barszcz Sosnowskiego. Z kolei koncern uważa, że „identyfikacja rodzaju szkodliwych roślin z rodziny barszczu jest trudna z powodu występowania w Polsce kilku gatunków, a pracownicy spółki nie posiadają specjalistycznej wiedzy, ani też odzieży ochronnej, aby dokonać jej prawidłowej identyfikacji.”. - Dwukrotnie wnioskowaliśmy o skierowanie na wskazane we wcześniejszych pismach nieruchomości, pracowników wyspecjalizowanej firmy na zlecenie Urzędu Miasta Płocka.

Kto zatem miałby jednak zapłacić za inwentaryzację? Do sięgnięcia do kiesy, gdyby miała to przeprowadzić zewnętrzna firma, nikt się najwyraźniej nie kwapi. - W związku z brakiem uzyskania szczegółowych danych od koncernu w terminie niezbędnym do włączenia działek do składanego wniosku o udzielenie dotacji przez WFOŚiGW w Warszawie w 2017 roku, działki nie zostały ujęte we wniosku, co skutkuje nie ujęciem ich w zaktualizowanej uchwale w sprawie „Programu usuwania barszczu Sosnowskiego” - zadecydowano w Ratuszu. Orlen potwierdza, dodając słowo „niestety”. W rezultacie szkodliwa dla zdrowia roślina pewnie pozostanie, gdyż nie będzie komu się nią zająć.  

(K.B)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (15)

goodtowngoodtown

19 8

co za bezczelność koncernu. mało, że nas truje to jeszcze problemy robi gdy ratusz zwraca się do nich z zapytaniem! to jest ich psi obowiązek dbać o bezpieczeństwo, a nie lekceważyć! na premię dla zarządu to pieniądze są... Pani Kulpo co Pani na to? potrafi Pani tylko krzyczeć na auli ratusza? czekamy na reakcję!!! 10:46, 20.03.2017

Odpowiedzi:3
Odpowiedz

autorautor

8 9

Masz dyżur w Ratuszu czy za darmo dajesz? 11:40, 20.03.2017


goodtowngoodtown

4 1

domyślam się co ty dajesz, ale ja jestem hetero... i aby zaspokoić twoją ciekawość - w żaden sposób nie jestem związany ekipą rządzącą. ale prości ludzie jak ty mają skłonności do nadinterpretacji 16:04, 20.03.2017


autorautor

0 2

Skoro jesteś hetero, to skąd te skojarzenia??? :) A może jesteś jednak jesteś cieplak, skoro o tym wspominasz. Pytałem, czy za darmo piszesz te bzdury czy masz płacone. Bo jak za darmo, to ... jesteś głupcem :) 11:46, 21.03.2017


Być możeByć może

14 8

Pani radna puściła bąka i dlatego tak cicho siedzi, gdy rozmawia się o jej partii i koncernie w którym "pracuje". 11:23, 20.03.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

kubakuba

9 4

W naszym kraju tak już jest, że bogaty może więcej.A trucizna się rozsiewa. 12:11, 20.03.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

prezydent prezydent

9 5

niech nie szuka nowej zaczepki.Niech zajmie się problemami,które są w mieście.Niech szuka problemów ,a nie niepotrzebnych zaczepek.Niech popatrzy na pieniądze,które wydaje miasto na zbędne przedsięwzięcia, a wydaje całkiem spore miliony.A może niech pan prezydent wyśle liścik protestujący do sprawców istnienia w Polsce barszczu Sosnowskiego.Będzie taki odważny?.Portalowi proponuję zapoznanie się z tematem skąd to dziadostwo wzięło się w Polsce.Prezydent ma w koalicji speców od zieleni.Niech uświadomią naszego drogiego gospodarza. 13:19, 20.03.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

kosmatykosmaty

7 6

Bezczelność? Mało rzeczy Orlen w Płocku wybudował? Mało kasy wyłożył na najróżniejsze placówki? Gdyby nie Orlen Płock byłby placem wielkości placu pod Ratuszem a przedmieścia kończyłby się w okolicy Teatru Dramatycznego. Orlen nie musi nic dla Płocka robić. I nie dziwię się, ciągle ktoś ma jakieś "ale" do koncernu. Najlepszy przykład to pewien fotograf który wyłudził atelier w Orlen Arenie, a gdy już dostał swoje to zaczęła się jazda po Orlenie jak po łysej kobyle. 14:22, 20.03.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

vicekvicek

6 2

Niech miasto realizuje temat usuwania tego barszczu Sosnowskiego ale jeśli to jest prywatny teren to chyba normalne, że właściciel powinien wskazać dokładną lokalizację, chyba że ma w nosie bezpieczeństwo mieszkańców.
Jak masz gniazdo os na swojej nieruchomości, to co robisz jak dzwonisz do straży - dokładnie wskazujesz miejsce gdzie jest, żeby szybko i sprawnie podjechali w to dokładnie miejsce i je usunęli. Bo przecież nie mówisz, że na moich 5 ha jest gniazdo i weźcie sobie je usuńcie. Proste i logiczne, czyż nie tak??? 15:48, 20.03.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Sosnowski BSosnowski B

2 3

Nikogo nie bronię, ale przecież jest jasno napisane i temat też jasny:
1. Miasto wycina bo pozyskuje na to pieniądze,
2. miasto szuka firmy specjalistycznej, bo tym się taka firma zajmuje, szczególnie na dużym terenie, a działki co pokazał pkn czy inne firmy są duże to tym bardziej logiczne.
3. czy mieli pokazać na mapach ile mają sztuk tej rośliny??? skoro pokazali numerację działek i ulice przy której może być barszcz, o obszar, to co więcej mieli wskazać?
Bez sensu idziecie na wojenkę. Zamiast wyciąć roślinę bo wskazali w pismach, to UM chce dokładnej mapki po dokładnej inwentaryzacji??? Nie śmieszne to jest?
A kto wam wskazuje barszcz na terenach np. lotniska? Tam gdzie prowadzone są inwestycje, budowy dróg itp? 17:34, 20.03.2017

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

odpodp

2 1

Śmieszny to ty jesteś. Jak masz czas to *%#)!& po tych działkach i szukaj tego barszczu. Nikt nie pisze o podawaniu ilości sztuk tylko o powierzchni, ale tej prawdziwej, a nie tej na "oko". Bo na oko to kiedyś chłop w szpitalu umarł. ;) 18:05, 20.03.2017


ipoproblemieipoproblemie

3 3

Robienie problemu z niczego, urzędnicy płockiego magistratu są w tym mistrzami.
Skoro mają pieniądze na usunięcie barszczu, zapewne niemałe, to z tych pieniędzy powinni zamówić gościa z dronem który kamerą w najwyższej jakości z różnych wysokości zinwenaryzuje to miejsce i po kłopocie. Koszt nie powinien przekroczyć tysiąca złotych.... 17:46, 20.03.2017

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

odpodp

2 0

Myślę, że jednak ORLEN ma więcej pieniędzy na usunięcie barszczu z własnych działek niż taki Urząd ;) 20:02, 20.03.2017


JacekJacek

3 1

no może, za tysiąc to nie, ale za 5 tysięcy jestem w stanie z drona zrobić dokładną mapę z siedliskami barszczu sosnowskiego. Ale przecież w tej zabawie nie chodzi aby "złapać króliczka" tylko aby "gonić go" 20:37, 20.03.2017

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

asas

3 0

Jeśli jesteś tym Jackiem o którym myślę, to weź najpierw poczytaj podstawy jak filmować, bo to co oddajesz klientom to woła o pomstę do nieba. Mamy XXI wiek, a ty dalej robisz śluby na jedno kopyto. 13:50, 21.03.2017


REKLAMA
REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone | 2017