REKLAMA

Startowali po kasę z Ratusza. Tej jednak coraz mniej

15:13, 17.02.2017 | K.B
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Karolina Burzyńska / Portal Płock

Wiemy już, kto i na co dostał środki w zakresie kultury, sztuki, ochrony dóbr kultury i dziedzictwa narodowego w 2017 roku. To raptem 295 tys. zł, co daje mniejszą kwotę niż rok temu. W konkursie dotyczącym sportu na razie rozdysponowano już przeszło 700 tys. zł, a środków ma być jeszcze więcej.

Każdego roku powtarza się ten sam scenariusz. Płockie organizacje i stowarzyszenia, które starają się o środki z Ratusza na organizację różnych imprez, zaczynają etap poszukiwań możliwych źródeł pozyskania pieniędzy. Dla wielu organizacji zaczyna się od Ratusza, a tam urzędnik siedzący przy biurku weźmie długopis i sporządzi tabelkę, rozdzielając finanse. Po jednej stronie będą m. in. środki na działalność instytucji kultury, także na fundusze dla organizacji pożytku publicznego z przeznaczeniem na kulturę, a w innej kolumnie urzędnik wpisze wydatki na sport. Spięto już cały, sięgający niemal miliarda złotych budżet dla Płocka na 2017 rok.

Ten wielki budżet to również cięcia. Ostatnio gruchnęła inna wiadomość, otóż mniejsze dofinansowanie dla POKiS-u postawiło pod znakiem zapytania Reggaeland i Summer Fall Ferstival (akurat ten ostatni festiwal jest wyjątkowo pechowy biorąc pod uwagę początki pod innym szyldem). Wszystko to przy tym rekordowym budżecie, z którego poza instytucjami kultury czerpią również ci płocczanie, którzy organizują mniejsze wydarzenia w mieście. Reasumując mamy na wsparcie z zakresu kultury dla organizacji i stowarzyszeń na poziomie 295 tys. zł, natomiast na sport, zgodnie z zapowiedziami, kwota wzrośnie nawet do 1,3 mln zł. Środki na realizację zadania publicznego z zakresu kultury, sztuki, ochrony dóbr kultury i dziedzictwa narodowego w 2017 roku przez organizacje pozarządowe i stowarzyszenia okazują się czterokrotnością kwoty docelowo przeznaczonej na wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej.

[ZT]14461[/ZT]

Kwoty dofinansowania ulegają zmianom. W poprzednim konkursie na wsparcie kultury rozdzielono 305 tys. zł, a biorąc pod uwagę 2015 rok (kwota 612 tys. 938 zł), to już zdecydowanie bardziej drastyczne ograniczenie środków. W przypadku sportu nieco ponad milion złotych przeznaczono na dotowanie sportu w 2016 rok, rok wcześniej przeznaczono 412 tys. zł (z czego 202 tys. zł na samą działalność szkoleniową w 2015 roku, a 210 tys. w 2016 roku), a jeśli cofniemy się do 2014 roku, na dofinansowanie klubów i stowarzyszeń z budżetu było 1,2 mln zł.

[ZT]14463[/ZT]

Sprawa różnicy w wysokości kwot rozdzielanych na sport i kulturę pojawiała się już na sesji, także na komisjach z udziałem radnych. Zdaniem Huberta Woźniaka z zespołu medialnego Ratusza 295 tys. zł to już „wystarczający pułap finansowy”.

- Miasto realizuje wiele zadań w wielu dziedzinach życia społecznego i gospodarczego. Nie musi opierać się w tym zakresie jedynie na działalności organizacji pożytku publicznego.

Urzędnik tłumaczy, że „zmieniło się podejście Ratusza” do tego typu organizacji. - Mogą one szukać i korzystać z innych źródeł finansowania niż jedynie ogłaszane przez nas konkursy, także starać się o środki z miejskiej promocji, o darowizny, sponsorów prywatnych, także sfinansować wydarzenia z własnych składek.

W 2017 roku rekomendowano, aby zgłaszane wydarzenia miały związek z 780. rocznicą lokacji Płocka, ku uciesze środowiska wodniaków z ogłoszonym Rokiem Wisły, oraz Dniem Flagi Rzeczypospolitej Polskiej organizowanym 2 maja. Dotacje z tego konkursu mogą pokryć wydatki organizacyjne danego wydarzenia w 70 proc., o resztę trzeba zadbać samodzielnie. 

A czemu w konkursie wyróżnia się konkretne wydarzenia? - Ponieważ to organizacje pożytku publicznego realizują politykę samorządu, nie na odwrót – twierdzi Hubert Woźniak. - Ustawa o działalności pożytku publicznego narzuca organizację konkursów na konkretne zadania publiczne zlecane przez samorząd. Dlatego też wskazujemy te zadania, które będą w 2017 roku istotne z naszego punktu widzenia i będą uzupełnieniem oferty programowej proponowanej przez miejskie instytucje kultury i to te instytucje przede wszystkim zajmują się budowaniem oferty kulturalnej w mieście. Wspierają je placówki kulturalne, należące do samorządu wojewódzkiego, czy kościelne jak np. Muzeum Diecezjalne. W 2017 roku podkreślamy nie tylko Dzień Flagi. Sam Dzień Flagi jest polskim świętem służącym pielęgnowaniu polskości i świadomości narodowej, jak również doskonałą okazją do integracji społecznej. Mamy nadzieję, że organizacje zachęcą do udziału w tym święcie nie tylko rodziców dzieci, biorących udział w programie artystycznym, ale wszystkich płocczan.

Wychodzi na to, że płockie organizacje i stowarzyszenia w coraz większym stopniu muszą zadbać o swój byt na własną rękę i liczyć na hojność płockich firm, które chciałyby zyskać miano mecenasa kultury. Rozmawialiśmy z Mariuszem Pogonowskim, który prowadzi Stowarzyszenie Teatr Per Se. Przyznaje, że pieniędzy z Ratusza na kulturę jest mało.

- Udawało się nam pozyskiwać dodatkowe środki od Orlenu, to było 10 tys. zł, ale w 2016 roku już się nie powiodło – mówi. - Spróbujemy szukać wsparcia w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Urzędzie Marszałkowskim. W 2017 roku chcemy zorganizować koncerty muzyki elektronicznej w amfiteatrze. W tle można pokazać wizualizacje związane z Rokiem Wisły i rocznicą lokacji Płocka. Mogłoby w tym pomóc Muzeum Mazowieckie.

[ZT]14502[/ZT]

Zdaniem Huberta Woźniaka miejski kalendarz wydarzeń jest „wystarczająco obfity”, a organizacje mogą go tylko uzupełnić. - Trzeba pamiętać o jednym: budżet miasta nie jest planem finansowy, którego się nie zmienia w trakcie roku. Jeśli np. uda się nam, jako samorządowi, zdobyć kolejne środki zewnętrzne, czy dotacje unijne to pieniądze mogą być przesunięte na sport i kulturę. I niewykluczone, wręcz prawdopodobne, że tak się stanie.

Fot. Fragment prezentacji UMP z wydatkami z budżetu

(K.B)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (8)

tylko mitylko mi

5 3

nie zmniejszajcie kasy na festiwaliki.Ma być kasa by żyło się dobrze nie mieszkańcom.Kasa ma być dla organizatorów.Zrozumiano?.Tylko zapamiętajcie.Kasa na festiwale ma pozostać na dawnym poziomie.Bo się zdenerwujemy i będzie figa z promocji wciskanej ciemnemu ludowi.Wiecie,że my potrafimy wciskać kit.Gdy nie będziemy wciskać kitu to........lud się zdenerwuje i was ......wykopie. 16:48, 17.02.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

W. DrzymałaW. Drzymała

5 1

Zwalczanie tożsamości lokalnej, czy narodu rozpoczyna się od walki z kulturą. Nasza lokalna władza ma coraz większe osiągnięcia w tej materii. Zbrodnią na narodzie jest również zastępowanie kultury rozrywką. A w tym zakresie Płock przoduje. Przypomina Rzym za czasów Nerona. Aż się płakać chce 19:16, 17.02.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

czas0czas0

8 3

Zlikwidować 3 Miasto i z czasem pieniądze będą. W końcu Izrael niech daje kasę dla swoich. . 19:42, 17.02.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

JointJoint

8 2

Normalnie geniusze , 7 lat potrzebowali aby zrozumieć że jak ktoś chce zarobić to miasto nie musi do tego interesu dokładać.
Razem to wyjdzie kilka milionów na tą naukę.
No ale doświadczenie się przyda jak trzeba będzie zorganizować zabawę w remizie w nowych rumunkach. 20:13, 17.02.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

niestetyniestety

7 2

ci co znają historię wiedzą z jaką zawziętością podczas zaborów atakowano kulturę.Tylko przez kulturę przetrwaliśmy.Władzy pomyliła się rozrywka z kulturą.Ci co mówią o kulturze na plaży nad Wisłą są po prostu wyznawcami Antonio Gramsciego.Niestety wyznawcy takiej kultury szkodzą kulturze prawdziwej.Jest jeszcze jeden aspekt tego postępowania władz.Tym aspektem są pieniądze.Pod pretekstem upowszechniania tzw kultury do pewnego kręgu osób płyną spore pieniądze.Mieszkańcom Płocka wmawia się,że taka jest kultura.A wszystko pod płaszczykiem promocji Płocka.Promocji?.Niestety płocczanie jak w XIX wieku sami muszą finansowo zadbać o kulturę.Władza nie pomoże.Niestety. 21:12, 17.02.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

kasjerkasjer

4 0

drogie coś te szkolenia.Bardzo drogie.Przyzwyczaili się do takich wydatków?.Dlaczego im pozwalamy na takie wydatki.Jakieś drobne kilkadziesiąt tysięcy przy milionach to pryszcz. 20:03, 18.02.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

polecampolecam

4 0

mieszkańcom Płocka by przejrzeli Telewizyjny Kurier Mazowiecki z 18 lutego.Sprawa dotyczy budynków które zostały zbudowane dla powodzian po wielkiej powodzi w 1982 roku.Mieszkańcy mieszkają w tych budynkach od 35 lat.Dodam,że te budynki zostały zbudowane z wielu elementów posiadających azbest.Ciekawa na ten temat jest wypowiedz prezydenta miasta Płocka Andrzeja Nowakowskiego.Otóż Andrzej Nowakowski mówi,że - "tempo realizacji tych budynków zależy od pieniędzy w budżecie miasta".W materiale usłyszeliśmy także - "jak szacują władze miasta na budowę nowych bloków potrzeba kilkudziesięciu milionów złotych".Mój komentarz będzie taki - NA BUDOWĘ PIŁKARSKIEGO STADIONU MIASTO PLANUJE WYDAĆ OKOŁO 100 MILIONÓW ZŁOTYCH.Drodzy mieszkańcy czy wiecie co jest najważniejsze dla władz miasta?.Wasze zdrowie to bzdet.Liczy się stadion by kibice zagłosowali na aktualnego gospodarza miasta i jego ekipę?.Liczy się ponowny wybór do rady miasta lobbysty stadionowego?.Liczą się wydatki na rozrywkowe imprezy.Te wydatki to rocznie nie jeden blok.Nie liczy się wasze zdrowie.Jesteście potrzebni przed wyborami.Władza liczy na waszą krótką pamięć byście ich wybrali.Więc wybierajcie,a oni was urządzą.Dalej będziecie mieszkać w tych azbestowych"willach". 12:44, 19.02.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

zorrozorro

0 0

ale za to piniondze będą na stadion i na zawodowy sport. takie to bogate miasto... 12:55, 20.02.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
© portalplock.pl | Prawa zastrzeżone | 2017